Gminy prześcigają się w pomysłach redukujących wydatki na oświatę - alarmuje "Rzeczpospolita".
Publikacja: 28 stycznia 2012, 07:15 Aktualizacja: 28 stycznia 2012, 08:35
Likwidacja szkół już nie wystarczy, aby gminy spięły budżety. Idą dalej. Zamiast stołówek wprowadzają katering, zamiast stróżów - kamery. Samorządy tną dodatki, redukują liczbę sekretariatów, sprawdzają skrupulatnie prawo nauczycieli do urlopu zdrowotnego. Powodem cięć jest mniejsza liczba uczniów, kryzys, niska subwencja z budżetu i Karta nauczyciela, która sztywno reguluje przywileje, płace i zatrudnianie pedagogów.
Gmina Mysłowice obniży o 20 proc. dyrektorom szkół dodatki motywacyjne. Gliwice i inne miasta przykręcają kurek z nauczycielskimi urlopami zdrowotnymi. "Dyrektorzy szkół będą składać odwołania od takich urlopów" - wyjaśnia Małgorzata Sejmik, naczelnik gliwickiego wydziału edukacji. Aktualnie na takich urlopach jest 70 gliwickich nauczycieli, tj. 3 proc. zatrudnionych.
Znikają szkolne stołówki, a posiłki przygotują firmy kateringowe. Przykład warszawskiej dzielnicy Wola dowodzi, że to się opłaca. W 2011 r. zlikwidowała ona stołówki w 12 podstawówkach i 7 gimnazjach. "Zaoszczędziliśmy prawie 2 mln zł" - wylicza Agnieszka Kłąb ż Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. Miasta zwiększają także pensum psychologom czy logopedom.
Gminy szukają oszczędności, uszczelniając płatności. Stolica wprowadza jednolity system elektroniczny obsługujący dotacje dla szkół niepublicznych, co uniemożliwi m.in. podwójną dopłatę do tego samego ucznia. Budżety samorządów podreperują też sześciolatki. Gminy będą zachęcać rodziców do wysyłania ich do szkół, tworząc dobre warunki, bo dzięki temu dostaną rządową subwencję. Od cięć kosztów nie ma odwrotu - wydatki oświatowe pożerają dziś nawet 70 proc. budżetów gmin.
1: propozycja z IP: 178.73.44.* (2012-01-28 12:53)
To może uczniowie niech uczą się sami ...będzie taniej ...i zdają egzaminy ... ...egzamin po każdym semestrze ...jak już mamy oszczędzać ...na całego...to czemu się ograniczać...w tym oszczędzaniu...a za poprawkowy niech płacą ..a ośrodki egzaminacyjne...niech funkcjonują podobnie do tych co na prawo jazdy...to by był dochodowy interes nie lada... bo poprawek by było...bezliku...
2: zz z IP: 94.232.220.* (2012-01-28 13:05)
nauczyciele i tak nie przykładają się do zajęć. Najczęściej lekcje wyglądają tak, że nauczyciel odpytuje dzieci później coś tam powie a resztę zadaje do domu i potem znowu odpytuje i tak w kółko. Miałem ostrą wymianę zdań z koleżanką nauczycielką właśnie na ten temat. Wg niej tak właśnie powinna wyglądać nauka w szkole.:-O
3: Lida z IP: 159.205.151.* (2012-01-28 17:28)
Gratuluję pomysłów! To prawda, że dzieci w szkołach jest co raz mniej, ale niestety problemów jest co raz więcej i co raz bardziej zróżnicowane. Jeśli zwiększenie pensum psychologa ma mieć miejsce w tej samej szkole to pół biedy, ale jeżeli psycholog ma być jeden objazdowy na gminę, to nic tylko się zastrzelić! Sama jestem pedagogiem szkolnym od 10 lat - pracuję za siebie, psychologa (bo go nie ma), mamę (bo nie ma czasu) i przyjaciółkę (bo ze mną jest łatwiej), a w przerwach jeszcze za parę osób w zależności od potrzeb. Jestem szczęśliwie w jednej szkole i wszystkich uczniów znam, jeśli będę musiała obsłużyć jeszcze jakąś placówkę - to się nie uda!!! Wtedy mogę najwyżej zrobić ankiety i wypełnić sprawozdania.
4: sfrustrowany z IP: 89.78.49.* (2012-01-28 20:09)
zamknąć, zlikwidować wszystkie szkoły a tuskowi i buzkowi dać medal za wybitne osiągniecie w rozpieprzaniu edukacji
5: Przeciętny Polak to wie, że z IP: 91.233.199.* (2012-01-29 10:44)
WSZĘDZIE POWINNA OBOWIĄZYWAĆ NORMALNOŚĆ.
Niczego nie ma za darmo, nie ma darmowych kolacji, zawsze coś za coś.
Nie można mieć; podwyżek, 18godz pracy, KN i coraz mniej dzieci.
Jeżeli kler się prawie nie rozmnaża, ludzie często nie są w stanie utrzymać się na powierzchni - też się nie rozmnażają.
Szkoła miała 500 dzieci - teraz ma 16, koszty prawie takie same, tego nawet NIEBO nie utrzyma.
6: Kasia z IP: 82.177.26.* (2012-01-29 13:02)
Poróbmy molochy gdzie uczeń jest bez imienny a potem narzekajmy na wychowanie młodzieży.Gdzie nauczyciel ma 30 uczniów ile czasu może poświęcić dla jednego ucznia oprócz prowadzenia zajęć.Dawniej w małych szkołach nauczyciel znał każdego ucznia i jego problemy a dzisiaj w tych molochach niestety nie.Najłatwiej rządzącym pozbyć się problemu i wszystko zepchnąć na Starostwa i Gminy a sobie zostawić tylko kasę z podatków do podziałlu dla siebie a o resztę niech się inni martwią
7: znawca z IP: 217.113.228.* (2012-01-29 21:38)
"Od cięć kosztów nie ma odwrotu - wydatki oświatowe pożerają dziś nawet 70 proc. budżetów gmin."
ok, ale w tym budżecie są zapisane wpływy z tytułu subwencji, którą gminy mogą swobodnie obracać.
Osobiście jestem za tym aby odebrać temu choremu organowi jakim są samorządy wpływ na szkoły. W założeniu było pięknie, niby że samorządy są bliżej więc wiedzą najlepiej jakie działania są najlepsze dla dobra społeczności. Jak to wygląda widzimy wszyscy.
Należy zabrać im te pieniądze z subwencji oraz jakikolwiek wpływ na szkoły.
8: ja z IP: 178.43.212.* (2012-01-29 22:36)
kiedys psychologiem był woźny i komu to przeszkadzało
9: zbyszek z IP: 87.204.79.* (2012-02-02 22:07)
Problem jest taki, że według prawa samorządy rozdzielają kasę z subwencji, ale za jakość edukacji w podległych ich szkołach już nie odpowiadają, dopóki tak będzie, nic się nie zmieni.
10: pm z IP: 31.11.142.* (2012-02-04 14:53)
Odebrać samorządom wpływ na szkoły.
Dyrektorzy wygrywają konkurs...jest też kumoterstwo.
A w małych miejscowościach pleban ma najwięcej do powiedzenia.

Trzeba załatać lukę w systemie i tak zaktualizować dane, aby do centralnego wykazu ubezpieczonych trafiło 1,3 mln najmłodszych Polaków, którzy nie mają dziś do tego tytułu.
Która instytucja powinna Twoim zdaniem mieć najszerszy dostęp do informacji dot. obywateli?