Posłowie mają dzisiaj zdecydować o tegorocznych podwyżkach 9,9 mln świadczeń podlegających waloryzacji. Jednym projektem ustawy, zakładającym wypłatę jednorazowych dodatków, ma się zająć podkomisja, a później Komisja Polityki Społecznej. Jej sprawozdanie trafi do drugiego czytania. Równocześnie na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu mają być zakończone prace (odbędzie się trzecie czytanie) nad innym projektem ustawy przewidującym powrót do corocznej waloryzacji wszystkich świadczeń.
Dodatki czy waloryzacja
Komisja będzie się zajmować nowelizacją ustawy (druk nr 1348) przewidującej, że osoby otrzymujące świadczenia, których wysokość nie przekracza 800 zł, otrzymają jednorazowo 330 zł. Ci, których świadczenie wynosi od 800 zł do 1 tys. zł – 180 zł. Na najniższą kwotę dodatku (150 zł) mogą liczyć osoby, których świadczenia wynoszą od 1 tys. zł do 1,2 tys. zł. – Dodatek otrzyma 5 mln świadczeniobiorców ZUS, 1,5 mln KRUS i 9 tys. z tzw. służb mundurowych – szacuje wiceminister pracy i polityki społecznej, Romuald Poliński. Dodaje, że z kwoty 1,7 mld zarezerwowanej na jego wypłatę 1,3 mld będzie przeznaczone na dodatki w wysokości 330 zł. Oprócz dodatków posłowie mają też zająć się na tym posiedzeniu projektem ustawy przewidującej coroczną waloryzację wszystkich świadczeń o inflację i 20 proc. realnego wzrostu płac (poza tym rokiem, kiedy wskaźnik ma być sumą inflacji i 5­proc. wzrostu płac). Jego trzecie czytanie zostało przerwane na ostatnim posiedzeniu, gdy rząd nieoczekiwanie zgłosił pomysł wypłaty dodatków.
Niepewny los podwyżek
Projekt rządu wzbudza jednak kontrowersje i dlatego niepewny jest ostateczny los podwyżek. – Najubożsi emeryci i renciści stracą na propozycji rządu – mówi Izabela Jaruga-Nowacka z Komisji Polityki Społecznej. Wskazuje, że obecne rozwiązanie przewidujące przyznanie dodatku w wysokości 10 proc. różnicy między dochodem na osobę w rodzinie a kwotą 9,6 tys. zł jest sprawiedliwsze. Wylicza, że na przykład osoba otrzymująca najniższą rentę socjalną (501,87 zł) straci na propozycji rządu prawie 94 zł, a otrzymujący najniższą rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy i rentę rodzinną – 135 zł. Oponenci rządowej propozycji – negatywne stanowisko zajął m.in. OPZZ i ZNP – zwracają uwagę, że jej wejście w życie może prowadzić do sytuacji, kiedy dodatek w wysokości 330 zł otrzyma osoba z najniższą emeryturą, której małżonek prowadzi dochodową firmę. Zauważają też, że będą karane osoby pobierające nieco wyższe świadczenia, co jest efektem ich wcześniejszej pracowitości (długi staż) i wysokości opłaconych składek (wyższe pensje). Jak udało nam się ustalić, zmian w dodatkach nie wyklucza rząd. Paweł Wypych, minister w Kancelarii Premiera odpowiadający za ubezpieczenia społeczne powiedział, że mogą być one zgłoszone w trakcie prac podkomisji. – Decyzja będzie podjęta dzisiaj rano – zapowiada Wypych.