SLD i OPZZ będą debatować w sobotę na temat reformy emerytalnej. Spotkanie ma się zakończyć decyzją o zbieraniu podpisów pod wnioskiem o referendum.

Sojusz chce zapytać Polaków, czy popierają rządowy projekt podwyższenia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67. roku życia, czy też prawo do przejścia na emeryturę powinno być uzależnione od przepracowanych lat - np. 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn, jak proponuje OPZZ. "Reforma emerytalna dotyczy wszystkich obywateli, więc trzeba im dać możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie" - podkreśla rzecznik klubu SLD Dariusz Joński.

Ale - jak podkreśla gazeta - bez wsparcia PSL szanse na uchwalenie referendum są niewielkie. A ludowcom pomysł się nie podoba. "Jesteśmy lojalnym koalicjantem i na pewno nie poprzemy takiej inicjatywy" - deklaruje szef klubu PSL Jan Bury. Rzecznik PSL Krzysztof Kosiński dodaje, że ludowcy wolą dyskutować na ten temat w parlamencie.

"Wcale się nie dziwię, że nasze pomysły są nie na rękę partiom rządzącym, które przyzwyczaiły się do forsowania na siłę nawet najgorszych pomysłów" - komentuje Joński.

Politycy SLD nie kryją jednak, że walkę o referendum zamierzają wykorzystać do ożywienia swoich struktur terenowych i wyjścia do wyborców. A jest im to bardzo potrzebne, bo według ostatniego sondażu CBOS partia jest poniżej progu wyborczego z 4-proc. poparciem.