Podczas trwającej w Manchesterze dorocznej konferencji Partii Konserwatywnej minister pracy i emerytur Iain Duncan Smith przedstawił plan, zgodnie z którym część bezrobotnych ma codziennie co rano stawiać się w ośrodkach pośrednictwa pracy, gdzie będą przez siedem godzin pod nadzorem specjalistów szukać nowego zatrudnienia bądź uczestniczyć w kursach doszkalających. Chodzi o tych bezrobotnych, którzy jeszcze nie są objęci przez Work Programme – uruchomiony w 2011 r. rządowy program pomocy dla długotrwale bezrobotnych z udziałem organizacji publicznych i prywatnych. Niestawianie się w ośrodkach pośrednictwa pracy oznaczałoby utratę prawa do zasiłków, co ma ograniczyć przypadki, w których osoby je pobierające jednocześnie pracują w szarej strefie.

– Zrobimy wszystko, co możemy, aby pomóc tym, którzy przeszli przez Work Programme i nadal nie mogą znaleźć pracy. Ale w przypadku tych, którzy nie starają się o to ze wszystkich sił, albo tych, których podejrzewamy o to, że oszukują system, czas powiedzieć: dość – zapowiedział Duncan Smith.

Dzień wcześniej minister finansów George Osborne ogłosił inny program, zgodnie z którym długotrwale bezrobotni, aby dalej otrzymywać zasiłki, musieliby wykonywać prace społeczne na rzecz lokalnej wspólnoty. Przewiduje on równocześnie sankcje – pierwsza nieusprawiedliwiona nieobecność oznaczałaby utratę prawa do zasiłku na cztery tygodnie, druga – na trzy miesiące.

Oba programy mają w pilotażowej formie – obejmującej po trzy tysiące osób – ruszyć od nowego roku, a przed następnymi wyborami parlamentarnymi, czyli przed majem 2015 r., podjęta zostanie decyzja o ich rozszerzeniu na cały kraj.

– Wraz z programem obowiązkowych prac i surowszym systemem sankcji to symbolizuje koniec kultury coś za nic – przekonywał wczoraj Smith.

Konserwatyści, którzy objęli władzę w 2010 r., za jeden ze swoich głównych celów obrali ograniczenie odziedziczonego po latach rządów Partii Pracy nadmiernie rozbudowanego systemu zasiłków. Powoduje on wiele sytuacji, w których efektywne szukanie pracy się po prostu nie opłaca. Ale jak przekonywał minister pracy, wprowadzane przez rząd reformy przynoszą efekty – dzięki uruchomieniu Work Programme pracę znalazło 380 tys. osób, a liczba bezrobotnych niedających nadziei na powrót na rynek pracy spadła do najniższego poziomu od dwóch dekad.

Jednak nie wszystkim te pomysły konserwatystów się podobają. Zastrzeżenia co do programu pracy w zamian za prawo do zasiłków wyraził np. think-tank Institute for Public Policy Research, którego zdaniem będzie to stygmatyzować jego uczestników i raczej stanie się wskazówką dla potencjalnych pracowników, kogo nie zatrudniać.