Celem proponowanej ustawy o pomocy osobom niesamodzielnym ma być wsparcie rodzin, które na co dzień zajmują się niepełnosprawnymi krewnymi. To właśnie z czeku mają być finansowane świadczenia pielęgnacyjno-opiekuńcze na pokrycie kwalifikowanych kosztów opieki. Zaliczane będą do nich przede wszystkim wydatki za usługi pielęgnacyjno-opiekuńcze.

Działalność w tym zakresie będą mogły prowadzić podmioty zatrudniające tzw. opiekunów profesjonalnych, spełniające określone w przepisach warunki i wpisane do rejestru wojewody. Usługi opłacane czekami będą mogli też wykonywać asystenci osób niesamodzielnych, którzy ukończą specjalne szkolenie i znajdą się w wykazie prowadzonym przez gminę. Przekazywaniem pieniędzy za opiekę będą zajmować się samorządy, bo osoby niesamodzielne i ich rodziny mają dysponować jedynie książeczką z blankietami. Co miesiąc będą wydawać jeden czek podmiotowi, który po należność zgłosi się do ośrodka pomocy społecznej. To on też będzie odpowiadał za przyznanie seniorowi świadczeń pielęgnacyjno-opiekuńczych.

Stopnie niesamodzielności to nowość. – Nasz projekt nie przewiduje jednak tworzenia nowego systemu orzekania, bo jeden z trzech stopni niesamodzielności będzie ustalany przez powiatowy zespół i wpisywany do dokumentu określającego poziom niepełnosprawności – tłumaczył Mieczysław Augustyn.

Uzyskanie pierwszego, drugiego lub trzeciego stopnia niesamodzielności będzie jednak dotyczyć tylko tych osób, które mają orzeczenie o znacznej niepełnosprawności. Ponadto osobie wymagającej wsparcia, poza świadczeniami pielęgnacyjno-opiekuńczymi, będzie mogła przysługiwać refundacja kosztów teleopieki (ma stanowić 10 proc. czeku).

Autorzy projektu ustawy zakładają, że jej przepisy wchodziłyby stopniowo, zaczynając od osób z najcięższą niesamodzielnością. Jednak i tak ich wejście w życie oznaczałoby duże wydatki dla budżetu państwa.

– Szacujemy, że w pierwszym roku obowiązywania czekami objętych byłoby 180 tys. osób, co kosztowałoby 1,63 mld zł – wskazywał prof. Piotr Błędowski ze Szkoły Głównej Handlowej.

Z kolei biorąc pod uwagę, że w ciągu kolejnych lat będzie przybywać seniorów, koszty wydatków na czeki docelowo miałyby osiągnąć ponad 11 mld zł w skali roku. Jednak część tych pieniędzy mogłaby wracać do budżetu państwa w postaci podatków na skutek powstawania firm świadczących usługi i legalizacji pracy wielu opiekunów.

Projekt zostanie teraz przedstawiony premier i członkom rządu. Do tej pory nie był konsultowany z resortem finansów.

Czeku nie będzie można łączyć z obowiązującymi obecnie formami pomocy, czyli świadczeniem pielęgnacyjnym, specjalnym zasiłkiem opiekuńczym oraz zasiłkiem dla opiekuna