Odrębne zdanie w tej sprawie złożyła przewodnicząca składu orzekającego, profesor Teresa Liszcz. Jej zdaniem nie jest sprawiedliwe społecznie, że rodziny zastępcze stworzone przez bliskich dziecka, na przykład przez dziadków czy rodzeństwo, dostają mniejsze wsparcie na dziecko od tych, którzy zawodowo zajmują się pieczą zastępczą. Jedynym kryterium, jakie stosuje się w orzekaniu o wysokości wsparcia są alimenty. Gdy zabraknie rodziców, obowiązek alimentacyjny przechodzi bowiem na najbliższych krewnych - przypomniała w czasie orzeczenia sędzia Liszcz. Sędzia kryterium to uważa za niewłaściwe i niezgodne z zapisem artykułu 32 Konstytucji, który mówi o równości obywateli wobec prawa

Piecza zastępcza prowadzona przez osoby spokrewnione oznacza, że na utrzymanie dziecka dostaje się 660 złotych. Gdyby to samo dziecko trafiło do "zawodowej" rodziny zastępczej, na jego utrzymanie ze skarbu państwa pójdzie 1000 złotych. 

Z wyroku sądu nie jest zadowolony przedstawiciel wnioskodawcy. Mecenas Henryk Cioch ma jedynie nadzieję, że niesprawiedliwe kryterium będzie można zmienić w parlamencie odpowiednią nowelizacją. 

Mecenas Henryk Cioch pytany o generalną ocenę znowelizowanej w 2011 roku ustawy powiedział, że jest to krok w dobrym kierunku. Pochwalił między innymi zapisy dotyczące większej kontroli nad placówkami opiekuńczo-adopcyjnymi.