■ Czy rząd zamierza opracować nowy projekt ustawy o integracji osób niepełnosprawnych?

- Tak. A najważniejszym celem nowej ustawy będzie wzrost zatrudnienia niepełnosprawnych. W Polsce tylko niecałe 20 proc. tych osób jest aktywnych zawodowo, w UE - 50 proc. Trzeba więc wprowadzić takie przepisy, które zachęcą pracodawców do zatrudniania niepełnosprawnych, a ich samych do podjęcia pracy.

■ Ale jak ich do tego zachęcić?

- Najczęściej niepełnosprawni nie chcą podejmować pracy, bo boją się, że utracą prawo do renty. Doświadczenia wielu krajów europejskich wskazują, jak wyrwać się z tej pułapki rentowej. Można to robić przez konkretne zachęty, na przykład comiesięczny dodatek komunikacyjny. Mógłby to też być system łączenia zatrudnienia z pobieraniem renty, który byłby najbardziej korzystny dla osób niepełnosprawnych podejmujących zatrudnienie, a najmniej - dla osób uporczywie uchylających się od podjęcia pracy, mimo posiadania takiej możliwości. Rozważam zaproponowanie w stosunku do takich osób sankcji w postaci obniżenia świadczenia nawet o połowę. Naszym zamierzeniem nie jest jednak karne obniżanie świadczeń jako założenie systemowe, ale takie ustalenie wysokości rent i zasad ich przyznawania, aby niepełnosprawnym zdolnym do pracy opłacało się ją podejmować. Długofalowym skutkiem takiego rozwiązania ma być skierowanie środków do osób najbardziej potrzebujących, czyli całkowicie niezdolnych do pracy.

■ Co jeszcze powinna zmienić nowa ustawa?

- Więcej osób niepełnosprawnych powinno pracować w instytucjach publicznych. Dlatego rozpocząłem konsultacje z ministrem finansów na temat możliwości wprowadzenia rozwiązania, zgodnie z którym instytucje publiczne nie mogłyby do wydatków budżetowych zaliczać co roku kwot, jakie muszą wpłacić do PFRON. Jeśli nie chcą przyjmować do pracy niepełnosprawnych, niech same wygospodarują z innych wydatków pieniądze na wpłaty do Funduszu.

■ A czy można stworzyć czarną listę urzędów, które nie zatrudniają niepełnosprawnych?

- Obecnie konsultujemy z prawnikami, czy jej stworzenie nie naruszy prawa. Jeśli nie, to przed jej stworzeniem trzeba będzie zdecydować, jakie konsekwencje poniósłby urząd, który się na niej znajdzie.

■ Czy wprowadzą państwo preferencje dla niepełnosprawnych - na przykład w naborze do służby cywilnej?

- Obecnie ich nie ma, bo można je uznać za naruszenie konstytucyjnej zasady równości. Korzystnym rozwiązaniem byłoby jednak wprowadzenie złagodzonej formy preferencji, polegającej na tym, że gdy dwóch kandydatów na stanowisko w administracji posiada takie same umiejętności, a jeden jest niepełnosprawny, to on zostanie zatrudniony. Zwłaszcza gdy służyłoby to osiągnięciu wskaźnika pracowników niepełnosprawnych.

■ Czy zmieni się też system finansowania pomocy w zatrudnieniu niepełnosprawnych?

- Zastanawiamy się, czy w Polsce nadal ma funkcjonować system kwotowy polegający na tym, że pracodawcy, którzy nie zatrudniają niepełnosprawnych, płacą na PFRON, a fundusz wspiera z tych środków firmy, które przyjmują do pracy te osoby. Doświadczenie wielu krajów europejskich wskazuje, że efektywniejszy jest system antydyskryminacyjny. Ustawodawca wprowadza do każdego aktu prawnego ochronę niepełnosprawnych, ale nie funkcjonuje odrębny system kar za ich niezatrudnianie.

■ Rezygnacja z systemu kwotowego oznacza, że trzeba będzie zmienić cały system finansowania rehabilitacji niepełnosprawnych. Rację bytu straciłby też PFRON.

- PFRON w obecnym kształcie, czyli scentralizowany i swoiście wyizolowany, staje się coraz mniej efektywny. Na pewno fundusz nie może być zlikwidowany, bo w budżetowym worku mogłyby zaginąć środki potrzebne na wspieranie aktywności niepełnosprawnych. Jeszcze kilka lat temu pobór wpłat był na poziomie 80 proc., teraz wynosi 98,9 proc. A więc system został uszczelniony. Były propozycje, aby wpłaty te zbierał ZUS, ale jest to instytucja mniej wydolna w ściąganiu należności niż PFRON. Dlatego fundusz musi zostać. Ale nie musi mieć 16 oddziałów, bo ich zadania mogą realizować samorządy wojewódzkie.

■ W tym roku funduszowi obniżono maksymalną dotację budżetową o 540 mln zł?

- Zdaję sobie sprawę, że jest to dla funduszu kłopot. Dotacja jest przekazywana na dofinansowanie wynagrodzeń niepełnosprawnych. A one muszą być wypłacone. PFRON będzie musiał więc ograniczyć środki na inne zadania. Jeśli planował zakup 6,5 tys. samochodów dla niepełnosprawnych w ramach programu Sprawny dojazd, po tej zamianie kupi 5,5 tys. Zastanawiam się też nad tym, czy PFRON w ogóle powinien otrzymywać pieniądze z budżetu. W tym roku będzie dysponował kwotą przekraczającą 5 mld zł. Nie jestem przekonany, że co roku powinien dostawać jeszcze 1 mld zł z publicznej kasy.

■ Ale od tego roku fundusz musi na przykład refundować składki na ZUS niepełnosprawnych przedsiębiorców. Czy PFRON poradzi sobie bez dotacji budżetowej?

- Jestem o to spokojny. Poza tym w wyjątkowych sytuacjach zawsze będzie można go zasilić z innych źródeł publicznych - na przykład z Funduszu Pracy.

■ Ujednolicenia wymaga również system orzecznictwa o niepełnosprawności.

- Orzeczenia powinna wydawać jedna instytucja. ZUS i tak ma już dużo obowiązków, dlatego sądzę, że orzekaniem o niepełnosprawności powinny zająć się wyłącznie powiatowe i wojewódzkie zespoły ds. orzekania. Zmiana ta wymaga dużych przekształceń, więc ciężko określić, kiedy mogłyby one przejąć wszystkie funkcje związane z orzekaniem.

Rozmawiał ŁUKASZ GUZA

■ JAROSŁAW DUDA

absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W latach 1999 - 2001 był wiceprezesem zarządu PFRON. Ojciec pięciorga dzieci