Z informacji uzyskanych w ZUS wynika, iż deficyt funduszu rentowego w 2012 roku wyniesie 10,9 mld zł. Dla porównania w ubiegłym roku było to 16,3 mld zł. Planowane wydatki z funduszu w bieżącym roku wyniosą 42,2 mld zł, w tym m.in. na renty – 34,3 mld zł, emerytury przyznane z urzędu – 1,7 mld zł. Natomiast na dodatki do emerytur i rent zostanie przeznaczone 4,8 mld zł, a na zasiłki pogrzebowe – 1,2 mld zł.

– Od marca do czerwca wpływy ze zwiększonej składki wyniosły 2,8 mld zł – twierdzi Radosław Milczarski z Centrali ZUS.

Tym samym sprawdzają się szacunki rządu z początku roku. Zgodnie z nimi do końca roku w efekcie podwyższania składki rentowej do funduszu wpłynie 7 mld zł. W kolejnym roku wpływy będą wyższe o miliard złotych.

Mimo dodatkowych środków z tytułu wpływów ze składki rentowej sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie ulegnie radykalnej poprawie – na wypłatę świadczeń brakuje w nim 50 mld zł. W jego planie finansowym na ten rok założono, że uzupełnieniem wpływów ze składek będą nie tylko dotacja i refundacja wpłat przekazanych do otwartych funduszy emerytalnych, lecz także środki pochodzące z Funduszu Rezerwy Demograficznej oraz kredytów bankowych.

Eksperci są zgodni, że wyższa składka rentowa oraz wzrost płacy minimalnej (od stycznia 2012 r.) mają negatywny wpływ na sytuację na rynku pracy. Według prof. Elżbiety Kryńskiej z Uniwersytetu Łódzkiego powiększa się szara strefa, a firmy nie są chętne do tworzenia nowych etatów. Zmniejszenie popytu na pracę jest szczególnie dotkliwe dla ludzi młodych oraz osób z niskimi kwalifikacjami. Wyższe koszty pracy powodują, że podwyżki w firmach zostały ograniczone. Firmy tylko w ten sposób mogą zrekompensować wyższe koszty swojej działalności.