Co do zasady pracownik może krytykować swojego przełożonego. Prawo to nie jest jednak nieograniczone. Zgodnie z art. 100 par. 2 k.p. do podstawowych obowiązków pracownika należy m.in. dbanie o dobro zakładu pracy oraz przestrzeganie zasad współżycia społecznego. Krytykując przełożonych, pracownik powinien pamiętać o tych obowiązkach. W zależności od okoliczności danej sprawy przekroczenie granic dozwolonej krytyki może pociągać różne konsekwencje, w tym rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownika.

Na tle orzecznictwa Sądu Najwyższego (SN) można określić ramy dopuszczalnej krytyki. Musi być ona poparta rzeczowymi argumentami, co do słuszności których pracownik jest przekonany i posiada wystarczająca wiedzę, by dokonać ich właściwej oceny. Wdawanie się w polemikę z przełożonym co do wizji prowadzenia zakładu pracy, nawet jeśli wynika to z troski o niego, może prowadzić do utraty zaufania do pracownika i w konsekwencji uzasadnia wypowiedzenie umowy o pracę.

Krytyka musi być też wyrażana w odpowiedniej formie. Ostentacyjne kwestionowanie decyzji przełożonych przy użyciu słów obraźliwych zamiast argumentów merytorycznych nie jest dopuszczalne (por. wyrok SN z 23 września 2004 r., I PK 487/03). Nie może ona także dezorganizować pracy.

Zakres dozwolonej krytyki wyznaczają także zasady współżycia społecznego. Nawet jeśli jest ona merytorycznie uzasadniona i dokonywana w interesie zakładu pracy, nie usprawiedliwia poniżania przełożonego i wypowiadania się o nim lekceważąco. Za niedopuszczalną krytykę uzasadniającą rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownika SN uznał w szczególności znieważenie członka zarządu i postawienie mu bezpodstawnego zarzutu popełnienia przestępstwa (wyrok SN z 7 marca 1997 r., I PK 28/97) oraz lekceważące i aroganckie wypowiedzi w stosunku do pełnomocnika pracodawcy, kwestionowanie jego kompetencji i bezpodstawne zarzucanie mu nadużyć (wyrok z 11 czerwca 1997 r., I PKN 202/97).