Rodziny wielodzietne chętnie składają w gminach wnioski o wydanie im ogólnopolskiej karty dużej rodziny, dzięki której będą mogły korzystać z ulg, np. na przejazdy pociągami i wstęp do muzeów. Część z nich ma już dokumenty uprawniające do zniżek obowiązujących w ich miejscu zamieszkania. Choć przepisy pozwalają na połączenie krajowych i lokalnych ulg na jednej karcie, to większość gmin nie zamierza tego robić.

Różne zasady

Możliwość łączenia uprawnień samorządowych i ogólnopolskich na jednej karcie daje gminom par. 25 ust. 3 rozporządzenia Rady Ministrów z 27 maja 2014 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu dla rodzin wielodzietnych (Dz.U. poz. 755 ze zm.). W takim przypadku krajowy dokument pozwalałby jednocześnie korzystać ze zniżek obowiązujących w danym samorządzie. Przepisy nie precyzują jednak, jak miałoby to w praktyce wyglądać.

– Zastanawialiśmy się nad przyjęciem takiego rozwiązania, ale ostatecznie się na to nie zdecydujemy, bo obejmująca całą Polskę karta nie jest przygotowana do obsługi lokalnych zniżek – uważa Jarosław Wyszkowski, zastępca dyrektora Białostockiej Komunikacji Miejskiej.

Tłumaczy, że nie ma ona specjalnego czipa, jaki jest na miejskim dokumencie, a który pozwala zakodować na niej zniżkowe bilety na przejazdy autobusami.

Innym powodem, dla którego samorządy nie będą łączyć kart, są różnice między zasadami korzystania z nich.

– Obowiązująca w gminie legitymacja jest wydawana okresowo na rok. Ponadto nasz program wspierania rodzin, w przeciwieństwie do rządowych przepisów, nie przewiduje przyznawania ulg rodzicom – wylicza Anna Sobczak, kierownik wydziału organizacyjno-administracyjnego Urzędu Gminy w Czerwonaku.

Z kolei Krzysztof Kucia, naczelnik wydziału obywatelskiego Urzędu Miasta w Jastrzębiu-Zdroju, zwraca uwagę, że gdyby samorząd zdecydował się na połączenie kart, oznaczałoby to, że z lokalnych zniżek mogłyby korzystać wszystkie rodziny wielodzietne.

– Ponieważ wiązałoby się to z kosztami, decyzję w tej sprawie podejmą po wakacjach radni – dodaje.

Wątpliwe zniżki

Eksperci oraz sami rodzice zwracają też uwagę, że wiele zniżek, które są oferowane w ramach rządowego programu, pozostanie martwych. Problem dotyczy m.in. ulg na bilety PKP Intercity. Wynosząca 25 proc. zniżka na przejazdy pierwszą i drugą klasą jest bowiem możliwa do wykorzystania przez każdego członka rodziny wielodzietnej, ale tylko przy jednoczesnym przejeździe minimum 3 uprawnionych osób. Natomiast w przypadku podróży pociągami Przewozów Regionalnych, aby skorzystać z 30-proc. ulgi przy zakupie jednorazowego biletu (15-proc. w przypadku miesięcznego), najpierw trzeba kupić specjalną roczną REGIOkartę, która kosztuje 140 zł.

– Dzięki negocjacjom z PKP Intercity i Przewozami Regionalnymi udało się uzyskać znacznie korzystniejszą ofertę, niż początkowo zaproponowały obie spółki – zapewnia Janusz Sejmej, rzecznik Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Dodaje, że resort liczy na to, że wraz z dalszym rozwojem programu i dołączanianiem do niego kolejnych partnerów obowiązujące już systemy zniżek będą modyfikowane i staną się jeszcze korzystniejsze.

MPiPS informuje też, że minister finansów podzielił już pieniądze, które trafią do gmin na pokrycie kosztów wydawania ogólnopolskich kart. Dotacja, która uwzględnia szacowaną dla danego samorządu liczbę rodzin wielodzietnych, pomnożona przez kwotę 8,93 zł przysługującą na obsługę jednego wniosku, może być wykorzystana na wynagrodzenia pracowników, wydatki na ich szkolenia oraz na zakup materiałów biurowych i koszty usług telekomunikacyjnych.