Ustawa z dnia 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy (Dz. U. z 1951 r. Nr 4, poz. 28, z późn. zm.) gwarantuje Polakom odpoczynek w każdą niedzielę oraz w 13 wybranych świąt. Lista ta zmieniła się ostatnio w 2011 roku, kiedy dniem wolnym od pracy ustanowiono święto Objawienia Pańskiego (tzw. „Trzech Króli”, 6 stycznia) . W tym samym czasie do Kodeksu Pracy wszedł przepis, przez który pracownicy nie mogli odbierać sobie wolnego za święto przypadające w dzień wolny.

Od tamtej pory nie milkną głosy przekonujące, że tych kilkanaście dni gwarantowanego ustawą świętowania to za mało. Radni Krakowa w ubiegłym roku stwierdzili, że Polacy pragną odpoczywać także w Wigilię i w Wielki Piątek. Znacznie więcej kontrowersji wzbudził Zbigniew Ziobro. Lider Solidarnej Polski zaapelował, by dniem wolnym od pracy został dzień kanonizacji Jana Pawła II.

Łącznie w 2014 przepracujemy 250 dni. Liczba dni wolnych od pracy to 115 (w tym:  święta i wszystkie weekendy). Dla porównania mieszkańcy Finlandii mają co roku 30 dni płatnego urlopu , 14 dni świąt oraz wolne soboty i niedziele. Najgorzej pod tym względem wygląda sytuacja Holendrów. Poza weekendami i łącznie z urlopem przysługuje im 28 dni wolnych w ciągu roku.

 Wolne w święta? Związkowcy: I tak by nie pracowali

Przedstawiciele związków zawodowych przekonują, że dni wolne od pracy zapisane w obowiązującej obecnie ustawie nie przekładają się na spadek wydajności w pracy, ponieważ celebrowanie wpisanych do ustawy świąt wynika z polskiej historii i tradycji. - Trudno oczekiwać, aby pracownicy byli szczególnie wydajni w święta dla nas ważne. Istotne jest to, że dla biznesu najgorsze są sytuacje nieprzewidywalne. Kalendarz dni wolnych jest znany i każdy racjonalny przedsiębiorca może się do tego przygotować - przekonuje Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ „Solidarność”.  

„Solidarność” w obronie dni wolnych idzie nawet dalej, twierdząc, że ustawowe świętowanie nie tylko nie rujnuje gospodarki, ale nawet… poprawia jej stan. - Trzeba też pamiętać, że biznes w jednym miejscu w czasie dni wolnych zwalnia tempo, a w drugim w tych dniach się mocno rozwija. Szczególnie ten związany z konsumpcją i wypoczynkiem. Nasza gospodarka w 60 proc. to usługi i dodatkowe dni wolne bardzo stymulują rozwój niektórych z tych branż - przekonuje Lewandowski.

Przedsiębiorcy podchodzą do dni ustawowo wolnych od pracy mniej entuzjastycznie. Według przedstawicieli Business Centre Club każdy dzień ustawowo wolny od pracy to dla krajowej gospodarki strata rzędu kilku miliardów złotych. - Jeżeli pracownik ma dzień wolny, to znaczy, że nie pracuje i nic nie wytwarza, a - co za tym idzie - nie zarabia. Osoby proponujące kolejne dni ustawowo wolne od pracy powinny przeprowadzić w zakładach pracy sondaż z pytaniem "Czy chcesz mieć dzień wolny, pod warunkiem, że zarobisz mniej". Każdy dodatkowy dzień wolny od pracy to realne pomniejszenie naszego PKB średnio o 5-6 mld zł - wylicza Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC.

Psycholog: Wszystko zależy od pracodawcy

Z kolei specjaliści od psychologii pracy podkreślają, że choć dni wolne nie są dla gospodarki tak szkodliwe, jak sądzą pracodawcy, to jednak nie jest tak, że wydajność pracy nie rośnie proporcjonalnie to czasu wypoczynku.

- Związki pracodawców lubią narzekać na wszelkiego rodzaju dni wolne, twierdząc, że zmniejsza to obroty, a więc i zyski. Podaje się często jako argument bardzo niski poziom polskiej produktywności. Taka interpretacja może sprawdzić się jedynie w prymitywnej pracy na akord, np. przy taśmie produkcyjnej, ale nie tam gdzie liczy się innowacyjność i lepsza organizacja pracy. Paradoksalnie w takich miejscach dni wolne mogą działać pozytywnie, bo dają dystans i świeże spojrzenie na to co się robi. Problemem Polski nie jest to, że ludzie nie są innowacyjni, ale to, że pracodawcy nie potrafią tej innowacyjności wdrożyć w swoich firmach, a przedłużanie godzin pracy tu nie pomoże  – tłumaczy Ryszard Stocki, psycholog organizacji z SWPS w Katowicach. - Stosunek do dni wolnych zależy od tego jaką rolę praca odgrywa w życiu danego pracownika. Istnieje grupa ludzi, którzy pracowaliby cały czas, ponieważ stanowi to dla nich formę ucieczki np. od problemów w domu. Większość naszych rodzin jest jednak przeciążonych pracą. W odróżnieniu od produktywności w liczbie godzin spędzonych w pracy jesteśmy w czołówce światowej. Mamy mało czasu na skupienie na najbliższych, mnożą się patologie rodzinne z tym związane.  Tymczasem dni wolne poprawiają nasze samopoczucie i zadowolenie z życia, co przekłada się także na efektywność zawodową - przekonuje.

Zapracowany jak Polak

Do 2005 roku wydajność pracy w Polsce mierzona wartością PKB w cenach stałych na przepracowaną godzinę była o 72 proc. mniejsza niż przeciętnie w Unii Europejskiej. W 2012 roku wydajność pracy nad Wisłą wzrosła o 5,6 proc. Mimo to nadal jest ona trzykrotnie mniejsza niż średnia w UE. Polacy jednak nie należą do leniuchów. Według statystyk Eurostatu Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów na świecie. Średnia liczba godz. przepracowanych co roku to ponad 2000 godzin, podczas gdy np. w Niemczech wynosi ona 1400. 

- Liczba dni wolnych powoduje wzrost kosztów prowadzenia firmy. Podczas gdy pracownicy mają wolne, nadal konieczne są opłaty za funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Oczywiście rozumiemy potrzebę wypoczynku, ale Polska nie jest jeszcze na tyle zamożnym krajem, aby pozwolić sobie na taką liczbę dni ustawowo wolnych, jak w bogatych państwach zachodnich. To przekłada się także na wydajność pracy. Związki zawodowe chętnie postulują o wyższe płace minimalne i większą liczbę dni wolnych, argumentując to sytuacją za granicą. Zapomina się jednak o tym, że Polska nadal pracuje na swoją zamożność i poprawiać wydajność pracy warto poprzez budowanie przewagi konkurencyjnej naszych firm, np. poprzez różnego rodzaju inwestycje czy badania - podkreśla dr Grażyna Spytek-Bandurska, zastępca dyrektora Dep. Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy w Konfederacji Lewiatan.

Nie jest niespodzianką, że najmniej pracuje się w Europie Zachodniej. Statystyczny Niemiec spędzi w pracy ponad 500 godzin mniej niż Polak. Trzeba jednak pamiętać, że godzina pracy za Odrą jest warta dużo więcej, niż analogiczny czas nad Wisłą. Przez ten czas w Niemczech wyprodukuje się produkty o wartości cztery razy większej niż w Polsce. Zanim więc postanowimy wypoczywać na wzór naszych zachodnich sąsiadów, powinniśmy na to zapracować.