statystyki

Polityka prorodzinna po polsku: Może być nieefektywna, ale ma podobać się elektoratowi

autor: Łukasz Guza18.10.2014, 08:00
Polityka prorodzinna stała się w Polsce dogmatem.

Polityka prorodzinna stała się w Polsce dogmatem.źródło: ShutterStock

Polityka prorodzinna stała się dogmatem. To oznacza, że w życie może wejść każda, nawet nieefektywna zachęta do posiadania dziecka. Tymczasem takie działania powinny być przemyślane, a nie wprowadzane na zasadzie: kto da więcej, ten zgarnie cały rodzicielski elektorat.

reklama


reklama


Zasiłki i urlopy rodzicielskie. Becikowe i świadczenia rodzinne. Ulgi podatkowe i zwolnienia z opłacania składek. Ruchomy czas pracy i inwestycje w budowę żłobków. Na politykę prorodzinną Polska wydaje rocznie około 50 mld zł. A Polki nadal nie chcą rodzić więcej dzieci. Wskaźnik dzietności zatrzymał się na poziomie 1,3 dziecka na kobietę i ani drgnie (pożądany jest wskaźnik 2,1). Od 20 lat jest nas 38 mln i liczba ta – mimo wszystkich zachęt, wypłat i ulg – nie rośnie. Jest jasne, że coś w tej naszej polityce prorodzinnej nie działa. Rządzący mają na to prostą receptę: trzeba rodzicom dać jeszcze więcej przywilejów, bo te 50 mld zł to widać za mało. I w roku wyborczym zaczęła się licytacja.

Kancelaria Prezydenta w ciągu najbliższych dni ma przedstawić projekt nowelizacji kodeksu pracy, która ma umożliwić rodzicom wykorzystywanie urlopu rodzicielskiego w częściach do ukończenia przez dziecko 6. roku życia. Łatwiej jest jednak w ogóle wydłużyć urlopy z tytułu urodzenia dziecka aż do osiągnięcia przez nie tego wieku. Taki pomysł przedstawiła główna partia opozycyjna, która ma duże szanse na wygranie przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Obecny rząd nie mógł zostać w tyle, więc przelicytował opozycję i prezydenta na innym polu – chce dać świadczenia wszystkim osobom, którym urodziło się dziecko, a które nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego. Takie 12-miesięczne becikowe dla bezrobotnych czy studentów. Cóż z tego, że zniechęci to do podejmowania pracy, a zachęci do rodzenia dzieci w biedzie, po to by zyskać źródło utrzymania. Nieważne, kto rodzi, czy będzie w stanie utrzymać dziecko, czy nie odda go do adopcji po tym, jak skończy się świadczenie, i nie zajdzie w drugą ciążę, żeby znów mieć wypłaty od państwa przez kolejny rok. Tu o przetrwanie narodu przecież chodzi.

Pozostało jeszcze 83% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 zł
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Komentarze FB:

  • olo(2015-11-30 13:54) Odpowiedz 20

    jestem samotną matką , ponieważ pracuje nie nalezy mi sie żadna pomoc ani alimenty / bo panstwo nie ściga dłużników dziecka a tylko swoich / ani żadna inna pomoc , wkurzaja mnie portale na których piszą co się to samotnym rodzicom należy i ile maja pomocy ale nie mają jeśli uczciwie pracują i zarabiaja chiciażby najniższa krajową

  • pozywam.blogspot.com(2014-10-18 10:31) Odpowiedz 20

    Wiele w tym wszystkim prawdy. Pojawia się jeszcze smutniejsza prawda. Chodzi o to, że zapomina się o tych dzieciach, które już są na świecie. Mówi i pisze się często o dożywianiu w szkołach, becikowym, wyprawkach do szkoły, a z drugiej strony akceptuje się eksmisję dzieci z ich opiekunami. To jest prawdziwy koszmar, o którym nawet się nie wspomina, przy okazji tzw. polityki prorodzinnej.

