Projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych wprowadza między innymi obowiązek odprowadzania składek emerytalno-rentowych od umów zleceń oraz od wynagrodzeń członków rad nadzorczych.

Donald Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu zapewniał, że zmiany będą wprowadzane ostrożnie i w pierwszej kolejności dotkną tego, co premier określił jako patologię. Tusk wymienił m. in. osoby, które pracują na kilku zleceniach, ale składki odprowadzają tylko od najniższej. Premier zapewnił także, że oskładkowani zostaną członkowie rad nadzorczych.

To gwóźdź do trumny dla wielu przedsiębiorców podkreśla ekspert. Oznacza dla nich wzrost kosztów co zmniejszy ich konkurencyjność. To wpłynie na obniżenie produkcji i zmniejszenie zatrudnienia tłumaczy Dariusz Woźniak. Tutaj jest konieczna gruntowna reforma systemu ubezpieczeń społecznych dodaje ekonomista. 

Oszczędności trzeba szukać poprzez redukcję wydatków a nie po stronie dodatkowych obciążeń dla społeczeństwa. Zdaniem eksperta warto również samemu oszczędzać na swoją przyszłą emeryturę.

Składka emerytalna i rentowa od umów-zlecenia ma być płacona od kwoty co najmniej minimalnego wynagrodzenia – o ile ubezpieczony taki przychód osiąga. Rozwiązanie takie premier zapowiedział w styczniu podczas prezentowania planów rządu na 2014 r. Jest ono konieczne, bo coraz więcej Polaków pracuje na umowach-zlecenia. W I kwartale 2013 r. było ich ponad 800 tys. i liczba ta stale rośnie. W niektórych przypadkach nowe regulacje oznaczają wzrost składki na ZUS, jednak wyższe ozusowanie takich umów przełoży się na wyższe emerytury.

W przypadku umowy-zlecenia składka emerytalna i rentowa ma być pobierana od kwoty równej co najmniej wartości pensji minimalnej. W 2014 r. to jest 1680 zł. Składka będzie pobierana od jednej umowy (której wartość jest równa lub przekracza pensję minimalną) albo od kilku umów (których łączna wartość jest równa lub przekracza wynagrodzenie minimalne). Obecnie niektórzy płatnicy w przypadku kilku umów-zlecenia ubezpieczają zleceniobiorców tylko od pierwszej umowy, najniżej płatnej, w pozostałych przypadkach odprowadzają tylko składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Często dzieje się tak wbrew woli ubezpieczonego, który, ze względu na trudną sytuację na rynku pracy, zgadza się na warunki określone przez zleceniodawcę. Taki system sprzyja  nadużyciom, a w efekcie traci zleceniobiorca, który mimo tego że jest przez wiele lat ubezpieczony, nie jest w stanie wypracować minimalnego świadczenia emerytalnego. Obecnie pracownicy, którzy pracują w tym samym miejscu i często wykonują taką samą pracę, podlegają innym zasadom ubezpieczenia, które zależą od tego, jaką podpisali umowę. Zaproponowane zmiany zmierzają do zrównania zasad opodatkowania z wykonywania umowy-zlecenia z umową o pracę. Jeżeli  zleceniodawcy ubruttowią przychód z umowy zlecenia, ze względu na jej oskładkowanie, osiągane przez zleceniobiorców przychody nie zmienią się.

Dodatkowo wprowadzono zmiany dotyczące zasad ubezpieczania członków rad nadzorczych. Zgodnie z nowymi przepisami, wszyscy członkowie rad nadzorczych, pobierający z tego tytułu wynagrodzenie, zostaną objęci obowiązkowymi ubezpieczeniami: rentowymi i emerytalnym – bez względu na to, czy podlegają ubezpieczeniom z innych tytułów (np. od umowy zlecenia) bądź pobierają emerytury i renty. Przyjęto, że podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne dla takich osób stanowiłby przychód uzyskiwany z tytułu pełnienia funkcji członka rady nadzorczej, a płatnikiem byłby podmiot, w którym działa rada nadzorcza. Obecnie członkowie rad nadzorczych podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu, ale nie dotyczy ich obowiązek ubezpieczeń społecznych. Nowe rozwiązanie zapewni członkom rad nadzorczych lepszą ochronę ubezpieczeniową, co także przełoży się na wyższą emeryturę.

Szacuje się, że oskładkowanie umów-zlecenia oraz objęcie członków rad nadzorczych obowiązkowymi ubezpieczeniami emerytalnymi i rentowymi spowoduje wpływy do FUS w 2014 r. w wysokości ok. 650 mln zł.

Źródło: IAR, media