Firmy, w tym przede wszystkim małe, znalazły kolejny sposób na uniknięcie lub opóźnienie wypłaty zaległej płacy czy wydawania świadectw pracy. Jeśli znajdują się w trudnej sytuacji finansowej, nie płacą w terminie i nie mają perspektyw na wyjście z kryzysu, z dnia na dzień zwalniają pracowników i wyrejestrowują prowadzoną dotychczas działalność. Wtedy nie są już ani pracodawcami, ani przedsiębiorcami, więc Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) nie może ich skontrolować. Nie grozi im zatem, że inspektor pracy np. wyda nakaz wypłaty wynagrodzenia. Oczywiście zwolnieni pracownicy mogą złożyć pozew do sądu, ale to znacznie wydłuża procedurę odzyskiwania pensji. Pracodawcy liczą też, że część osób, która słabo zna swoje uprawnienia i obawia się postępowania sądowego, w ogóle ich nie zaskarży i daruje im długi.

– Takie przypadki wciąż się zdarzają. Niestety nie możemy kontrolować byłych pracodawców, którzy jednocześnie nie są już także przedsiębiorcami – mówi Jolanta Zedlewska, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy (OIP) w Gdańsku.

Podobne przypadki odnotowuje też np. OIP we Wrocławiu. Jak tłumaczy Agata Kostyk-Lewandowska, rzecznik wrocławskiego inspektoratu, w takiej sytuacji inspektorzy wskazują zainteresowanym, że swoich praw mogą dochodzić przed sądem.

Firma

Firma

źródło: ShutterStock

Była sobie firma

Zdarza się, że nawet jeśli pracownik zdecyduje się na pozew, to także na etapie postępowania sądowego pracodawcy starają się je maksymalnie wydłużyć.

– Znam przypadek, gdy były przedsiębiorca twierdził, że skoro nie jest już pracodawcą, to sprawa go nie dotyczy i np. nie stawiał się na rozprawy – mówi Jolanta Zedlewska.

Zazwyczaj postępowanie trwa co najmniej kilka miesięcy, a nawet dłużej, jeśli sprawa jest skomplikowana. Co więcej, samo wydanie orzeczenia nie musi oznaczać końca kłopotów pracownika. Jeśli nawet sąd orzeknie o konieczności wypłaty zaległej pensji, trzeba ten wyrok wyegzekwować, a to może być trudne, jeśli były pracodawca nie ma majątku.

Gdyby firmę mogła skontrolować inspekcja, pracownik mógłby zdecydowanie szybciej otrzymać tytuł, na podstawie którego może domagać się wypłaty pensji. Inspektor pracy ma bowiem prawo wydać nakaz wypłacenia zaległych pensji, który podlega rygorowi natychmiastowej wykonalności. Cały proces odzyskiwania należnych świadczeń jest więc zdecydowanie szybszy.

O tym, że jest to skuteczny sposób na nieuczciwego pracodawcę, wskazują dane PIP. Odzyskiwanie pensji w ostatnich latach stało się jednym z głównych priorytetów inspekcji i już widać tego skutki. Na przykład pracodawca z Poznania po wizycie inspektora pracy wypłacił 298 pracownikom rekordową kwotę 2,5 mln zł z tytułu zaległych świadczeń za lipiec i sierpień ubiegłego roku. To niejedyny taki przypadek w ostatnim czasie. W woj. łódzkim dzięki interwencji inspektora pracy firma z Opoczna wypłaciła 400 pracownikom zaległe wynagrodzenia w wysokości ponad 550 tys. zł.