Koalicję rządową PO – PSL czeka poważna próba. Premier Donald Tusk dąży do włączenia rolników do systemu powszechnego. Pierwszym krokiem ma być uporządkowanie rachunkowości rolnej. Rolnicy będą musieli ujawniać dochody ze sprzedaży produktów (np. zboża czy trzody) oraz podawać koszty związane z ich wyprodukowaniem (np. związane z zakupem nawozów czy środków ochrony roślin). Umożliwi to zmianę sposobu ustalania rolniczych składek na ubezpieczenie społeczne. Będą liczone na takich samych zasadach jak składki pracowników i przedsiębiorców.

Łączenie systemów

Zapowiadane zmiany mają być rozłożone w czasie, ale już teraz posłowie Platformy Obywatelskiej sprawdzają stronę techniczną przedsięwzięcia. Na posiedzeniu sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny Zofia Popiołek, posłanka PO, zwróciła się o wyjaśnienia do Zbigniewa Derdziuka, prezesa ZUS. Klub PO interesuje się tym, czy system informatyczny ZUS jest przygotowany na administracyjne połączenie obu instytucji, a tym samym czy może nastąpić połączenie systemu emerytalnego pracowniczego i rolniczego.

– System informatyczny KRUS jest podobny do tego, z którego ZUS wypłaca emerytury pracownicze ze starego portfela. Ze względu na to, że każdy rodzaj świadczenia wymaga innego algorytmu, nie można jednak jednego systemu nałożyć na drugi – ocenia Zbigniew Derdziuk.

Inaczej na sprawę patrzą eksperci rynku teleinformatycznego. Ich zdaniem system informatyczny musi być dostosowany do przepisów. W przypadku ujednolicenia zasad opłacania składek przez rolników i pracowników problem przestanie istnieć.

– Jeśli zapadnie decyzja polityczna, a Sejm uchwali odpowiednie przepisy, systemy informatyczne obu instytucji zostaną dostosowane do zmian. Nie zmarnuje się ani złotówka z pieniędzy publicznych wydanych na ich tworzenie – tłumaczy Wiesław Paluszyński, członek rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Mieszkańcy wsi przeciw

Problem zdają się ignorować posłowie PSL, którzy uważają go za temat zastępczy.

– Nie ma sensu rozmawiać o likwidacji KRUS, dopóki nie zostanie przeprowadzona reforma całego systemu emerytalnego w Polsce – podkreśla Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi (PSL).

Bardziej radykalne w poglądach są związki rolnicze. Zdaniem Władysława Serafina, prezesa Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, zainteresowanie posłów świadczy o tym, że rząd nie odpuści likwidacji KRUS.

– Nie zgodzimy się na to. Tylko kasa i system ubezpieczeń rolniczych są dostosowane do pracy na wsi. Rolnik nie jest ani pracownikiem, ani przedsiębiorcą. Bo żadna z tych grup nie pracuje przez całą dobę przez cały rok. Nie można zapominać o specyfice tego zawodu – mówi Władysław Serafin.

Oszczędności

Eksperci zwracają uwagę, że likwidacja KRUS może przynieść duże oszczędności. W kasie w całej Polsce pracuje 6 tys. osób. Zarabiają średnio po 3661,80 zł. KRUS ma 16 oddziałów, którym podlega ponad 250 placówek terenowych.

Zwolennicy likwidacji tej instytucji wskazują, że w przypadku połączenia obu organów rentowych zostaną ograniczone nie tylko wydatki na pensje pracowników (około 22 mln zł miesięcznie), ale także koszty związane z utrzymaniem oddziałów i placówek. I przypominają, że jeszcze na początku lat 90. sprawami rolników zajmował się jeden z departamentów ZUS, a nie odrębna instytucja.