• zmiana prawa Jutro rząd rozpocznie prace nad projektem zmian w ustawie o radach pracowników
  • W liczbie zatrudnionych mają być uwzględniane osoby zatrudnione w celu przygotowania zawodowego
  • Zwiększy się liczba rad - od marca będą je tworzyć firmy zatrudniające co najmniej 50 osób

ANALIZA

Przepisy o radach pracowników są sprzeczne z ustawodawstwem unijnym, dlatego Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt nowelizacji ustawy z 7 kwietnia 2006 r. o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji (Dz.U. nr 7, poz. 550). Jak się dowiedziała GP, jutro będzie nad nim obradował Komitet Stały Rady Ministrów.

Kłopotliwi młodociani

Eksperci z departamentu prawnego resortu pracy podkreślają, że zmiany ustawy są niezbędne. W przeciwnym razie Polska może narazić się na wysokie kary. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał bowiem, że przepis w naszej ustawie, zgodnie z którym pracowników młodocianych nie wlicza się do ogólnej liczby zatrudnionych pozwalającej stwierdzić, czy w danej firmie może powstać rada, jest niezgodny z prawem wspólnotowym.

Obecnie ustawa o tzw. radach wskazuje, że zanim zostanie utworzona rada, trzeba ustalić w firmie przeciętną wielkość zatrudnienia. Gdyby weszła w życie rządowa propozycja, pracownikami byłyby także osoby zatrudnione w celu przygotowania zawodowego, a więc one także byłyby brane pod uwagę przy ustalaniu liczby zatrudnionych w tych zakładach.

- Oznacza to, że miałyby wpływ na wybór pracowników reprezentujących załogę. Niedopuszczalne jest jednak, żeby osobę niepełnoletnią, bez doświadczeń zawodowych i odpowiedniej wiedzy o firmie, stawiać na równi z innymi pracownikami - podkreśla Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

W jego opinii takie rozwiązanie może rzutować, choć nieznacznie, na wzrost liczby firm, które będą tworzyć rady. Od 23 marca 2008 r., rady takie będą mogli bowiem tworzyć pracodawcy, którzy zatrudniają od 50 pracowników. Dotychczas powstawały one w przedsiębiorstwach, w których pracuje od 100 osób.

Stara rada zostaje

Jeśli wejdą w życie proponowane przez rząd przepisy, to powołane w przyszłości w tych firmach rady będą działać nawet, jeśli zatrudnienie spadnie poniżej poziomu uprawniającego do tworzenia tego gremium. W opinii ekspertów resortu pracy zapobiegnie to przypadkom wielokrotnych wyborów członków rady pracowników u pracodawców o zmiennym poziomie zatrudnienia.

- Zmiany zaproponowane przez resort pracy nie mają charakteru rewolucyjnego. Usuwają wprawdzie pewne niedoskonałości obowiązujących przepisów, ale nie zmieniają mechanizmu wyłaniania rad i ich funkcjonowania - wskazuje doktor Maciej Chakowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jego zdaniem w rządowym projekcie zabrakło rozwiązań, które ograniczałyby monopol związkowy przy wyłanianiu rady.

- Często bowiem związek zrzesza tylko mały procent załogi, a traktowany jest jako jedyny jej przedstawiciel i źródło, z którego się wywodzi rada pracowników - dodaje Maciej Chakowski.

Oczekiwanie na wokandę

Ustawa o radach pracowników funkcjonuje od maja 2006 r. Poprzedni rząd przygotował projekt jej nowelizacji zgodnie z uwagami Komisji Trójstronnej. Na razie jednak planowana jest tzw. mała nowelizacja. Bardzo możliwe, że kolejne zmiany będą wprowadzone po zajęciu stanowiska w sprawie konstytucyjności jej przepisów przez Trybunał Konstytucyjny. W połowie 2008 r. ma on zająć się skargą w tej sprawie złożoną przez ekspertów Konfederacji Pracodawców Polskich. W ich opinii bowiem procedura wyboru rady pracowników jest przykładem arbitralności i nieuzasadnionego uprzywilejowania związków zawodowych.

Wątpliwości co do konstytucyjności budzi m.in. regulacja, na mocy której rada pracowników powołana przez załogę w firmie, gdzie nie działają związki zawodowe, zostanie rozwiązana, jeśli u danego pracodawcy zostanie założony związek zawodowy. W opinii Andrzeja Malinowskiego, prezydenta KPP, traci ona tym samym charakter prawdziwego reprezentanta załogi, a staje się w zasadzie organem reprezentatywnej organizacji związkowej.

- Rada pracowników nie powinna być kolejnym ozdobnikiem w firmie, ale autentycznym partnerem do konsultacji. Co to jednak za partner, kiedy wybrało go pięciu związkowców z zarządu związku. To załoga powinna decydować o swoich przedstawicielach - podkreśla Roman Młociński, szef działu kadr bydgoskiego przedsiębiorstwa meblowego.

Blokowanie rad

Warto też wspomnieć, że zdarzają się obecnie przypadki blokowania rad przez reprezentatywne organizacje związkowe. Związki te nie chcą się dzielić z radą wpływami w przedsiębiorstwie, szczególnie gdy pozostają w konflikcie z inną organizacją związkową. Zdarza się bowiem, że jeden z kilku związków zakładowych otrzymuje od pracodawcy informacje o firmie, których nie przekazuje innym organizacjom.

- Za informacje na wyłączność związki przymykają oko na działania przedsiębiorców z pogranicza prawa, np. nieuzasadnione opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń pracownikom - podkreśla Sebastian Górny, działacz związkowy w jednej ze śląskich firm.

W jego opinii nie dochodziłoby do takich sytuacji, gdyby w firmie działała rada wyłoniona przez przedstawicieli całej załogi.

IZABELA RAKOWSKA-BOROŃ

izabela.rakowska@infor.pl