W Polsce aktywny zawodowo jest zaledwie co czwarty niepełnosprawny. Tymczasem średnia unijna to 50 proc. Dlatego rząd chce zmienić system pomocy na zatrudnienie takich osób i zachęcić je do pracy na otwartym rynku. Propozycje zmian zawiera projekt Długookresowej Strategii Rozwoju Kraju Polska 2030, przygotowanej przez zespół doradców strategicznych prezesa Rady Ministrów.

Problem w tym, że według pracodawców i ekspertów niektóre propozycje, dotyczące np. ograniczenia roli zakładów pracy chronionej (ZPChr) lub zwolnienia firm z opłat na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, mogą zniechęcić do zatrudnienia pracowników z orzeczoną niepełnosprawnością.

Przejściowe zatrudnienie

Zdaniem autorów strategii w obecnym systemie wspierania zatrudnienia, który jest oparty na Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON), nie ma praktycznych możliwości wzrostu liczby pracujących niepełnosprawnych w ZPChr. Fundusz jest bowiem finansowany z dotacji budżetowej i kar wpłacanych przez firmy nieosiągające odpowiednich wskaźników zatrudnienia takich osób. Wzrost zatrudnienia na otwartym rynku pracy prowadzi do zmniejszenia wpłat na PFRON i ograniczenie jego budżetu. Zatem im więcej niepełnosprawnych pracuje, tym mniej fundusz ma pieniędzy na dopłaty do ich pensji.

Dlatego strategia przewiduje, że docelowo większość osób niepełnosprawnych powinna być zatrudniona na otwartym rynku pracy. ZPChr natomiast realizowałyby jedynie usługę społeczną, polegającą z jednej strony na zatrudnianiu tych osób, które z powodu stopnia niepełnosprawności nie są w stanie pracować na otwartym rynku pracy, a z drugiej przygotowywaniem do wejścia lub powrotu na rynek pracy pozostałych niepełnosprawnych.

– Mogłoby to przybrać formę nagradzania ZPChr za kierowanie osób na otwarty rynek pracy. Podobny system funkcjonuje w Holandii – mówi dr Maciej Duszczyk, współautor strategii i wicedyrektor Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.

Dublowanie zadań

Jednak jak wskazuje Monika Bugajewska-Tykarska, wiceprezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON), taką rolę, jaka jest proponowana dla ZPChr, pełnią obecnie warsztaty terapii zawodowej oraz zakłady aktywizacji zawodowej.

– Problem w tym, że nie wywiązują się z nałożonego na nie zadania, bo procent osób uczestniczących w warsztatach, które potem znajdują pracę jest bardzo niski w stosunku do ogółu uczestników zajęć – mówi Monika Bugajewska-Tykarska.

Dodaje też, że wprowadzenie tej propozycji wymagałoby całkowitej zmiany chronionego rynku pracy, ponieważ funkcjonuje on na zupełnie innych zasadach, niż ma to miejsce w wielu krajach UE. ZPChr są bowiem przede wszystkim przedsiębiorstwami, które działają na konkurencyjnym rynku pracy, a ich celem jest osiąganie zysku. To w nich też koncentruje się zatrudnienie niepełnosprawnych, bo według danych PFRON z października 2011 r. pracuje tam 243,7 tys. osób, a na otwartym rynku 70 tys. (są to pracownicy, których pensja jest dotowana).

– Po ostatniej nowelizacji ustawy rehabilitacyjnej ZPChr zostały pozbawione większości przywilejów podatkowych i możliwości udzielania ulg kontrahentom, co powoduje, że wiele firm rezygnuje z tego statusu. Obawiam się, że po takiej zmianie zniknęłyby całkowicie – mówi Edyta Sieradzka, wiceprezes Ogólnopolskiej Bazy Pracodawców Osób Niepełnosprawnych.

Firmy bez kar

Kolejna zmiana, która znalazła się w strategii, dotyczy stopniowej rezygnacji z obecnego modelu finansowania systemu wspierania zatrudnienia i rehabilitacji osób z niepełnosprawnością. Teraz funkcjonuje on dzięki środkom pochodzącym z obowiązkowych wpłat dokonywanych przez tych pracodawców, którzy nie osiągają wymaganego wskaźnika zatrudnienia niepełnosprawnych (dla większości pracodawców wynosi on 6 proc., jeżeli zatrudniają więcej niż 25 pracowników). Finansowanie pomocy z wpłat od firm miałoby być sukcesywnie zastępowane przez finansowanie z innych źródeł, np. Funduszu Pracy (FP) lub podatku akcyzowego.

– Od 2015 r. będziemy obserwować spadek liczby bezrobotnych oraz niedobór na rynku pracy, w związku z tym łatwiej można by wygospodarować pieniądze z funduszu na dofinansowanie zatrudnienia osób niepełnosprawnych – tłumaczy Maciej Duszczyk.

Pracodawcy zwracają jednak uwagę, że obecnie mimo nadwyżki w FP i tak – ze względu na sprzeciw resortu finansów – coraz mniej pieniędzy jest przeznaczane na aktywizację bezrobotnych. Trudno więc się spodziewać, że resort zgodzi się na dotowanie firm z funduszu.

– Dodatkowo bez sankcji wielu pracodawców może w ogóle nie być zainteresowanych zatrudnianiem niepełnosprawnych – mówi Edyta Sieradzka.

Maciej Duszczyk nie wyklucza, że ze względu na negatywny wynik konsultacji społecznych trzeba będzie z tego pomysłu zrezygnować. Jego zdaniem skuteczność zaproponowanych w strategii rozwiązań ma dużą szansę na powodzenie, jeżeli wcześniej uda się zwiększyć efektywność i dostęp do rehabilitacji.

– Wśród niepełnosprawnych osób jest wiele takich, które doznały jej na skutek różnego typu wypadku, w tym w trakcie pracy. Tymczasem zaledwie jedna trzecia z nich wraca potem do zatrudnienia, a reszta po uzyskaniu orzeczenia o niepełnosprawności utrzymuje się ze świadczeń z ZUS – mówi Maciej Duszczyk.

Dodaje, że przechodzenie większej liczby osób na otwarty rynek pracy wpływałoby też na brak stygmatyzacji społecznej tych osób, która ma miejsce w przypadku chronionego rynku pracy.