ZUS jest bardzo kosztowną instytucją – mówi wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska. Przygotowany przez nią projekt reformy finansów publicznych przewiduje więc odebranie mu od 1 stycznia 2008 r. osobowości prawnej. Nie będzie on już państwową jednostką organizacyjną, ale zakładem budżetowym. Będzie to mieć dla ZUS i obsługiwanych przez niego osób poważne konsekwencje. Wszystkie dochody i wydatki ZUS ponoszone na przykład na obsługę ponad 21 mln ubezpieczonych i świadczeniobiorców będą pokrywane z budżetu państwa, a nie jak obecnie ze specjalnego odpisu. MF chce w ten sposób obniżyć wydatki ZUS. Ponadto nie będzie się on już mógł zadłużać w bankach, na pokrycie deficytu w FUS, czyli wypłaty świadczeń. Zostanie też zlikwidowana jego rada nadzorcza.
Jakie koszty
– Dobrze byłoby, żeby obywatele, posłowie, politycy mieli świadomość, na co właściwie są przeznaczane ponad 3 mld zł z odpisu z FUS na funkcjonowanie ZUS – mówi Zyta Gilowska. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ZUS otrzymuje tzw. odpis z administrowanego przez niego, dotowanego z budżetu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na wypełnianie nałożonych na niego obowiązków. Chodzi głównie o ustalanie i transfer świadczeń dla 7,92 mln osób oraz pobór składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne i do OFE od ponad 13,4 mln ubezpieczonych. W tym roku wspomniany odpis ma wynieść 3,14 mld zł.
Finansowanie z budżetu
Ministerstwo Finansów chce, aby ZUS już go nie otrzymywał, a na realizację zadań dostanie pieniądze z budżetu. – Przejęcie bezpośredniego finansowania ZUS przez budżet oznacza zmniejszenie o tę kwotę dotacji z budżetu do FUS – tłumaczy wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska. Nie oznacza to jednak oszczędności dla budżetu państwa. W zamian za niższą dotację budżet będzie musiał bezpośrednio finansować zadania ZUS. Taka operacja będzie więc dla budżetu neutralna. Z jednej strony dotacja do FUS będzie niższa, ale z drugiej strony budżet będzie musiał wyasygnować kwotę ponad 3 mld zł na realizację jego zadań. Resort finansów liczy jednak na to, że wydatki ZUS będzie można lepiej kontrolować, a także obniżać koszty jego funkcjonowania. W ZUS właśnie zakończył się audyt prowadzony przez zewnętrzną firmę Deloitte Business Consulting. Badała ona wydatki ZUS, a audytor miał też wykazać, w jakich obszarach możliwe są oszczędności. Z końcowego raportu wynika, że w ciągu trzech lat ZUS może w najbardziej optymistycznym scenariuszu zaoszczędzić od 68,4 mln zł do 127,4 mln zł. Oznacza to, że nawet gdyby zrealizować wszystkie zalecenia audytora, to ZUS mógłby zaoszczędzić maksymalnie 42,5 mln zł rocznie. To zaledwie 1,2 proc. wszystkich jego wydatków.
Oszczędności w ZUS
– Nie można oczekiwać, że oszczędności w ZUS sięgną kilkuset milionów zł – mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan, zasiadający jednocześnie w radzie nadzorczej ZUS. Tłumaczy, że zbyt rygorystyczne poszukiwanie w ZUS oszczędności może doprowadzić do tego, że nie będzie on mógł realizować nałożonych na niego zadań oraz tego, że z ZUS odejdą najlepsi specjaliści, potrzebni na przykład do zarządzania Funduszem Rezerwy Demograficznej czy obsługi Kompleksowego Systemu Informatycznego. Według Mordasewicza w ZUS można wskazywać obszary wymagające poprawy. Nie można jednak oczekiwać, że włącznie go do budżetu przyniesie ogromne oszczędności. ZUS ma obecnie własny system wynagrodzenia, dzięki czemu może lepiej wynagradzać wybitnych specjalistów. Jeśli stanie się częścią budżetu, wynagrodzenia będą mu narzucone odgórnie, co może powodować ucieczkę fachowców.
Bez długu w banku
Zmiana statusu ZUS wiąże się też z zakazem zadłużania się w bankach komercyjnych. – W nowej ustawie o finansach publicznych nie przewidujemy możliwości zaciągania kredytów przez państwowe fundusze celowe – tłumaczy Elżbieta Suchocka-Roguska. To zadłużenie ma wynosić 3,18 mld zł na koniec tego roku, a koszt jego obsługi – 257 mln zł. – ZUS zadłużony jest obecnie w bankach na kwotę 2,8 mld zł – mówi Ireneusz Fąfara, wiceprezes Zakładu. Zakaz zadłużania się FUS w bankach ma na celu urealnienie zobowiązań budżetu. Do tej pory otrzymywał on z państwowej kasy zbyt niską dotację, dzięki czemu budżet mógł pochwalić się deficytem niższym niż rzeczywisty. Ekonomiści nazywają to zamiataniem pod dywan zobowiązań budżetu. Oficjalnie deficyt jest niski, ale faktycznie zobowiązania budżetu (Skarb Państwa gwarantuje wypłatę świadczeń z FUS) są wyższe. Zakaz zadłużania się ZUS gwarantuje też niższe koszty dla budżetu z tytułu zaciąganych zobowiązań. Taniej jest pożyczyć pieniądze, emitując na przykład obligacje, niż pożyczać w banku. Z drugiej strony eksperci zauważają, że zarządzanie tak gigantycznym funduszem jak FUS jest bardzo trudne, wobec czego dla zachowania płynności dobrze, aby miał on, ale bardzo ograniczoną, możliwość zadłużania się w bankach. Obecne długi ZUS staną się zobowiązaniami budżetu państwa.
Zbyt wiele zmian
Zmiany organizacyjne, proponowane przez MF, które wpłyną na działalność ZUS, na przykład jeśli chodzi o prowadzenie jego księgowości czy system wynagradzania, będą od nowego roku przebiegać wraz z wieloma innymi. Od stycznia zmniejszyć się ma wysokość składki rentowej. Od 2009 roku renty mają być wyliczane na nowych zasadach. Ma być powołany do życia fundusz obsługujący emerytury pomostowe oraz instytucja wypłacająca emerytury z II filara. – Wprowadzanie w jednym czasie tak wielu nowych zadań może doprowadzić do ogromnego zamieszania – ocenia Krzysztof Pater, ekspert sejmowej Komisji Polityki Społecznej. Tłumaczy, że w najgorszym przypadku może to doprowadzić do sytuacji z 1999 roku, kiedy wprowadzano reformę emerytalną bez odpowiedniego przygotowania ZUS. Dodaje, że wszystkie planowane przedsięwzięcia wymagają czasu, żeby dostosować do nich system informatyczny oraz przeprowadzić zmiany organizacyjne. – Nie jestem ich przeciwnikiem, ale trzeba je wprowadzać po odpowiedniej analizie i z odpowiednim wyprzedzeniem – zauważa.