"Rząd przygotowuje wzrost o 50 proc. świadczeń rodzinnych dla rodzin, z trójką lub więcej dzieci. Robimy to od zaraz, mimo że skutki emerytury są za kilkanaście lat i mimo kryzysu. (...) Jesteśmy zdecydowani bardzo mocno wspierać finansowo model rodziny 2+3 i więcej" - zapowiedział premier podczas debaty w Sejmie o podwyższeniu wieku emerytalnego.

Tusk zadeklarował ponadto, że rząd będzie pracować nad rodzajem subwencji lub dotacji dla przedszkoli, która spowoduje, że opieka przedszkolna - z punktu widzenia rodziców - będzie wyraźnie tańsza niż obecnie.

"Już w tym roku chcemy znaleźć formułę dotowania lub subwencjonowania przedszkoli. Będziemy chcieli uzyskać jakieś gwarancje limitu wydatków, jakie rodzice będą ponosić, posyłając dzieci do przedszkola" - powiedział szef rządu.

"Na pewno następcy nie zdecydują się na tak radykalny krok"

Premier ocenił też, że być może warto się zastanowić czy obowiązek płacenia składki emerytalnej nie powinien być powszechny i liniowy.

Zadeklarował też otwartość na rozwiązania, które uwzględniłyby trud, jaki matki wkładają w wychowywanie dzieci. Podkreślił jednocześnie, że - w jego ocenie - kobiety podejmując decyzję o macierzyństwie nie kierują się wiekiem emerytalnym. Jak zaznaczył, podniesienie wieku emerytalnego nie spowoduje, że kobiety nie będą chciały mieć dzieci.

Tusk zapewnił, że jedyna doktryna, jaką się kieruje to poczucie odpowiedzialności za to, co będzie działo się w Polsce przez najbliższe lata.

"Na pewno następcy nie zdecydują się na tak radykalny krok. Jest w jakimś sensie, że jak ktoś wygrał drugą kadencję powinien umieć się poświęcić. My odejdziemy być może właśnie dlatego, że wprowadzimy podniesienie wieku emerytalnego, a nasi następcy z rozkoszą wprowadzą przyjemne ustawy, które osłonią ludzi" - zaznaczył premier.