  • Teo(2014-10-18 09:22) Odpowiedz 20

    Kobiety dzięki antykoncepcji są wolne. Żyją w lepszych waunkach, chcą z tego korzystać. Chca też zapewnić dziecku lepszy start. Kiedyś było dużo dzieci z "wpadek". Obecnie rozsadne kobiety radzą sobie z tym.
    Ptawie nie ma ślubów kobiet z brzuchami, co kiedyś było regułą.Ziemia przeludniona, może w ten sposób się broni.
    A prezydentowej to mi żal, miała piecioro dzieci, musiała zapomnieć o swoim wykształceniu tylko niańczyć dzieci.Widać po niej to zmęczenie.

  • Teo(2014-10-18 13:03) Odpowiedz 00

    nk
    Ja już jestem babcią. Miałam z wyboru jedno dziecko i wcale tego nie żałuję, ale nawet nie wiesz jak trudno było kobietom, kiedy był tylko kalendarz małżeński. Podejrzewam, że moja matka musiała doknać aborcji, bo miała już dwoje dzieci a mieszkanko było maleńkie i bez wody.
    Teraz kobieta decyduje o tym kiedy i ile chce dzieci. Nie zmusi jej nawet mąż, bo zawsze może powiedzieć, że nie zachodzi w ciążę.Tego my starsze możemy Wam pozazdrościć.

  • przedsiębiorca(2014-10-19 16:09) Odpowiedz 00

    Niestety u nas politycy od 24 lat dla swojej wygody i zwiększenia swojego elektoratu wyborczego w administracji postawili na pomoc społeczną w wykonaniu urzędników. Stąd nasi politycy widzący tylko swój interes zwiększają aparat administracyjny do ściągania podatku z każdej złotówki, do ich rozdzielania i do ich rozliczania, więc zamiast rzeczywistego wsparcia i podniesienia bezpieczeństwa finansowego rodzin w tym rodzin wielodzietnych poprzez podniesienie wolnej kwoty od podatku, biorąc pod uwagę dochód przypadający na członka rodziny
    mamy pozorowaną wybiórczą kosztowną pomoc społeczną robioną przez opłacanych urzędników tylko to nie podnosi popytu tylko generuje wzrost naszego długu publicznego. Co fajniejsze pracujący w tym sektorze administracji zarabiający po 1400 -1700 zł także wymagają pomocy społecznej. W efekcie rośnie nam ubóstwo, nie ma innowacyjnych rozwiązań, bo i po co, jak nie ma popytu a ten co jest to wystarczy obsłużyć podażą taniej siły roboczej. Niska wolna kwota od podatku to także niski popyt na towary i usługi, to także niskie wpływy z VAT-u do budżetu, to także niski popyt na miejsca pracy więc rośnie podaż taniej siły roboczej, a w konsekwencji mamy klientelizm z jego negatywnymi skutkami gdyż mamy dużo większą podaż niż popyt i kółko się zamyka a my się w nim kręcimy a ci co mają na tyle energii żeby się z niego wydostać to wyjeżdża za granicę. U nas zamiast tworzyć warunki do podniesienia popytu tworzy się warunki do tworzenia podaży na tanią siłę roboczą poprzez obniżanie wymagań w szkołach i deregulacje wymagań zawodowych. Na razie wrzód pęcznieje zaleczany dopływem gotówki z Unii i gadżetów technologicznych oraz wzrastaniem naszego długu publicznego, który między innymi generuje wzrastanie sektora administracji i zarządzania w gminach, powiatach, województwach i w urzędach centralnych. Niestety bardzo trudno będzie wydostać się z tych torów gdyż zbyt dużo ludzi pracuje w administracji, którym z uwagi na ich wykształcenie trudno byłoby się przekwalifikować w warunkach na które nasi politycy każdej maści przez 24 lata pracowali. Idziemy drogą zadłużania i tu potrzebna jest solidarna postawa społeczeństwa wymuszająca podniesienia wolnej kwoty od podatku biorąc pod uwagę dochód na członka rodziny.

  • mama(2014-11-15 00:31) Odpowiedz 00

    Niech się wezmą za sprawy alimenciarzy i FA oraz wsparcia samotnym rodzicom!!! Po takich doświadczeniach mądra kobieta juz nigdy nie zdecyduje się na kolejne dziecko. Gdy ojciec dziecka zawodzi gdzie jest Panstwo???

  • nk(2014-10-18 10:06) Odpowiedz 02

    Teo, za tę wolność trzeba drogo zapłacić, więcej, niż jest tego warta.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane