– Każdy obywatel czy organizacja społeczna mają prawo złożyć do Komisji Europejskiej skargę dotyczącą ustawy przez nią ocenianej. KE musi ją zbadać – tłumaczy Sylwia Ojdym, zastępca dyrektora departamentu monitorowania pomocy publicznej Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Powodem zamieszania jest zgłoszenie, jakie trafiło do Dyrekcji Generalnej ds. Konkurencji Komisji Europejskiej. Autorem tego dokumentu jest Krystyna Giecewicz, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracodawców. Zarzuty dotyczą rozwiązań zawartych w ustawie z 9 listopada 2012 r. o umorzeniu należności powstałych z tytułu nieopłaconych składek przez osoby prowadzące pozarolniczą działalność (Dz.U. z 2012 r. poz. 1551). Przepisy te przewidują abolicję składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe oraz wypadkowe za okres od 1 stycznia 1999 r. do 28 lutego 2009 r. Z takiego rozwiązania skorzystają osoby obowiązkowo podlegające tym ubezpieczeniom z tytułu prowadzonej działalności. Zdaniem skarżącej tak skonstruowane rozwiązania mają bezpośredni wpływ na konkurencję między firmami w Polsce.

Sprawa jest na tyle poważna, że na postawione w tej skardze zarzuty starano się wczoraj odpowiedzieć w czasie posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw rynku pracy. Poseł Stanisław Szwed (PiS) wskazał, że ten dokument może spowodować przedłużenie czasu oczekiwania na odpowiedź UE w sprawie dopuszczalności stosowania abolicji składkowej.

– Komisja sugeruje, że nie zdąży przygotować odpowiedzi w ustawowo określonym terminie dwóch miesięcy. Obecnie czeka bowiem na odpowiedź polskiej strony na postawione zarzuty – zauważa Sylwia Ojdym.

Polski rząd będzie musiał wyjaśnić, czy faktycznie umorzenie składek nie stanowi pomocy państwa. Autorka skargi zarzuca także, że ustawa jest selektywna, bo nie pozwala korzystać z abolicji tym przedsiębiorcom, którzy nie mogli zapłacić składek po 1 marca 2009 r. Jej zdaniem z takiej formy pomocy są wykluczone firmy, które z powodu długów w przeszłości nadal mają problemy z płaceniem na ZUS. Nie mogą także z umorzenia skorzystać ci właściciele firm, którzy opłacili składki na ubezpieczenie społeczne za okres objęty przepisami, ale mają zadłużenie z racji niezapłaconych należności zdrowotnych.

W trakcie obrad podkomisji posłowie oraz przedstawiciele organizacji społecznych zwracali uwagę, że odpowiadając na zarzuty postawione w skardze, należy podkreślić, że okres objęty abolicją nie zostanie zaliczony do stażu uprawniającego do emerytury i renty. Z tego tytułu nikt zatem nie dostanie większego świadczenia.

– Polski rząd powinien się przyznać do tego, że długi składkowe często wynikały ze zmian interpretacji przepisów. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się jednoosobowe firmy, które nie mają możliwości korzystania z pomocy prawnej doświadczonych kancelarii i opierały się tylko na tym, co się dowiedziały w ZUS. A teraz mają problemy – przekonuje Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.