NSZZ „Solidarność” (680 tys. członków) od dawna dąży do ozusowania zleceń i dzieła, i to do kwoty pełnego wynagrodzenia. Celem takiego rozwiązania jest zwiększenie bezpieczeństwa socjalnego osób pracujących na kontraktach cywilnoprawnych, zachęcenie firm do zawierania umów o pracę oraz zwiększenie dochodów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Rząd już wcześniej przedstawił propozycje, które mają zmienić zasady oskładkowania zleceń. Długo jednak sprzeciwiał się oskładkowaniu dzieła. Zmianę stanowiska w tej sprawie związkowcy tłumaczą chęcią pozyskania opinii publicznej.

– Z sondaży wynika, że oskładkowanie umów-zleceń i o dzieło popiera 90 proc. zwolenników PO. Decyzja podyktowana jest względami politycznymi, a nie racjonalną kalkulacją – uważa Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Wskazuje, że zmiana może też być następstwem zaskarżenia przez związek do Komisji Europejskiej przepisów o elastycznym czasie pracy. Jednocześnie podkreśla, że proponowane przez rząd rozwiązania są korzystne dla zatrudnionych i zasługują na akceptację.

Nie wszystkie związki zawodowe zgadzają się jednak z taką opinią. Inaczej propozycje rządu ocenia przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP, 76 tys. członków) Lucyna Dargiewicz. Wskazuje, że płace w tej grupie zawodowej są wyjątkowo niskie, co jest głównym powodem małego zainteresowania profesją. To powoduje, że pielęgniarki pracują na kilku kontraktach jednocześnie. W efekcie na jedną zatrudnioną przypada średnio 40 pacjentów. Zdaniem Lucyny Dargiewicz każda zmiana przepisów powodująca spadek dochodów pielęgniarek i położnych jest niebezpieczna. W związku z tym OZZPiP jest przeciwny zapowiadanym rozwiązaniom. Podobne stanowisko mogą przedstawić inne organizacje. Wiele osób zatrudnionych na etacie dorabia bowiem np. na zleceniu, aby podwyższyć swoje dochody. Dla nich zmiana przepisów może być nieopłacalna.

Innym problemem może być też brak dialogu społecznego przy wprowadzeniu tak istotnej zmiany jak oskładkowanie umów cywilnoprawnych. Strona związkowa na razie nie przewiduje powrotu do rozmów w zespołach problemowych KT.

– Nie ma takiej możliwości – twierdzi Henryk Nakonieczny. W tej sytuacji związki zawodowe prowadzą autonomiczny dialog z organizacjami pracodawców. „Solidarność” jeszcze w lutym zamierza wypracować nową formułę rozmów z partnerami społecznymi.

Do dialogu z rządem i tak musi dojść. Zgodnie z ustawą o związkach zawodowych (Dz.U. z 1991 nr 55, poz. 234 z późn. zm.) organy władzy publicznej (rządowej i samorządowej) mają obowiązek konsultacji ze związkami projektów aktów prawnych w zakresie objętym ich zadaniami.