Obliguje ich do tego par. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 13 września 2011 r. w sprawie procedury Niebieskie Karty oraz wzorów formularzy Niebieska Karta (Dz.U. nr 129, poz. 1245).

Poszerzenie listy osób, które mogą wypełniać formularze, np. o nauczyciela, który zauważy u ucznia ślady mogące świadczyć o stosowaniu przemocy, ma służyć szybszemu i skuteczniejszemu udzielaniu pomocy ofiarom przemocy.

Przed zmianą przepisów, takie prawo mieli bowiem tylko funkcjonariusze i pracownicy socjalni. Jednak jak wskazują gminne zespoły interdyscyplinarne, do spraw przeciwdziałania domowej przemocy, do których powinny trafiać zgłoszenia przypadków przemocy na Niebieskiej Karcie, te nie otrzymują ich od lekarzy i nauczycieli wcale lub rzadko.

Policja

Policja

źródło: ShutterStock

– Na 250 założonych do tej pory kart tylko jedna to zgłoszenie dokonane przez lekarza, a dwa przez przedstawicieli oświaty – mówi Małgorzata Grochocka, przewodnicząca zespołu interdyscyplinarnego w Szczecinie.

Z kolei w Sopocie nie było dotąd żadnego zgłoszenia dokonanego przez służbę zdrowia, a w Radomiu 95 proc. Niebieskich Kart było zainicjowanych przez pracowników socjalnych i policję.

– W dużej mierze wynika to z niewiedzy lekarzy i pedagogów. Trzeba też pamiętać, że nowe rozporządzenie w sprawie Niebieskiej Karty funkcjonuje stosunkowo niedawno i procedura wymaga upowszechnienia. Policja i pomoc społeczna mają łatwiej, bo druki stosują od kilku lat – uważa Włodzimierz Wolski, przewodniczący zespołu interdyscyplinarnego w Radomiu.

Barbara Leszczyńska, przewodnicząca zespołu interdyscyplinarnego w Opolu, zwraca natomiast uwagę, że oprócz niewiedzy o braku zgłoszeń może też świadczyć obawa przed konsekwencjami i odpowiedzialnością związaną z rozpoczęciem procedury. Zwłaszcza w sytuacji, gdyby okazało się, że podejrzenie było bezpodstawne.

W związku z tym wielu przewodniczących zespołów organizuje szkolenia dla nauczycieli, pedagogów i dyrektorów szkół, w których informują ich o nowej procedurze Niebieskiej Karty i wyjaśniają ewentualne wątpliwości wynikające z jej stosowania.

– Na razie zainteresowani ukończeniem szkoleń byli tylko przedstawiciele oświaty, ani jeden lekarz się jeszcze do nas w tej sprawie nie zgłosił – mówi Barbara Leszczyńska.