Sąd Najwyższy uznał, że termin przedawnienia takich roszczeń wobec zatrudnionych liczy się dopiero od daty faktycznego, spóźnionego uiszczenia wpłat do ZUS, a nie od momentu gdy były one wymagalne. To oznacza dłuższy czas na dochodzenie zwrotu pieniędzy od pracowników.

Bez składek

SN rozpatrywał wczoraj pytanie prawne, które dotyczyło terminu, od jakiego liczy się przedawnienie roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia. W omawianej sprawie pracodawca, którym był szpital, uznał, że skoro sam zapłacił ZUS składki na ubezpieczenie społeczne, nie potrącając ich wcześniej z wynagrodzenia pracowników, to ci otrzymali zawyżoną pensję. Zatrudnieni twierdzili, że nie muszą już zwracać żadnych pieniędzy szpitalowi, bo jego roszczenie przedawniło się.

Spór dotyczył medyków zatrudnionych w jednym ze szpitali w latach 2005–2007. Osoby te wykonywały pracę na podstawie umowy-zlecenia. Placówka ta nie opłacała składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne i Fundusz Pracy.

– Umowy zawierano z innym podmiotem, ale praca faktycznie była wykonywana na rzecz szpitala, z którym zatrudnionych łączyły umowy o pracę – wyjaśniał Maciej Pacuda, sędzia sprawozdawca SN.

ZUS wydał decyzje nakazującą zapłacenie zaległych składek dopiero w 2011 roku. Szpital odwołał się od niekorzystnej dla siebie decyzji. Sprawę jednak przegrał zarówno w I, jak i w II instancji. Zaległe składki zostały zapłacone za osoby wykonujące zlecenie dopiero w 2012 roku na podstawie prawomocnego wyroku. Stało się to podstawą do żądania od pracowników zwrotu części składek ubezpieczeniowych, które nie zostały wcześniej potrącone.

– Płatnik wypłacając wynagrodzenie, pomniejsza jego kwotę o swoją część składek oraz tę finansowaną przez samego pracownika. Wszyscy zatrudnieni muszą być w tym zakresie tak samo traktowani – wyjaśnia Karolina Miara, adwokat specjalizujący się w sprawach z ubezpieczenia społecznego.

Bezpodstawne wzbogacenie w kodeksie cywilnym

Bezpodstawne wzbogacenie w kodeksie cywilnym

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sporne terminy

Pracownicy odmówili zapłacenia zaległych składek. Sprawa trafiła do sądu I instancji, który podzielił ich opinię. Jego zdaniem roszczenia ze stosunku pracy ulegają przedawnieniu po trzech latach, licząc od dnia, w którym stało się ono wymagalne. Ponieważ ten termin minął, wynikający z kodeksy pracy, więc pracownicy nie muszą zwracać swojej części składek. Według sędziów okres przedawnienia należności minął także na podstawie ustawy z 17 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 205, poz. 1585 z późn. zm.). Skoro bowiem szpital miał obowiązek zapłaty składek za 2007 rok, to termin przedawnienia należności na tej podstawie uległ przedawnieniu w 2012 roku. Tak więc pracownicy nie muszą oddawać pieniędzy płatnikowi składek.

Szpital złożył apelację. Sąd apelacyjny zwrócił uwagę, że w tej sprawie może być brany pod uwagę nie tylko termin obowiązkowy zapłaty należnych składek, ale także data faktycznego ich uiszczenia. Wątpliwość prawną rozstrzygnął Sąd Najwyższy, do którego skierowano pytanie prawne.

Wydając uchwałę SN wskazał, że w tym przypadku okres przedawnienia musi być liczony od terminu faktycznej zapłaty należności. W tej sytuacji mają bowiem zastosowanie art. 405 oraz kolejne ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.). Wynika z nich, że jeśli ktoś bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby (bezpodstawne wzbogacenie), obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości. Sam termin, do kiedy szpital będzie mógł się domagać zwrotu składek, wskaże sąd apelacyjny.

ORZECZNICTWO

Uchwała Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2013 r., sygn. akt III PZP 6/13.