Każdy zatrudniony podlega obowiązkowo ubezpieczeniu chorobowemu, które trwa od dnia nawiązania stosunku pracy aż do jego ustania wraz z rozwiązaniem umowy o pracę. Nie oznacza to jednak, że po utracie zatrudnienia nie można otrzymać świadczenia z tytułu niezdolności do pracy z powodu choroby. Jego wypłata przez ZUS jest jednak uzależniona od zachowania pracodawcy. Ten powinien wypełnić odpowiedni formularz, aby organ rentowy mógł wypłacać byłemu pracownikowi świadczenia z ubezpieczenia chorobowego. Z realizacją tego obowiązku bywa różnie. W jednej z firm na zachodzie Polski zwolniona pracownica nie mogła otrzymać pieniędzy z ZUS, bo pracodawca przez dwa miesiące nie odpowiadał na żadne monity ze strony zakładu. Nie przekazał nie tylko zwolnienia lekarskiego będącego podstawą do stwierdzenia niezdolności do pracy, ale także formularza płatnika składek.

Problemem zainteresowali się posłowie.

Okazuje się, że ani resort pracy, ani ZUS nie może pomóc poszkodowanej. Zasady udzielania świadczeń z ubezpieczenia chorobowego określa ustawa z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 77, poz. 512 z późn. zm.). Zgodnie z nią pracodawcy mają obowiązek wypełnić formularz ZUS Z-3 – zaświadczenie płatnika składek. Dotyczy on również firm zatrudniających poniżej 21 pracowników. Równocześnie pracodawca jest zobowiązany do wydania organowi rentowemu zwolnienia lekarskiego wystawionego przez lekarza na druku ZUS ZLA. Jeżeli płatnik nie przekazuje takich dokumentów, możliwe jest ustalenie podstawy wymiaru zasiłku na poziomie minimalnego wynagrodzenia i wypłacenie świadczenia, którego wysokość zostanie skorygowana po otrzymaniu niezbędnych dokumentów. Lecz to dotyczy sytuacji, kiedy prawo do takiej formy wsparcia jest bezsporne.

Resort pracy podkreśla, że jeśli firma nie reaguje na wezwania zakładu, to oddział ZUS wydaje decyzję o braku prawa do zasiłku. I dopiero od niej osoba zainteresowana może odwołać się do sądu.