Ustawa o podnoszeniu zasiłków dla rodziców dzieci niepełnosprawnych mogłaby zostać przyjęta błyskawicznie. Jednak rozwiązanie to odrzucili sami rodzice - mówił w radiowej Jedynce minister pracy i polityki społecznej. Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się w ten sposób do oczekiwań opiekunów dzieci niepełnosprawnych protestujących w Sejmie.

Polityk mówił, że było "przygotowane rozwiązanie, które mogłoby przejść błyskawicznie przez Sejm". Dotyczyło ono podnoszenia zasiłku do minimalnego wynagrodzenia. Jednak według Kosiniaka-Kamysza, zostało przez rodziców zakwestionowane. Dlatego, jak powiedział, zdecydował o wstrzymaniu prac nad tym projektem, by "znaleźć rozwiązanie, które dla nich też będzie satysfakcjonujące".

Rodzice, którzy zrezygnują z pracy na rzecz opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem dostają 620 złotych świadczenia pielęgnacyjnego miesięcznie, przysługuje im też dodatek w wysokości 200 złotych. Protestujący chcą jego podniesienia.

Minister Kosiniak-Kamysz podkreślał, że nie jest to jedyne świadczenie dla nich dostępne. Wyliczył, że mogą korzystać oni ze zwiększonej subwencji na każde dziecko, które chodzi do szkoły, w wysokości 50 tysięcy złotych rocznie. Polityk mówił o wyprawkach, środkach w NFZ na leki i leczenie. Wspomniał o domach dziennego pobytu i zakładach aktywności zawodowej. Minister mówił też o 3-miliardowym dofinansowaniu rynku pracy dla osób niepełnosprawnych. 

Władysław Kosiniak-Kamysz deklarował też chęć dalszego dialogu z rodzicami dzieci niepełnosprawnych.