Jak podkreślają związki zawodowe i pracodawcy, intencja uchwalenia tych przepisów jest słuszna. Ale projekt wymaga dopracowania. Niektóre z proponowanych rozwiązań są tak skomplikowane, że sami przedsiębiorcy lub zleceniobiorcy będą mieli problem np. ze sprawdzeniem, czy państwo prawidłowo opłaca składki.

Po konsultacjach społecznych z projektu zniknęła też część rozwiązań, które były korzystne dla rodziców.

Tylko jeden rodzic

Z obecnej wersji projektu wynika, że dwoje rodziców nie będzie mogło dostawać od państwa składek emerytalnych i rentowych za to samo dziecko. W razie gdy jeden z rodziców (pracownik) przebywa na urlopie wychowawczym, a drugi na podstawie projektowanych przepisów jednocześnie będzie zajmował się tym dzieckiem, to budżet państwa zapłaci składki za tę osobę, która jest na urlopie wychowawczym. Zatem składki wpłyną na konto ubezpieczeniowe np. pracownicy, która najpierw była na macierzyńskim, a potem wychowawczym, a nie na konto jej męża, który zawiesi działalność gospodarczą po to, żeby zajmować się tym samym dzieckiem.

Pierwotny projekt nie zawierał takiego rozwiązania. Umożliwiał zatem, aby ojciec i matka mieli płacone składki emerytalne i rentowe przez państwo w czasie, kiedy zajmują się na przykład swoim synem.

Bezrobotni bez składek

To niejedyne rozwiązanie korzystne dla rodziców, które zniknęło z projektu po konsultacjach. Budżet państwa nie zapłaci też składek za osobę bezrobotną, która złoży wniosek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o zamiarze korzystania z przerwy na wychowywanie dziecka. Takie rozwiązanie było zawarte w pierwotnym projekcie ustawy. Gdyby weszło w życie, pogłębiłoby dezaktywizację zawodową osób pozostających bez pracy.

– Trzeba podkreślić, że trzyletni okres korzystania z urlopu wychowawczego przez bezrobotnego rodziłby ryzyko utraty lub dezaktualizacji jego kompetencji. A to stanowiłoby barierę w podjęciu pracy po dłuższej przerwie – mówi Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.

Gorzej traktowani

W projekcie ustawy jest rozwiązanie, które dyskryminuje osoby prowadzące działalność gospodarczą i współpracujące z nimi. Aby państwo płaciło im składki emerytalne i rentowe w czasie opieki nad dzieckiem, muszą przez 6 miesięcy podlegać nieprzerwanie tym ubezpieczeniom (z tytułu działalności) bezpośrednio przed okresem sprawowania opieki nad dzieckiem i opłacać składki. Zatem te osoby będą musiały być ubezpieczone w przeddzień rozpoczęcia sprawowania opieki. Takiego warunku nie muszą spełnić pracownicy, którzy udają się na urlop wychowawczy. Zgodnie z art. 186 par. 1 k.p. pracownik zatrudniony co najmniej 6 miesięcy ma prawo do urlopu wychowawczego w wymiarze do 3 lat w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem, nie dłużej jednak niż do ukończenia przez nie 4. roku życia. Do sześciomiesięcznego okresu – zgodnie z utrwalonym w judykaturze poglądem – wlicza się zatrudnienie bez względu na wymiar czasu pracy, długość przerw między okresami zatrudnienia i sposób ustania umowy, a także okres urlopu macierzyńskiego i zwolnień lekarskich.

Żeby zlikwidować tę nierówność, Iwona Gintowt-Juchniewicz, wiceprezes Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, proponuje wprowadzenie rozwiązania z kodeksu pracy do projektu ustawy. To oznacza, że właściciel firmy, aby mieć prawo do opłacania składek z budżetu, musiałby być po prostu ubezpieczony łącznie przez pół roku z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej.

– Takie rozwiązanie będzie zgodne z celem projektowanej ustawy, którym jest zrównanie działalności gospodarczej lub zarobkowej w okresie przerwy związanej ze sprawowaniem opieki nad dzieckiem – uważa Iwona Gintowt-Juchniewicz.