Według badań socjologów z Uniwersytetu Łódzkiego, z mówieniem o biedzie, oraz w rozmowach z ludźmi ubogimi mają problemy ich sąsiedzi, ale też pracownicy socjalni, szkoła czy media.

Profesor Elżbieta Tarkowska z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie zaznacza, że ludzie ubodzy czują się gorsi . " Nie zdajemy sobie sprawy jak słowo może boleć, obrażać, poniżać. Ludzie opowiadali o tym, jak czują się gorszymi ludźmi w kontaktach ze światem, który nie zna biedy , i z instytucjami jak pomoc społeczna, szpital, czy szkoła, która biedne dzieci stygmatyzuje" - mówi socjolog.

Profesor Tarkowska dodaje, że biedę powszechnie łączy się z patologią. Rośnie też przekonanie, że ludzie biedni są sami winni swojej sytuacji. Badania opinii publicznej pokazują , że biedę przypisuje się lenistwu, pijaństwu, czy niechęci do pracy . "Bieda jest czymś złym w naszej kulturze i ludzie ubodzy mają poczucie , że przyznanie się do biedy to wstyd i poniżenie" - powiedziała profesor Tarkowska. Jak dodaje - już w najmłodszych latach szkolnych dzieci zdają sobie sprawę z podziałów ze względu na zasobność rodziny. Szkoła tych podziałów zazwyczaj nie redukuje, a konsekwencją często jest poczucie osamotnienia , agresja i bezsilność dziecka.

Profesor Jolanta Grotowska Leder z Uniwersytetu Łódzkiego podkreśla, że bieda jest zjawiskiem powszechnym i może dotyczyć ludzi ze wszystkich warstw społecznych. W jej ocenie, bieda się zdemokratyzowała, jest doświadczana także przez ludzi pracujących, wykształconych, żyjących bez żadnej patologii. Jolanta Grotowska Leder podkreśla, ze programów pomocy dla ludzi ubogich nie można planować bez ich udziału, odgórnie oceniając co jest im najbardziej potrzebne. 

Profesor Grotowska Leder powiedziała, że w Polsce rośnie liczba ludzi bardzo biednych. Szacuje, że od czasu kryzysu 2008 roku w skrajnym ubóstwie, gdzie nie wystarcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb, żyje co 13. mieszkaniec Polski.