zaloguj się do e-DGP
statystyki

(Nie)ostateczna decyzja rządu w sprawie sześciolatków

skomentuj

Teoretycznie dzisiaj powinno wyjaśnić się, kiedy 6-letnie dzieci zasiądą w szkolnych ławkach.

Publikacja: 3 stycznia 2012, 06:04 Aktualizacja: 3 stycznia 2012, 09:42

1 września 2012 r. w I klasie spotkałoby się 80 proc. rocznika siedmiolatków i cały rocznik sześciolatków

źródło: ShutterStock
1 września 2012 r. w I klasie spotkałoby się 80 proc. rocznika siedmiolatków i cały rocznik sześciolatków

Według przygotowanej przez resort edukacji nowelizacji ustawy o systemie oświaty, którą zajmie się rada ministrów, sześciolatki pójdą obowiązkowo do szkoły 1 września 2014 r. To dwa lata później w stosunku do zapisu w obowiązującej ustawie. Termin ten jednak z kilku powodów budzi wiele kontrowersji.

W grudniu na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego negatywną opinię w tej sprawie wyrazili samorządowcy. Powód? Liczyli na pieniądze, które otrzymaliby z budżetu państwa na edukację sześciolatków. Państwo bowiem płaci za naukę w szkołach, opieka przedszkolna nad sześciolatkiem niezależnie od tego, czy odbywa się w szkolnej, czy przedszkolnej zerówce, jest opłacana z kasy samorządu. Jeśli zatem dzieci pójdą do szkoły później, na samorządy spadnie finansowy obowiązek dłuższego zapewnienia im opieki przedszkolnej.

Marek Olszewski, wiceszef Związku Gmin Wiejskich, przekonywał w rozmowie z „DGP”, że przesuwanie reformy w czasie tylko z tego powodu, że część samorządów nie przygotowała szkół na przyjęcie sześciolatków, jest nieracjonalne. Zawsze będzie pewien odsetek szkół nieprzygotowanych do reformy, a te, które się przygotowały, zrobiły to niepotrzebnie. Resort edukacji tłumaczy, że w tym roku szkolnym do I klasy poszło mniej sześciolatków niż zakładano. MEN szacował ten odsetek na 40 proc., a rodzice posłali tylko 20 proc. Nowelizacja zatem była niezbędna, by uchronić dzieci przed efektem kumulacji.

1 września 2012 r. w I klasie spotkałoby się 80 proc. rocznika siedmiolatków i cały rocznik sześciolatków. Podwojony rocznik utrudniałby rekrutację do dobrych gimnazjów, liceów, na studia, a w efekcie uzyskanie dobrej pracy. Teraz MEN szacuje, że w 2013 r. aż 80 proc. rodziców pośle swoje sześcioletnie dzieci do szkoły, zatem w 2014 r. rocznik byłby większy jedynie o 20 proc. Jeżeli założenia MEN po raz kolejny się nie sprawdzą, to kumulacja będzie jeszcze większa. Do szkół pójdą bowiem dzieci urodzone w 2008 r. Urodziło się ich wtedy o blisko 20 proc. więcej niż w latach ubiegłych. To dlatego coraz więcej rodziców podpisuje się pod obywatelską inicjatywą „Ratujmy Maluchy”, której celem jest całkowite wycofanie się z reformy obniżającej wiek szkolny. Jej organizatorzy upubliczniają listy od rodziców, którzy wysłali swoje sześcioletnie dzieci do szkoły, a teraz żałują tej decyzji. Okazuje się, że ich pociechy nie były wystarczająco dojrzałe, by spędzać godziny w szkolnych ławkach.

Komentarze: 11

  • 1: mama z IP: 93.91.209.* (2012-01-03 09:03)

    Największą pomyłką, jaką zafundują nam rządzący jest "posłanie sześciolatków do szkoły". Jeszcze 2 lata temu chcąc posłać sześciolatka do szkoły trzeba było uzyskać zgodę psychologa. Jak tak diametralnie pogląd moŻe się zmienić. Jestem mamą córeczki, która pójdzie do szkoły w wieku 6 lat. Jestem stanowczo przeciwna. Stanowczo protestuję przeciwko posłaniu sześciolatków do szkoły. Może "rządząca władza" zastanowiłaby się nad innym rozwiązaniem: sześciolatki zostaję w przedszkolu, a nauczyciel ze szkoły na parę godzinek przychodzi do przedszkola i naucza tego czego miałby uczyć w szkole. Dziecko jest pod opieką 10 godzinną w przedszkolu. Jest zadowolone, uśmiechnięte. Uczy się i bawi. Uważam, ze to jest idealne rozwiązanie. Wystarczy tylko trochę dobrej woli i przeanalizowanie mocnych i słabych stron.

  • 2: Wujek dobra rada z IP: 83.23.110.* (2012-01-03 09:23)

    wprowadzając reformę rządzącym wcale nie chodzi o dobro dzieci. Dla nich liczą się cyfry i ile można na takim działaniu "zaoszczędzić". Bo dziecko, które rozpocznie edukację rok wcześniej, będzie krócej o rok chodziło do przedszkola i o rok szybciej będzie zdolne do pracy, więc o rok dłużej będzie pracowało na "swoją" emeryturę...
    Tylko gdzie w tym wszystkim dobro naszych dzieci ???

