Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) przy naliczaniu tegorocznej subwencji oświatowej musiało przyjąć, że wszystkie sześciolatki trafią do szkoły. Tak stanowią bowiem obecnie obowiązujące przepisy. Między innymi dlatego tegoroczna subwencja jest wyższa o 4,8 proc.

Resort zapowiedział jednak przesunięcie terminu obniżenia obowiązku szkolnego o dwa lata. Ustawa w tej sprawie ma być uchwalona w najbliższym tygodniu przez Sejm. Samorządy uważają, że stracą na tym rozwiązaniu, bo jeśli rodzic sześciolatka zdecyduje, że pozostawia go do przedszkolu, gmina nie będzie mogła liczyć na wsparcie z budżetu państwa. Okazuje się jednak, że może być inaczej.

Krystyna Szumilas, minister edukacji narodowej zapowiedziała, że mimo tych zmian samorządy nie będą zwracały pieniędzy z subwencji, gdy maluchy trafią do przedszkola zamiast do szkoły.

– Z informacji przekazanych przez panią minister wynika jasno, że niezależnie, gdzie będzie sześciolatek, gmina nie zostanie pozbawiona przydzielonej wcześniej subwencji – potwierdza Krystyna Łybacka, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji edukacji nauki i młodzieży, była szefowa MEN.

38,7 mld zł subwencji oświatowej z budżetu trafi w tym roku do samorządów

Samorządy jednak sceptycznie podchodzą do tych deklaracji rządu.

– Są one trudne do zrealizowania, bo przecież prowadzenie przedszkoli przez samorządy jest zadaniem własnym i nie jest subwencjonowane z budżetu. Nie wydaje mi się, abyśmy mogli zachować pieniądze, które nie były przecież przeznaczone dla sześciolatków uczęszczających do przedszkoli – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceprezes Związku Gmin Wiejskich RP.

Wskazuje, że środki takie można przekazywać na specjalną rezerwę, która byłaby przeznaczona np. na remonty szkół.

– Samorządy otrzymują subwencję, a nie dotację, więc niezależnie od liczby sześciolatków w szkole nie będą musiały się z niej rozliczać, a więc także zwracać – uważa Andrzej Antolak z Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność

Tłumaczy, że zgodnie z zaleceniem MEN pozostałe środki powinny trafić na wyposażenie sal lekcyjnych dla maluchów.

Resort edukacji w przesłanym do DGP w tej sprawie stanowisku potwierdził, że jeśli część sześciolatków pozostanie w przedszkolu, subwencja nie będzie podlegała zwrotowi.