Projekt przygotowała grupa ekspertów i przedstawiciele Koalicji "Na pomoc niesamodzielnym".

Dodał, że 80 proc. osób niesamodzielnych - głównie z powodu wieku i stanu zdrowia - korzysta z pomocy rodziny. "Dlatego chcemy postawić na rodzinę. To właśnie ona wspólnie z osobą niesamodzielną ma dysponować tym czekiem, ma na wolnym rynku wybrać usługodawców, którzy będą spełniać standardy. Ona też będzie współodpowiedzialna za koordynację i jakość opieki" - wyjaśnił senator.

Według niego obecny system pomocy niesamodzielnym jest niewłaściwy - nie ma gwarancji jakości opieki, nie ma standardów, praca opiekunów jest nisko opłacana. "Nie możemy budować nowych struktur i wydawać pieniędzy na nowe zespoły (orzekania - PAP), chcemy, by ten system był elastyczny, budował rynek, zmniejszał szarą strefę, tworzył miejsca pracy, dawał szansę zatrudnienia dla osób w wieku 60 plus" - wyjaśniał Augustyn.

Według założeń projektu czek otrzymywałyby osoby niesamodzielne według stopnia niesamodzielności, który oceniałyby powiatowe komisje orzekające obecnie o niepełnosprawności. Dla osób z pierwszym stopniem niesamodzielności czek byłby wart tysiąc złotych, z drugim z umiarkowanym stopniem - 850 zł, dla osoby z trzecim stopniem - 650 zł. Czekiem płaciłoby się za usługi opiekuńczo-pielęgnacyjne, sprzęt i środki potrzebne do zapewniania godnych warunków życia.

Nowy system wsparcia miałby być wprowadzany stopniowo - najpierw świadczenia otrzymywałyby osoby w najtrudniejszej sytuacji z pierwszą grupą niesamodzielności. Według założeń, do 2025 r. system miałaby obejmować wszystkich niesamodzielnych.

Obecny na konferencji prof. Piotr Błędowski mówił, że jeśli ustawa weszłaby w życie, w przyszłym roku wymagałaby nakładów w wysokości 1 mld 630 mln, w 2025 r. - 11 mld 130 zł. Projektodawcy sądzą, że środki te z początku pokrywałby budżet państwa, później ubezpieczenia pielęgnacyjne.