  • 3: wkurzona mama 6 latka z IP: 83.238.11.* (2012-01-03 09:36)

    No właśnie, cały paradoks w tym że dobro naszych dzieci nie liczy się tu wcale. A przez "nasze" dzieci należy rozumieć większość dzieci zwykłych polskich rodzin bo dzieci i wnuki naszych kochanych posłów senatorów i reszty rządowych uprzywilejowanych osób i tak chodzą do szkół prywatnych i nam zwykłym obywatelom śmieją się w nos. Dziecko w szkole = kasa, tak widzą nasze dzieci samorządowcy. Chory kraj, chore przepisy, a obywatele traktowani jak śmieci. Szkoda że nie wzruszają ich listy zdresperowanych rodziców którzy posłali swoje dzieci do szkoły w wieku 6 lat.

  • 4: dora275 z IP: 195.162.77.* (2012-01-03 12:12)

    też jestem mama sześciolatka i przeżywam razem z synem koszmar.syn boi się pójścia do szkoły ja tez uważam ,że emocjonalnie nie da rady.do przedszkola jeszcze dobrze nie przywykł.pójście do przedszkola przez dwa miesiące to był dla niego dramat,teraz jest troszkę lepiej ,ale jeszcze czasami płacze.urzędnicy myślą tylko o pieniążkach,które dostana na nasze dzieci a nie myślą jaka krzywdę im robią.kilka lat temu potrzebna była opinia psychologa gdy rodzić chciał pościć dziecko wcześnie do szkoły a teraz nagle nasze dzieci są tak rozwinięte,że mogą spokojnie iść do szkoły?do tego w szkole dzieci nie maja wystarczającej opieki.mieszkam na wsi,dzieci dojeżdżają autobusem i wiem ,że nikt po nich nie wychodzi ,żeby je doprowadzić z autobusu do klasy ani po lekcjach do autobusu.bardzo się tym martwię i mam nadzieje ,że nasz rząd zmądrzeje i spojrzy na ten problem od strony rodzica.

  • 5: Mama J z IP: 198.175.152.* (2012-01-03 13:07)

    Jak możemy mieć dobre reformy, skoro nie mamy dobrych polityków. Jestem mamą 2 dzieci. Starsza pójdzie do szkoły swoim tokiem a młodsza urodzona w 2008 mam nadzieję że również. Rząd powinien wziąść pod uwagę tysiące listów i podpisów pod projektem RATUJMY MALUCH i zrezygnowac z pomysłu wcześniejszego wysyłania dzieci do szkoły

  • 6: Chodzi o kasę-subwencje dla przedszkoli. z IP: 178.42.98.* (2012-01-03 16:48)

    Do szkoły w wieku 7 lat,niech dadzą subwencje na przedszkola i na to samo gminom wyjdzie a naszym dzieciom na dobre.Co to za róznica czy subwencja na dziecko jest w szkole czy w przedszkolu.Gminy maja za duzo wydatków.Przedszkole tez jest w systemie edukacji więc nie rozumie dlaczego nie dostaje kasy z budżetu państwa.rodzice powinni o tym decydować,bo najlepiej wiedza ,co dla dziecka najlepsze.

  • 7: bezradny nauczyciel z IP: 83.4.120.* (2012-01-03 17:25)

    Pracuje w szkolnej "zerówce"do mojej grupy chodza dzieci 5,6 letnie ZAPRASZAM p. minister i wszystkie madre oświatowe głowy, aby pokazali mi tę dojrzałość do nauki dz.5-cio letnie !?bo teraz to dla dzieci jest mordega, a dla n-li dylemat jak pogodzić wielka chęć do zabawy(5cio latka) z wcale nie skapym programem!

  • 8: mamma z IP: 178.42.124.* (2012-01-04 09:26)

    jestem mamą chłoca, który poszedł do szkoly jako dziecko sześcioletnie, teraz jest w klasie II. Nie ma żadnych problemow z nauką, program jest przystosowany do jego wieku. Minusem jest wymieszanie z dziećmi o rok starszymi chociaż i to nie jest największym problemem. To nad czym boleję to cały system edukacji publicznej w Polsce - jest beznadziejny. Dzieci traktuje się jak przedmioty, które muszą być bezgranicznie podporządkowane i posłuszne wszelkim szkolnym nauczycielom, pedagogom. Totalnie masowe podejście do dzieci, zero indywidualizacji. Nauczyciele jadą utrartymi ścieżkami przygotowanymi przez wydawnictwa pedagogiczne. Pewnie zdarzają sie perełki i wyjatki, niestety nie dane było nam na takie osoby trafic. Moje dziecko z osoby bardzo otwartej i ciekawej swiata nagle zaczelo bac sie rozmawiac z doroslymi - bo jak mi powiedzial, ze przeciez dziecko musi najpierw zapytac sie doroslego o zgode na zadanie pytania... efekt uboczny edukacji, ktora ma rozwijac i uczyc szacunku do czlowieka. Niestety w szkole publicznej uczen nie jest szanowany, nie uznaje sie go za rownego nauczycielom partnera.

  • 9: ojciec z IP: 83.27.18.* (2012-01-04 10:51)

    Rząd na czele z premierem Tuskiem powinien zająć się miejscami w żłobkach a nie wysyłaniem 5-cio latków do szkoły. Pytam czy rodzice już nie mają prawa do decyzji w sprawie swoich dzieci czy wróciła komuna tylko w gorszym wydaniu

  • 10: XiXi z IP: 89.187.228.* (2012-01-05 03:00)

    do 8 mamma
    a ty jestes rowna swojmu dziecku

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter