Osobą upoważnioną do zawierania i rozwiązywania umów o pracę z pracownikami jest zarząd, który powinien działać zgodnie z zasadami reprezentacji lub osoba wyznaczona przez zarząd do dokonywania czynności z zakresu prawa pracy (art. 31 kodeksu pracy).

Zdarza się jednak, iż czynności prawnej dokona osoba nieposiadająca stosownego upoważnienia. Może to wynikać z braku pełnomocnictwa lub być skutkiem wygaśnięcia mandatu w przypadku członka zarządu.

Stosunek pracy na podstawie umowy zawartej ze spółką, w imieniu której działa osoba nieuprawniona, mimo wszystko powstaje. Umowa o pracę nie musi być sporządzona na piśmie pod rygorem nieważności, stąd istnienie stosunku pracy będzie mógł później pracownik ustalić na podstawie okoliczności faktycznych. Powinien wówczas wykazać, iż istniały wszelkie elementy typowe dla stosunku pracy, a więc praca pod kierownictwem oraz wyznaczanie czasu i miejsca pracy przez pracodawcę.

Warto jednak przyjrzeć się sytuacji, gdy stosunek pracy jest wypowiadany przez osobę, która nie ma uprawnień. Czy takie wypowiedzenie będzie wówczas skuteczne? Odpowiedź brzmi tak, o ile pracownik nie zaskarży wypowiedzenia do sądu w ustawowym terminie siedmiu dni. Sąd Najwyższy, w wyroku z 9 maja 2006 r. (II PK 270/05) przyjął, iż brak prawidłowej reprezentacji pracodawcy przy wypowiadaniu umowy o pracę nie powoduje nieważności takiego wypowiedzenia. Jest ono ważne i skuteczne. Jedynym sposobem na wzruszenie jego skuteczności jest odwołanie się od wypowiedzenia do sądu przez pracownika.

Sąd Najwyższy uznał, iż wadliwa reprezentacja mieści się w pojęciu naruszenia przepisów o wypowiadaniu umów o pracę, o którym mówi art. 45 kodeksu pracy. Zgodnie z tym przepisem w przypadku, gdy wypowiedzenie umowy jest nieuzasadnione lub narusza przepisy o wypowiadaniu umów, sąd orzeka o bezskuteczności wypowiedzenia lub przywróceniu do pracy albo zasądza odszkodowanie.

Orzeczenie sądu ma na celu ochronę stabilności i pewności obrotu gospodarczego oraz stosunków prawnych. W sytuacji, gdyby wypowiedzenie złożone pracownikowi przez osobę nieuprawnioną do reprezentacji spółki było nieważne z mocy prawa, a pracownik nie zaskarżyłby wypowiedzenia do sądu, na przykład wskutek niewiedzy o wadliwej reprezentacji, stosunek pracy istniałby nadal. Pracownik nie wykonywałby swoich obowiązków, będąc przekonanym o rozwiązaniu stosunku pracy, a pracodawca nie wypłacałby wynagrodzenia.

Z drugiej strony, orzeczenie niesie negatywne skutki dla pracownika. Pracownik nie jest czasami świadom, że osoba wręczająca mu wypowiedzenie nie jest już uprawniona do reprezentowania spółki. Brak umocowania może wynikać z kwestii czysto korporacyjnych. Nierzadko mandat członka zarządu wygasa po roku, po zatwierdzeniu sprawozdań finansowych, jeżeli umowa spółki milczy na temat długości kadencji zarządu. To jednak wynika z przepisów kodeksu spółek handlowych i jest przedmiotem dyskusji w doktrynie, o czym pracownik nie ma zwykle wiedzy. Jeżeli nawet pracownik zorientuje się w późniejszym terminie, że członek zarządu, który składał mu wypowiedzenie nie był upoważniony do reprezentacji spółki, pracownik ma zamkniętą drogę sądową, jeśli od chwili otrzymania wypowiedzenia upłynęło więcej niż siedem dni (14 w przypadku rozwiązania umowy bez wypowiedzenia). Z punktu widzenia pracowników warto przy rozwiązywaniu umów o pracę pytać o pełnomocnictwo lub inne potwierdzenie umocowania osoby, która składa wypowiedzenie. Z punktu widzenia pracodawców orzeczenie to jest bardzo korzystne i sprzyja pewności obrotu.

Katarzyna Dulewicz

radca prawny i partner CMS Cameron McKenna