Projekt zmian przewiduje, że budżet zapłaci składki emerytalno-rentowe osobom niebędącym pracownikami. Na taką pomoc mogłyby więc liczyć np. kobiety, które zawieszą prowadzenie biznesu po to, żeby opiekować się dzieckiem. Z takiej możliwości będą mogły maksymalnie skorzystać przez trzy lata (czyli tyle, ile trwa urlop wychowawczy). Jednak, zdaniem prawników, rozszerzenie prawa do pomocy z budżetu w opłacaniu składek ubezpieczeniowych może również doprowadzić do nadużywania tego uprawnienia. W efekcie pojawi się jeszcze większa liczba osób uprawnionych do renty.

Obecnie, żeby uzyskać prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy, trzeba wykazać, że wcześniej, czyli np. przed wypadkiem, było się zatrudnionym. Tym samym osoby, które kończą szkołę średnią i nigdy nie pracowały, nie mają prawa do tego świadczenia. Zmiana przepisów umożliwi im jednak ubieganie się o nie.

– Osoby, które nie mają żadnego doświadczenia zawodowego i które nigdzie nie pracowały, będą mogły uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy dzięki temu, iż państwo będzie opłacało im składki rentowe za czas opieki nad dzieckiem – tłumaczy Przemysław Stobiński, radca prawny w CMS Cameron McKenna Dariusz Greszta Spółka Komandytowa.

To oznacza, że rencistką będzie mogła równie dobrze zostać młoda dziewczyna po liceum, która urodzi dziecko, mając 19 lat, czyli zanim ukończy 20 lat (a to obecnie jeden z wymogów uzyskania świadczenia). Taka osoba spełni (zgodnie z projektowanymi zmianami) bowiem warunek posiadania rocznego stażu ubezpieczeniowego, bo będzie miała opłacaną składkę do ZUS przez budżet (za czas opieki nad dzieckiem). W Polsce w 2010 roku 18 553 matki miały w chwili porodu poniżej 20 lat.

Tworzenie przepisów, na podstawie których osoba dotychczas niepracująca będzie mogła ubiegać się o rentę z tytułu niezdolności do pracy, stwarza wyłom w systemie ubezpieczeń społecznych – alarmują eksperci. Wynika to z tego, iż ideą renty jest rekompensowanie ubezpieczonemu utraty dochodów wskutek niemożności wykonywania pracy w efekcie np. wypadku.

– Tymczasem młodej matce nie ma czego rekompensować, bo ona nigdy nie zarabiała – przekonuje Aleksandra Wiktorow, rzecznik ubezpieczonych.

Tym samym jest to sprzeczne z ustawą z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 153, poz. 1227 z późn. zm.). Zgodnie z nią niezdolna do pracy jest osoba, która całkowicie lub częściowo utraciła zdolność zarabiania z powodu naruszenia sprawności organizmu i nie rokuje jej odzyskania po przekwalifikowaniu. Niezdolność taka musi powstać w okresie ubezpieczenia lub w ciągu 18 miesięcy po jego ustaniu. Zatem ustawa stanowi wyraźnie, iż prawo do renty wynika bezpośrednio z pracy. Po zmianie przepisów osoba nieubezpieczona (czyli młoda matka) będzie z niego korzystała, mimo iż nie była nigdy wcześniej zatrudniona.

– Należy pomagać matkom wychowującym dzieci, ale tak, żeby przypadkowymi rozwiązaniami nie rujnować całego systemu ubezpieczeń społecznych – podsumowuje Aleksandra Wiktorow.