– Firmy wciąż gubią się w przepisach ubezpieczeniowych. I chociaż mają możliwość opłacenia niższych składek, nie wszystkie z niej korzystają – uważa Karolina Miara, adwokat specjalizujący się w sprawach ubezpieczeniowych.

Najwięcej wątpliwości dotyczy umów-zleceń. Problemów może być jeszcze więcej w związku z planowanymi zmianami w oskładkowaniu takich kontraktów (rząd rozpoczął już prace w tym zakresie). Zgodnie z rozporządzeniem ministra pracy i polityki socjalnej z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (Dz.U. z 1998 r. nr 161, poz. 1106 z późn. zm.) podstawę taką stanowi przychód w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych. Do tych kwot nie zalicza się jednak wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy wskutek choroby lub odosobnienia z powodu schorzenia zakaźnego, a także zasiłków.

W przypadku pracowników nie zalicza się do niej też diety i innych należności z tytułu podróży służbowej. Nie mogą one przekraczać kwoty, jaka przysługiwałaby zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej, z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju oraz poza jego granicami.

– W przypadku zleceniobiorców zasada także będzie miała zastosowanie, pod warunkiem że przewiduje to umowa między firmą a zatrudnianym w takiej formie – tłumaczy Karolina Miara.

Pomocne są przepisy podatkowe. Diety i inne należności z tytułu delegacji są bowiem wolne od PIT. Zasada ta wynika z art. 21 ust 1 pkt 16 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem z takiej daniny są zwolnione diety i inne należności za czas podróży służbowej pracownika oraz osoby niemającej takiego statusu (czyli np. zleceniobiorcy). To zwolnienie obowiązuje do wysokości określonej w odrębnych przepisach (w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących z tytułu delegacji).