Wczoraj rząd przyjął przygotowane przez resort pracy zmiany w zasadach odprowadzania składek emerytalno-rentowych od umów-zleceń i wynagrodzeń osób będących członkami rad nadzorczych. Oznacza to, że już wkrótce do Sejmu trafi projekt nowelizacji ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1442 z późn. zm.).

Resortowe propozycje zakładają zmianę zasad podlegania ubezpieczeniom z tytułu wykonywania umowy-zlecenia w przypadku posiadania kilku tytułów, czyli wykonywania pracy równolegle na podstawie kilku zleceń. Obecne przepisy stanowią, że w takim przypadku osoba podlega ubezpieczeniom tylko z jednej umowy. W praktyce przedsiębiorcy ubezpieczają więc zleceniobiorców z tytułu wykonywania najmniej płatnej umowy, a od pozostałych uiszczają jedynie składkę zdrowotną.

Co się zmieni

Przyjęte przez rząd rozwiązanie przewiduje oskładkowanie wszystkich kolejnych zleceń przynajmniej do wysokości płacy minimalnej (w tym roku to 1680 zł).

– Dokonywanie wpłat do ZUS co najmniej od wysokości pensji minimalnej sprawi, że zawieranie umów-zleceń zamiast umów o pracę stanie się dla zatrudniających mniej atrakcyjne finansowo – dodaje Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.

Nowe zasady oskładkowania zleceń są dobrze oceniane przez związki zawodowe. Mają one jednak pewne zastrzeżenia.

– Generalnie podstawą do opłacania składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe powinny być wszystkie umowy, bo zgodnie z nowymi zasadami oszczędzania na przyszłą emeryturę pracownik musi sobie sam na nią odkładać. Wprowadzenie zasady, że podstawą będzie kwota minimalnego wynagrodzenia, jest jedynie krokiem w oczekiwanym przez nas kierunku – mówi Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ.

Jej zdaniem przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą wiedzą, że gdy opłacają minimalne składki, otrzymają najniższe emerytury.

– W ich przypadku podstawą gwarantującą godne świadczenia na starość powinny być faktyczne zarobki – podkreśla.

Zmiany chwalą też przedstawiciele branż, w których zlecenia są nadużywane.

– W ochronie i sektorze usług obecny system prowadził do nadużyć i patologii. Ludzie otrzymywali minimalne świadczenia w razie choroby czy przejścia na emeryturę. Teraz się to zmieni. Czekamy na nowe przepisy z niecierpliwością – zapewnia Ireneusz Todorski, wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” Pracowników Ochrony, Cateringu i Sprzątania.

Podkreśla, że wyższe koszty pracy spowodowane koniecznością opłacania dodatkowych składek nie muszą przełożyć się na redukcje zatrudnienia, czy zmniejszenie stawek godzinowych.

Za mało czasu

Więcej zastrzeżeń do propozycji resortu pracy mają zatrudniający. Dotyczą one m.in. vacatio legis dla nowych zasad opłacania składek, które mają trwać 3 miesiące. Firmy boją się, że będą miały za mało czasu, by przygotować się finansowo do nowych rozwiązań.

– Zmiany w zasadach stosowania umów-zleceń stanowią olbrzymie wyzwanie dla pracodawców, przede wszystkim ze względu na groźbę drastycznego wzrostu kosztów realizacji bieżących umów z kontrahentami – komentuje Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Czystości.

Według niego niewystarczający okres vacatio legis uniemożliwi skuteczne renegocjacje długoterminowych kontraktów – w szczególności z sektorem publicznym. – To oznaczać będzie oszczędności na zatrudnieniu – podkreśla.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan, okres poprzedzający wejście w życie wspomnianych rozwiązań, który pozwoli przedsiębiorcom na dokonanie właściwych procesów dostosowawczych, powinien wynieść nie mniej niż 24 miesiące. Jest to niezbędne, aby zatrudnieni rzeczywiście skorzystali na zmianach w zasadach oskładkowania. W przeciwnym razie mogą ponieść koszty zbyt gwałtownych zmian w zasadach oskładkowania.

Etap legislacyjny

Projekt przyjęty przez rząd