Zgodnie z propozycją, pracownicy socjalni będą mogli żądać informacji o osobie, która wystąpiła z wnioskiem o przyznanie zasiłku, m.in. od banków, szkół czy przychodni lekarskich, a także od policji, ZUS, KRUS, placówek edukacyjnych. Dodatkowo ma zostać uruchomiony centralny rejestr osób pobierających zasiłki.

Jak powiedział PAP prawnik z Fundacji Panoptykon Jędrzej Niklas, takie bardzo szerokie i ingerujące w intymne życie obywateli kompetencje mogą naruszać konstytucję. Jego zdaniem, mając dostęp do informacji objętych tajemnicą bankową czy lekarską, pracownicy pomocy społecznej uzyskują prawo do daleko idącej kontroli życia osobistego obywateli.

„Naszym zdaniem, proponowane rozszerzenie kręgu podmiotów oraz celów pozyskiwania przez pracowników socjalnych informacji o obywatelach może w istotny sposób naruszać konstytucyjne prawa i wolności, a w szczególności zakaz pozyskiwania i gromadzenia informacji o obywatelach w zakresie wykraczającym poza to, co niezbędne w demokratycznym państwie prawa” – podkreślił Niklas.

Jak zaznaczył, po otrzymaniu dostępu do informacji objętych tajemnicą bankową przedstawiciele pomocy społecznej mogą zyskać dostęp do bardzo osobistych aspektów życia danej osoby.

„Dzięki udostępnieniu informacji objętych tajemnicą bankową podmioty uprawnione uzyskają nie tylko wgląd w salda na rachunkach bankowych czy papierach wartościowych danej osoby, ale również informacje dotyczące obrotów na jej rachunkach, które mogą zawierać informacje ujawniające najbardziej intymne aspekty jej życia” – podkreślił Niklas.

Jak dodał, podobny charakter ma propozycja umożliwiająca pozyskiwanie przez pomoc społeczną danych od szeregu innych podmiotów, w tym szkół, placówek medycznych czy pracodawców.

Niklas podkreślił, że resort pracy nie przedstawił wystarczających argumentów przemawiających za takimi zmianami.

„W uzasadnieniu nowelizacji nie podano, że nagle wzrosła liczba oszustów związanych z pobieraniem świadczeń. Poza tym propozycje nie zawierają istotnych - z punktu widzenia ochrony prywatności - gwarancji” – zaznaczył.

Dodał, że w podobnej sprawie orzekał już Trybunał Konstytucyjny i w wyroku dotyczącym dostępu urzędów skarbowych do tajemnicy bankowej wskazał, że urzędy mogą przetwarzać takie informacje wtedy, gdy jednocześnie istnieją standardy ochrony takich informacji. „Musi być więc przede wszystkim ograniczony krąg osób posiadających dostęp do danych. Z kolei wniosek o udostępnienie informacji powinien składać kierownik danego urzędu, a nie jego szeregowy pracownik” – zaznaczył.

Prawnik ocenił, że pomysły resortu pracy mają „raczej służyć tylko wygodzie samej administracji, a niekoniecznie dobru obywateli”.

„Oczywiście, gdy osoby oczekują konkretnego wsparcia od państwa, muszą zgadzać się na określone warunki, by z niego skorzystać. Kiedy w grę wchodzą wspólne pieniądze, należy dbać o to, by były wydatkowane racjonalnie. Odbywa się to również m.in. dzięki wykorzystywaniu informacji o sytuacji obywateli” – powiedział.

Jednak jego zdaniem ingerencje w sferę praw i wolności powinny być proporcjonalne do zamierzonego celu.

„W przypadku nowych pomysłów resortu pracy jest wręcz odwrotnie. Co gorsza, mogą one doprowadzić do erozji zaufania na linii pomoc społeczna – osoby potrzebujące pomocy. Z jednej strony obywatele pobierający zasiłek będą dogłębniej kontrolowani. Z drugiej zaś, pracownicy socjalni będą stawiani w roli policjantów śledzących nadużycia” - zaznaczył.