Bartłomiej Raczkowski
adwokat i partner Kancelaria Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak
Co to oznacza? Najpierw kwestia reprezentacji ogółu pracowników w sprawie ich zbiorowych praw i interesów. Organizacja związkowa negocjuje i uzgadnia z pracodawcą różne wewnętrzne akty prawne, układy zbiorowe, regulaminy itd. w imieniu całej załogi. To znaczy, że takie akty prawne będą prawem dla wszystkich pracowników, niezależnie od tego, czy są oni członkami tej organizacji czy też nie. Jest to przykład tego, jak niedemokratyczny jest nasz ustrój związkowy. W praktyce często bywa tak, że organizacja związkowa jest powołana do życia przez małą grupkę pracowników i jej zarząd przez nią zostaje wybrany. Na mocy obowiązującego prawa staje się on upoważniony do wypowiadania się w imieniu całej załogi. Często również zdarza się, że interesy tej grupki różnią się od interesów większości załogi. Mimo to musi się ona poddać rozwiązaniom wynegocjowanym przez związek z pracodawcą i nie ma wpływu np. na zmianę składu zarządu organizacji, który ją reprezentuje z ustawowego upoważnienia. Są to reguły, które naruszają zasadę tzw. negatywnej wolności związkowej. Zgodnie z nią nikt nie powinien ponosić negatywnych konsekwencji tego, że nie należy do związku. Pod rządem polskiej ustawy o związkach zawodowych takie negatywne konsekwencje jednak ponosi, gdyż musi poddawać się przepisom prawa pracy negocjowanym wprawdzie w jego imieniu, ale czasami bez uwzględnienia jego interesów. Co natomiast oznacza to, że w sprawach indywidualnych praw i interesów organizacja reprezentuje tylko swoich członków i osoby niezrzeszone, których obrony się podjęła? Taką indywidualną sprawą jest np. konsultacja ze związkiem wypowiedzenia umowy o pracę przed jego dokonaniem. Pracodawca musi taką konsultację przeprowadzić, jeżeli ma zamiar zwolnić osobę reprezentowaną przez związek, a nie ma takiego obowiązku w stosunku do osób niereprezentowanych przez związek. W praktyce często większym problemem dla pracodawcy jest ustalenie, kto jest reprezentowany przez związek, niż samo wykonanie obowiązków związanych z taką reprezentacją. Związki bowiem często odmawiają podawania pracodawcy listy swoich członków oraz niezrzeszonych podlegających obronie związkowej. Czasami jest to podyktowane autentyczną obawą o ewentualne represje wobec członków związku, częściej jednak jest to zwykła szykana ze strony związku. Pracodawca, nie wiedząc, kto jest członkiem zwiazku, musi podejmować ryzyko związane z różnymi decyzjami. Bywa to również wynik obawy o ujawnienie rzeczywistej listy członków, gdyż zdarza się, że jest ona niższa niż oficjalnie deklarowana. Orzecznictwo SN w sprawie podawania przez organizację związkową listy członków ewoluuje w kierunku korzystnym dla pracodawców. W opublikowanym ostatnio uzasadnieniu wyroku z 18 października 2005 r. (II PK 90/05) SN wyraził pogląd, że związek jest zobowiązany przedstawić na wniosek pracodawcy wykaz (imienną listę) pracowników korzystających z obrony. Sąd Najwyższy stwierdził ponadto, że związek ma obowiązek okresowej aktualizacji takiego wykazu, nawet bez wniosku pracodawcy. Skutkiem niedopełnienia któregokolwiek z powyższych obowiązków jest zwolnienie pracodawcy z obowiązku konsultacji z organizacją związkową indywidualnych spraw ze stosunku pracy. Należy pamiętać jednak, że orzecznictwo w tym przedmiocie nie jest jednolite i nie można twierdzić, że przedstawiony pogląd jest ustaloną linią orzeczniczą.