Wciąż na małe i zdrowe dzieci czeka się nawet do trzech lat, zaś dzieci starsze, chore, z licznym rodzeństwem czekają na rodziców.

Od początku tego roku, po wejściu w życie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, za przeprowadzanie adopcji odpowiedzialny jest marszałek województwa, a nie - jak wcześniej - powiat. Funkcjonujące do końca zeszłego roku ośrodki adopcyjne zostały zlikwidowane, a w ich miejsce powołano nowe. Marszałkowie mieli obowiązek zatrudnić pracowników tych ośrodków publicznych, które przeprowadziły 10 adopcji w ciągu roku i tych ośrodków niepublicznych, które mają na swoim koncie 20 adopcji.

W niektórych województwach zlikwidowano większość ośrodków, ale są i takie, w których kryteria spełniły wszystkie placówki, np. w Małopolsce, gdzie po wejściu w życie ustawy powołany został Małopolski Ośrodek Adopcyjny w Krakowie, a dotychczasowe samodzielne placówki w Tarnowie i Nowym Sączu stały się jego filiami, działają także trzy ośrodki niepubliczne. Także w woj. lubelskim nie zlikwidowano ani jednego ośrodka adopcyjnego: zamiast czterech ośrodków w Lublinie, Chełmie Zamościu i Białej Podlaskiej utworzono jeden w Lublinie, ale z trzema filiami w pozostałych miastach.

Na Mazowszu do końca 2011 r. funkcjonowało 13 ośrodków adopcyjnych (w tym 7 niepublicznych), od stycznia działa 10 (w tym 4 niepubliczne), część z nich to oddziały zamiejscowe. W woj. pomorskim, gdzie funkcjonowało 7 ośrodków, w tym 3 niepubliczne, są teraz dwa. W Łodzi liczba ośrodków zmniejszyła się z 7 do 3. Także na Podkarpaciu z 4 ośrodków pozostał jeden, w Rzeszowie. O połowę zmniejszyła się liczba ośrodków w woj. zachodniopomorskim: działają 4, 2 z nich są publiczne, 2 niepubliczne, podczas gdy do końca ubiegłego roku w województwie było 8 placówek (5 publicznych i 3 niepubliczne). Na Warmii i Mazurach w miejsce dotychczasowych 7 ośrodków od tego roku działa jeden w Olsztynie, z dwiema filiami w Ełku i Elblągu.

Różny jest czas oczekiwania na dziecko - w dużej mierze zależy od jego wieku. Małe dzieci nie czekają na adopcję, to rodziny muszą czekać. Trudniej znajdują nowe rodziny dzieci starsze i rodzeństwa, których się nie rozdziela. Dzieci, które ukończyły 13 lat muszą zgodzić się na to, by być adoptowane. Często zdarza się, że się nie zgadzają.

Jak powiedziała PAP kierowniczka białostockiego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego Iwona Andrzejewska, przygotowanie rodziców do adopcji zajmuje ok. roku, a oczekiwanie na dziecko trwa od kilku miesięcy do nawet dwóch lat. W jej ośrodku na małe dziecko czeka ok. 30 rodzin.

W Pomorskim Ośrodku Adopcyjnym przygotowanych do adopcji jest obecnie 154 dzieci, a od początku roku chęć do adopcji zgłosiło 80 małżeństw. Dyrektor tej placówki Joanna Bartoszewska powiedziała PAP, że czas oczekiwania na szkolenie dla przyszłych rodziców trwa ok. półtora roku.

"Skrócenie tego okresu niewiele da. Faktycznie bowiem, większość dzieci, która jest w ośrodku gotowa do adopcji to dzieci starsze, z rodzeństwem lub różnymi zaburzeniami zdrowotnymi. I takie dzieci rzadko są niestety wybierane do adopcji. Są np. tacy rodzice, którzy oczekują tylko zdrowej dziewczynki do drugiego roku życia" - dodała Bartoszewska.

W Wielkopolsce procedura kwalifikacyjna dla rodziców trwa ok. 6 miesięcy, a czas oczekiwania na dziecko waha się od kilku dni od momentu uzyskania kwalifikacji do 3-4 lat. "Na adopcje czekają dzieci, dla których nie udało się znaleźć rodziców spośród oczekujących u nas kandydatów. W większości to dzieci powyżej 10. roku życia, chore lub ujawniające zaburzenia zachowania, opóźnienia rozwojowe. W tej grupie są także liczne rodzeństwa, powyżej trójki dzieci" - powiedziała PAP dyrektorka Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Poznaniu Aleksandra Kowalska.

W niepublicznym Ośrodku Adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Katowicach na dziecko oczekują 103 pary, z czego 26 zgłosiło się w latach 2008-2009. "Najdłużej czeka się na adopcję dziecka od drugiego miesiąca do trzeciego roku życia" - powiedziała dyrektorka katowickiej placówki Łucja Niedbał. Połowa par oczekuje na małe dziecko.

W katowickim ośrodku na rodziców czeka np. czwórka rodzeństwa w wieku od 3 do 8 lat. "Dzieci są zdrowe i bardzo ze sobą zżyte, niestety w Polsce rzadko zdarzają się adopcje, w których para decyduje się na zaadoptowanie rodzeństwa" - powiedziała Niedbał. Jak dodała, pojawiają się też trudności podczas adopcji dzieci chorych, cierpiących w szczególności na schorzenia genetyczne. "Ale jeśli potencjalni rodzice dowiadują się, że istnieje nadzieja na poprawę, wskutek np. pracy z rehabilitantem, to wtedy i te dzieci znajdują dom" - wyjaśnia. Dużą obawę budzi także syndrom alkoholowy FAS (Fetal Alcohol Syndrome) stwierdzany u niektórych matek pijących alkohol w okresie ciąży.

Na Dolnym Śląsku na dzieci czeka 46 rodzin, które mają już dokumenty uprawniające do adopcji i są po szkoleniu. Z kolei na rodziny czeka 185 dzieci, najwięcej w wieku 4-6 lat. "Rodzice mają swoje preferencje co do dzieci, a my staramy się je spełniać. Dlatego w bazie są rodzice, którzy czekają, choć dzieci szukających domu nam nie brakuje" - powiedziała wicedyrektorka Dolnośląskiego Ośrodka Polityki Społecznej we Wrocławiu Iwona Włodarczyk.

Dodała, że w bazie danych wrocławskiego ośrodka są pojedyncze rodziny, które już kilkakrotnie odmówiły przyjęcia dziecka. "Ludzie obawiają się najbardziej dzieci z rodzin patologicznych, a takich dzieci mamy najwięcej, dzieci upośledzonych oraz z FAS" - podkreśliła. Rodzice, którzy zgłaszają się do adopcji a później odrzucają kolejne dzieci, to problem, z którym borykają się ośrodki. "Jedna rodzina na adopcję czeka od dwóch lat. Narzekają, że to zbyt długo, ale kiedy im proponujemy kolejne dziecko, odrzucają nasze propozycje" - mówiła Włodarczyk.