Likwidację Państwowego Zasobu Kadrowego oraz ponowne włączenie dyrektorów generalnych oraz dyrektorów departamentów i ich zastępców do systemu Służby Cywilnej przewiduje projekt nowelizacji ustawy o Służbie Cywilnej przygotowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Do Sejmu ma on trafić do 30 marca. Ponadto projekt ustawy powołuje szefa Służby Cywilnej, którego będzie obsługiwała Kancelaria Premiera. Eksperci podkreślają, że zaproponowane zmiany to krok w dobrym kierunku.

Bez rewolucyjnych zmian

Rząd nie zamierza powrócić do ustawy o służbie cywilnej sprzed 2006 roku.

Z uzasadnienia do projektu ustawy można wnioskować, że największym niedociągnięciem obecnie funkcjonującego systemu jest wyeliminowanie ze służby cywilnej stanowisk: dyrektora generalnego, dyrektorów departamentów i ich zastępców.

Profesor Mirosław Stec z Uniwersytetu Jagiellońskiego uważa, że w ten sposób wyłączono z systemu jeden z jego najważniejszych elementów, od którego zależy jakość pracy administracji rządowej. Dyrektorzy bowiem to kluczowi wykonawcy zamierzeń rządu, kierujący dużymi zespołami pracowników gwarantującymi, że państwo realizuje swoje zadania rzetelnie i bezstronnie.

Od 2006 roku byli oni powoływani spośród członków Państwowego Zasobu Kadrowego. Jego szeregi zasilili z mocy prawa m.in. ci, którzy w dniu wejścia w życie ustawy o PZK zajmowali wysokie stanowiska, oraz 120 tys. osób posiadających stopień naukowy doktora. Ponadto do PZK należy 7 tys. urzędników Służby Cywilnej i około 200 osób, które zdały egzamin do PZK. Grzegorz Rydlewski z Uniwersytetu Warszawskiego przypomina, że znaczna ich część zamiast przygotowania merytorycznego miała poparcie polityczne.

Dlatego też prawie 1,7 tys. wyższych stanowisk powróci do Służby Cywilnej.

Nowelizacja nie przywraca jednak konkursów na wyższe stanowiska w Służbie Cywilnej sprzed 2006 roku. Będą one obsadzane w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru. Informacja o naborze będzie musiała się pojawić w Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Nabór będą przeprowadzać pięcioosobowe zespoły. W przypadku rekrutacji na stanowisko dyrektora generalnego zespół będzie powoływał szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Spośród osób spełniających wymagania określone w ustawie i w ogłoszeniu o naborze zespół wyłoni trzech najlepszych kandydatów. Premier, minister czy dyrektor generalny jednemu z nich będzie mógł powierzyć stanowisko.

Grzegorz Rydlewski uważa, że taka procedura pozwoli rzeczywiście szybko i sprawnie wyłonić kompetentnych pracowników.

Dodaje jednak, że warto pomyśleć o procedurze odwoławczej.

- Może się bowiem zdarzyć, że sposób przeprowadzenia naboru będzie budził zastrzeżenia - wyjaśnia.

Prezesi z naboru

Zniesienie ustawy z 24 sierpnia 2006 r. o Państwowym Zasobie Kadrowym (Dz.U. nr 170, poz. 1217 z późn. zm.) oznacza, że prawie 40 prezesów agencji funduszy i szefów urzędów centralnych nie będzie już powoływanych spośród członków PZK.

Zgodnie z projektem te stanowiska będą także obsadzane w drodze naboru. W ustawach regulujących zasady funkcjonowania poszczególnych instytucji wprowadzono minimalne wymagania stawiane kandydatom na ich szefów. Na przykład prezesi ZUS czy KRUS muszą mieć sześcioletni staż pracy, w tym trzyletni na stanowisku kierowniczym. Zespół przeprowadzający nabór będzie musiał wyłonić trzech najlepszych kandydatów, spośród których premier czy właściwy minister powoła szefa danego urzędu.

W opinii Grzegorza Rydlewskiego takie rozwiązania przybliżają nasz kraj do standardów zatrudniania w administracji stosowanych w krajach europejskich.

Szefa powoła premier

Rząd planuje też ponowne ustanowienie szefa Służby Cywilnej odpowiedzialnego za sprawne funkcjonowanie administracji. Będzie on wybierany spośród osób, które mają m.in. wyższe wykształcenie, cieszą się nieposzlakowaną opinią, nie były karane, mają co najmniej dziesięcioletni staż pracy w jednostkach sektora finansów publicznych, pięcioletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym oraz przez ostatnie pięć lat nie były członkiem partii politycznej.

- Wydaje się, że wymogi stawiane osobie mającej stać na czele apolitycznego korpusu urzędników gwarantują, że szefem Służby Cywilnej będzie neutralny fachowiec - uważa Grzegorz Rydlewski.

Nowy szef na pewno nie będzie miał zaplecza organizacyjnego w postaci urzędu. Obsługiwać będzie go Kancelaria Premiera.

Obecnie nadzór nad służbą cywilną w zakresie zawodowego, rzetelnego, bezstronnego i politycznie neutralnego wykonywania zadań państwa sprawuje premier. Jednak za bieżącą działalność, w tym organizowanie szkoleń, ogłaszanie informacji o wolnych stanowiskach odpowiada szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Profesor Mirosław Stec popiera ustanowienie szefa Służby Cywilnej. Dodaje jednak, że nie powinien on być w strukturach Kancelarii Premiera. Grzegorz Rydlewski uważa jednak, że to, kto obsługuje szefa, ma drugorzędne znaczenie.

OPINIA

JAKUB SKIBA

były dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Jeśli zaproponowana przez obecny rząd procedura naboru będzie polegała na wyłanianiu najlepszych kandydatów spełniających określone wymogi i posiadających odpowiednie kwalifikacje, to powinna się sprawdzić. Premier czy minister będzie mógł bowiem wybrać osobę, którą powoła na dane stanowisko spośród najlepszych kandydatów. Dzięki temu wysokie stanowiska będą obejmować osoby kompetentne, do których ich polityczni zwierzchnicy będą mieć zaufanie. Taka zasada powinna też sprawdzić się w stosunku do stanowisk dyrektorów generalnych i departamentów. Przypominam, że konkursy na wysokie stanowiska państwowe w polskich warunkach nie sprawdziły się. Nie można bowiem zmuszać ministra czy premiera do powierzenia funkcji, np. prezesa ZUS, osobie wskazanej przez komisję konkursową. Dlatego pojawił się pomysł utworzenia Państwowego Zasobu Kadrowego skupiającego fachowców.