Zazwyczaj nauczyciele wykonują pracę w szkołach tylko wtedy, gdy mają zajęcia lekcyjne. Po wywiązaniu się z tego obowiązku nie muszą już tam przebywać. Dlatego część z nich dorabia w innych placówkach.

Samorządy uważają, że skoro wynagradzają nauczycieli, to ci powinni przez pięć dni w tygodniu przebywać w szkole po 8 godzin i pracować z uczniami. Tłumaczą, że takie rozwiązanie przyczyniłoby się do podwyższenia jakości kształcenia. Co więcej pojawili się już pierwsi pionierzy, którzy zachęcają pedagogów do takiej organizacji pracy. Z nowych rozwiązań zadowoleni są rodzice i uczniowie, którym nauczyciele przebywający w szkole codziennie przez osiem godzin poświęcają więcej czasu.

Dniówka w szkole

Nauczyciel zatrudniony na pełen etat nie może pracować dłużej niż 40 godzin tygodniowo. W ramach tego czasu powinien realizować m.in. zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze. Tyle wynika z przepisów. W rzeczywistości na pełnym etacie ma 18 godzin zajęć przy tablicy i godziny karciane (dwie w szkołach podstawowych i gimnazjalnych, w pozostałych jedna). Ich rozliczanie następuje w systemie półrocznym. Najczęściej godziny karciane są poświęcane np. na odbycie wycieczki szkolnej.

Jeden z wójtów zmienił dotychczasowe praktyki. Od września nakłonił nauczycieli do realizowaniu 40-godzinnego czasu pracy tygodniowo na terenie szkoły.

– Nie mogłam ich bezpośrednio do tego zmusić, ale poprosiłam o to dyrektorów szkół. Jeśli są dobrze wynagradzani, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby 40 godzin tygodniowo przebywali w szkole – mówi Krystyna Mikołajczuk-Bohowicz, wójt gminy Repki.

Przyznaje, że dzięki temu rozwiązaniu więcej czasu poświęcają na dyżury i pracę z uczniami. Co więcej dyrektorzy nie mają już problemów z powierzeniem nauczycielom dodatkowych funkcji i zadań. Wsparcie w tych działaniach wójt otrzymał od rodziców i uczniów.

Szanse na dyscyplinę

„DGP” zapytał kuratoria i prawników, czy 40-godzinna tygodniowa praca w szkole jest zgodna z przepisami.Kuratorzy uważają, że próba zdyscyplinowania nauczycieli będzie trudna do wdrożenia.

– Jeśli gmina uważa, że przebywanie nauczycieli w szkole przez osiem godzin wpłynie na podwyższenie jakości kształcenia, to warto takie zabiegi czynić. Niemniej jednak do obowiązków nauczyciela w ramach tych 40 godzin należy również samokształcenie i uczestnictwo w kursach doskonalenia zawodowego – mówi Andrzej Rafa, dyrektor wydziału strategii edukacyjnej z Kuratorium Oświaty w Katowicach.

Dodaje, że te dwa ostatnie obowiązki wykluczają możliwość pozostawania nauczycieli w szkole codziennie przez osiem godzin.

Inne zdanie prezentują prawnicy. Wskazują, że zmuszenie nauczycieli do pracy na terenie szkoły jest jednak możliwe.

– Chociaż może się to wydawać kontrowersyjne, nauczyciel może być zobowiązany do świadczenia pracy do 40 godzin tygodniowo. Jest to zgodne z Kartą nauczyciela, która właśnie taki wymiar godzin przewiduje jako maksymalny – mówi Magdalena Zwolińska, adwokat z kancelarii prawnej Raczkowski i Wspólnicy.

Tłumaczy, że karta nic nie mówi o wymiarze dziennym więc stosujemy tu wynikający z kodeksu pracy wymiar ośmiu godzin. Tym bardziej że karta w nieuregulowanych kwestiach odsyła do kodeksu.

Podobnego zdania są inni eksperci.

– Pracownik, w tym nauczyciel, powinien być do dyspozycji pracodawcy, czyli dyrektora szkoły. Jeśli ten drugi uważa, że 40-godzinny czas pracy tygodniowo powinien być realizowany na terenie placówki, to pedagog nie może się od tego obowiązku uchylać – wyjaśnia prof. Małgorzata Gersdorf, sędzia Sądu Najwyższego.