DGP przeprowadził sondę w 110 gminach i 16 dużych miastach. Wynika z niej, że wydatki samorządów na ten cel rosną. Białystok w ciągu trzech lat wydał 5,6 mln zł, Rzeszów – 5,7 mln zł. Prawdziwym rekordzistą jest Częstochowa: z kasy miasta na konta nauczycieli od 2009 roku wpłynęło już 32 mln zł.

Wyrównanie należy się wszystkim, co prowadzi do absurdów. Nawet jeżeli dyrektor szkoły odbierze słabemu nauczycielowi dodatek motywacyjny, to ten i tak nie musi się martwić. Samorząd wyrówna mu stratę, wypłacając pod koniec stycznia czternastkę. Z kolei dodatku nie otrzyma ten, kto dobrze pracuje i otrzymał za to od ministra edukacji lub kuratora nagrodę. Powód – zawyża średnią.

Subwencja pokrywa ledwie połowę kosztów utrzymania ucznia

Gminy alarmują, że nawet 70 proc. pieniędzy z ich budżetów przeznaczają na oświatę. Natomiast minister finansów wymaga od nich ograniczania wydatków bieżących. – Nie możemy tego robić, dopóki o wysokości pensji nauczycieli będzie decydowała odgórnie karta. Zgłaszają się do nas młodzi ludzie, którzy chcieliby pracować bez przywilejów, ale blokują nas przepisy – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich.

Jego zdaniem subwencja oświatowa jest źle naliczana, bo jej wysokość zależy od liczby uczniów. Tych jednak jest coraz mniej. A koszty, jakie na oświatę ponoszą gminy, nie spadają.

Sonda DGP pokazała, że subwencja w przeliczeniu na jednego ucznia pokrywa zaledwie połowę kosztów. Urząd Miasta w Bełchatowie w 2011 roku w przeliczeniu na jednego ucznia otrzymał z budżetu 5,7 tys. zł. Prawie drugie tyle dopłacił z własnej kasy. W Tarnowskich Górach z subwencji na ucznia trafiło ponad 5,9 tys., miasto dołożyło ponad 4 tys. zł. Podobnie było w Łowiczu oraz Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie kształcenie jednego ucznia kosztowało gminę aż 12 tys. zł.

W dodatku w 2012 r. koszty jeszcze wzrosną. Kolejne podwyżki dla nauczycieli – 3,8 proc. – rząd zaplanował na wrzesień. Zapłacą za to gminy. Związek Nauczycielstwa Polskiego nie widzi jednak problemu. – Samorządy niech się nie zasłaniają kryzysem, bo nauczycielom podwyżki i wyższe średnie się należą. Trudna sytuacja finansowa gmin to nie wina oświaty, ale ich nadmiernego zadłużania się na inwestycje ze środków unijnych – twierdzi Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

W styczniu najmniej zarabiający nauczyciele dostaną czternastkę

Samorządy muszą się rozliczyć z wypłaconych w ubiegłym roku pensji dla nauczycieli. Mają na to niewiele czasu, bo zaledwie tydzień. To największy problem dla tych gmin, które w efekcie problemów finansowych nie wypłacały pedagogom w ciągu roku wynagrodzeń w wysokości gwarantowanej przez Kartę nauczyciela. Teraz muszą to wyrównać. Z sondy DGP przeprowadzonej w blisko 110 gminach i 16 dużych miastach wynika, że zdecydowana większość nauczycieli w tym miesiącu może się spodziewać pieniędzy w podwójnej wysokości (wyrównania i pensji).

To jednak niejedyny problem samorządów związany z oświatą. Subwencja, która trafia z budżetu do gmin, nie wystarcza na pokrycie nawet połowy kosztów funkcjonowania szkół. Te alarmują więc, że póki ich działania będą ograniczane przepisami Karty nauczyciela, nie będą w stanie ograniczyć bieżących wydatków, w tym na oświatę. Tego natomiast domaga się od nich resort finansów.

Trzecie wyrównanie

Obowiązek zapewniania średnich płac pedagogom nałożono na samorządy już w 2000 r. Jednak dopiero od trzech lat gminy muszą się z niego skrupulatnie rozliczać. Zgodnie z art. 30 karty muszą zapewnić nauczycielom co najmniej średnią płacę, która jest procentowo określana na podstawie tzw. kwoty bazowej.

Ta ostatnio co roku jest wyższa, bo rząd podwyższa pensje nauczycielom. W efekcie samorządy muszą zadbać o wzrost ich średnich płac. Najczęściej problem z ich osiągnięciem mają gminy wobec osób z najkrótszym stażem zawodowym. Nie mają one wysokich dodatków do pensji, które są uwzględniane przy wyliczeniu średnich. W efekcie gminy muszą im na koniec stycznia przekazywać tzw. jednorazowy dodatek uzupełniający. Urząd Miasta w Sosnowcu wypłaci po tysiąc złotych mianowanym nauczycielom, których w przeliczeniu na etaty jest 494,4.

W Bochni natomiast stażyści otrzymają wyrównania w wysokości około 550 zł, mianowani – ponad 2,8 tys. zł, a dyplomowani – 2,5 tys. zł. W Suchej Beskidzkiej do końca stycznia nauczyciele dyplomowani dostaną po 1100 zł. Podobnie jest w Nysie. Tam na 445 nauczycieli do podziału jest blisko 400 tys. zł. Z kolei w Łomży nauczycielom mianowanym szkoły wypłacą po 800 zł.

Wyrównywać pensje muszą też inne gminy. Na przykład w Lubaniu stażyści otrzymają blisko 2,3 tys. zł. Z kolei Urząd Gminy w Spytkowicach (woj. małopolskie) dla 144 nauczycieli musi znaleźć do podziału w tegorocznym budżecie blisko 160 tys. zł.

– Za te pieniądze moglibyśmy wyremontować szkoły czy drogi. A tak wydamy je na pensje nauczycieli, bo inaczej zrobi to za nas regionalna izba obrachunkowa, zmieniając budżet – mówi Zenon Szewczyk, członek komisji rewizyjnej w Radzie Gminy Spytkowice.

Prawdziwym rekordzistą w wydaniu pieniędzy na wyrównanie pensji jest jednak Częstochowa. W ciągu trzech lat na dodatek uzupełniający miasto wydało 32 mln zł. Tylko w tym roku nauczyciele dyplomowani tam zatrudnieni otrzymają blisko po 3 tys. zł, a mianowani ponad 1,8 zł wyrównania.

– W tym roku w porównaniu z poprzednimi latami i tak udało nam się zmniejszyć wypłacane wyrównania o kilka milionów złotych – mówi Ryszard Stefaniak, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Częstochowie.

Z wyrównywaniem nauczycielskich pensji boryka się też Białystok. W tym roku wyda na ten cel najwięcej od trzech lata, bo ponad 5,6 mln zł. Łącznie od 2009 roku kosztowało to urząd 11 mln zł. W tym samym czasie Rzeszów na jednorazowy dodatek dla nauczycieli przeznaczył 5,7 mln zł.

Prawa pedagogów do wyrównania wynagrodzeń bronią związkowcy.

– Gminy, które dopiero w styczniu wypłacają nauczycielom wyrównanie, potwierdzają, że cały ubiegły rok na nich oszczędzały. Przez 8 lat cierpliwie związki zawodowe czekały, aż samorządy zaczną realizować obowiązek zapewnienia średnich płac – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.