Obecna stawka diety w wysokości 23 zł ma obowiązywać do końca tego roku. Od pierwszego stycznia 2013 r. wzrośnie o 7 zł. Chyba że resort pracy po raz kolejny zmieni zdanie i obowiązująca od 2007 r. wysokość diet będzie zachowana również na przyszłych rok. Taki scenariusz jest całkiem realny. Zwłaszcza że ani obecne, ani nowe przepisy nie określają mechanizmu podnoszenia stawek, np. w związku z inflacją, wzrostem płac czy w powiązaniu z innymi wskaźnikami ekonomicznymi.

– Od lat czekamy na zmienione przepisy dotyczące zasad ustalania wysokości diet za podróż służbową. Mam tu na myśli nie tylko stawki delegacji za wyjazdy, ale też kilometrówki. Obecnie nie funkcjonuje żaden mechanizm waloryzowania stawek świadczeń rekompensujących pracę poza zakładem pracy – twierdzi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

I dodaje, że rosną ceny usług, żywności, paliwa, a stawki pozostają na niezmienionym poziomie.

– Można sobie wyobrazić waloryzowanie diet i kilometrówek chociażby o wskaźnik inflacji. Takie mechanizmy są stosowane przy ustalaniu wysokości innych świadczeń i są czymś naturalnym – przekonuje Andrzej Radzikowski.

Problemom z ustalaniem diet i kilometrówek było poświęcone jedno z posiedzeń Komisji Trójstronnej. W jego trakcie również pracodawcy domagali się zmian stawek.

– Wiele lat temu, gdy ceny paliwa były regulowane, stawki kilometrówek i diet były praktycznie automatycznie zmieniane. Obecnie, gdy są rynkowe takiego mechanizmu nie ma i zapewne nie będzie. Dobrym zwyczajem powinno być zmienianie stawek świadczeń związanych z podróżami przy okazji wprowadzania budżetu na kolejny rok – argumentuje Witold Polkowski z Pracodawców RP.

Teoretycznie pracodawcy nie muszą się oglądać na rozporządzenie ministra, jeżeli chcą zmienić stawki diet za podróże służbowe. Zgodnie z art. 775 ustawy z 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r., nr 21, poz. 94 z późn. zm.), warunki wypłacania należności z tytułu wyjazdów pracownikowi zatrudnionemu poza sferą budżetową określa się w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie wynagradzania albo w umowie o pracę (jeżeli pracodawca nie jest objęty układem lub nie jest obowiązany do ustalenia regulaminu).

– Z praktyki jednak wiem, że najczęściej wewnętrzne przepisy zakładowe wprost odsyłają do rozporządzenia, w którym są ustalone stawki diet dla sfery budżetowej – przekonuje Andrzej Radzikowski.

Paradoksalnie nie zawsze takie rozwiązanie wynika z chciwości czy ze złej sytuacji przedsiębiorcy. Pracodawcy nie podnoszą stawek z ostrożności, bo obawiają się skutków kontroli skarbowej. Liczą się bowiem z tym, że urzędnik będzie kwestionował wysokość diet i sposób ich obliczenia.

Potwierdzają to informacje inspekcji pracy.

– Nie dysponujemy szczegółowymi danymi, ale pracownicy z sekcji prawnej nie pamiętają, aby zarejestrowano zakładowy układ zbiorowy, który zawierałby zapisy o korzystniejszych stawkach diet i innych należności przysługujących pracownikowi z tytułu wyjazdów, niż wynika to z rozporządzenia. Jeżeli już, to mogą być jedynie pojedyncze przypadki – podkreśla Jacek Strzyżewski z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Poznaniu.

Zaznacza, że jedynie w przypadku kierowców w transporcie międzynarodowym zdarzają się przypadki ustalania przez pracodawców diet z tytułu podróży służbowych, których wysokość stanowi najistotniejszą część dochodu pracownika, biorąc pod uwagę, że zasadnicze wynagrodzenie krajowe jest ustalane na poziomie minimalnego. Ale nie dotyczy to układów zbiorowych.

Etap legislacyjny

Konsultacje społeczne