Część domów pomocy społecznej (DPS) będzie przez kolejny rok znajdować się w trudnej sytuacji. To efekt wciąż funkcjonującego podziału finansowania przebywających w nich osób na te, które zostały tam skierowane po 2004 roku oraz przed tą datą. O ile na te pierwsze DPS otrzymują pełne pokrycie kosztów utrzymania, to w przypadku tych drugich nie jest to zapewnione. Jest to spowodowane tym, że do osób umieszczonych na tzw. starych zasadach dopłaca państwo, ale przekazywana dotacja, jest niewystarczająca.

Mała rotacja mieszkańców

Wysokość dotacji jest związana z limitem środków, jaki na każdy rok określa dla województw resort finansów. Wojewoda potem dzieli te pieniądze, kierując się art. 87 ustawy o dochodach jednostek samorządów. Z roku na rok, w związku z śmiertelnością mieszkańców DPS przyjętych do 2004 roku, ogólna kwota dotacji przewidziana w budżecie maleje. W tym roku ma to być 907,8 mln zł, ale w 2008 r. był to jeszcze miliard złotych. Z kolei sama wysokość pojedynczej dotacji na jednego mieszkańca co roku wzrasta. Jest to jednak wzrost zbyt mały, bo zaledwie o kilkadziesiąt złotych, nierekompensujący rosnących kosztów utrzymania starszych mieszkańców tego typu placówek.

Emeryt

Emeryt

źródło: ShutterStock

Niska dotacja jest problemem głównie dla tych DPS, w których osoby umieszczone na starych zasadach stanowią większość mieszkańców. Tak jest m.in. w placówkach przeznaczonych dla osób psychicznie chorych i niepełnosprawnych intelektualnie.

– Tam rotacja mieszkańców spowodowana ich umieralnością, kiedy to na zwolnione miejsce może przyjść nowy już pełnopłatny mieszkaniec, jest o wiele niższa niż w przypadku innych typów DPS – mówi Zbigniew Polowczyk, prezes zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Organizatorów i Menedżerów Pomocy Społecznej.

Mniej remontów

Taki problem dotyczy DPS w Choroszczy, gdzie na 286 mieszkańców tylko 51 stanowią ci skierowani na nowych zasadach, czyli po 2004 roku.

– W ubiegłym roku różnica między kosztami utrzymania a dotacją wojewódzką i dochodem mieszkańca wynosiła prawie 300 zł na jedną osobę, to spowodowało, że w naszym budżecie, nawet po zwiększeniu dotacji przez wojewodę brakowało ponad 618 tys. zł – mówi Henryk Smilewicz, dyrektor placówki w Choroszczy.

Dodaje, że w tym roku sytuacja finansowa jeszcze się pogorszy, bo wzrosła płaca minimalna i składka rentowa oraz średni miesięczny koszt utrzymania.

Podobnie jest w DPS prowadzonych przez powiat czarnkowsko-trzcianecki. W czterech placówkach przebywa łącznie 305 osób na starych zasadach, a 264 na nowych.

– W tym roku, już po uwzględnieniu opłaty mieszkańca i dotacji budżetowej, która wyniesie 7,6 mln zł, zabraknie nam ponad 953 tys. zł – mówi Teresa Grabiec z starostwa powiatu.

Brak pokrycia pełnego kosztu utrzymania osób skierowanych na starych zasadach powoduje, że DPS-y muszą szukać oszczędności, co wpływa niekorzystnie na standard zapewnianej przez nie opieki.

– Powiat zapewnia nam brakujące pieniądze na bieżące funkcjonowanie placówki, ale za to oszczędzamy nie przeprowadzając remontów i inwestycji, nie kupujemy też nowego sprzętu – mówi Janusz Szeląg, dyrektor DPS w Wieluniu nad Notecią.

Sytuację tych placówek próbowało poprawić w 2008 roku resort pracy, przygotowując nowelizację przepisów, która pozwoliłaby na podwyższenie dotacji do wysokości średniego miesięcznego kosztu utrzymania. Jednak ze względu na skutki finansowe takiej zmiany na jej wprowadzenie nie zgodziło się Ministerstwo Finansów. W obecnej sytuacji budżetowej też nie ma na to szans.