W projekcie z 20 grudnia, który ma trafić do Komitetu Rady Ministrów, zachowano zasadę, że podstawą wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne będzie 33,4 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w IV kwartale roku poprzedniego (obecnie jest to 3624 zł). Dodatkowo projekt rozwiązuje kwestię poboru składek od rolników. Jeżeli do NFZ miesięcznie wpłynie z tego tytułu mniej niż 155,1 mln zł, to różnicę dopłaci KRUS. Pieniądze będą pochodzić z budżetu.

Resort tłumaczy, że ma być to rozwiązanie przejściowe – ma obowiązywać od 1 lutego do 31 grudnia przyszłego roku.

– Jego wprowadzenie jest konieczne, inaczej bowiem rolnicy musieliby płacić z własnej kieszeni za każdą wizytę u lekarza. W efekcie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2010 r. budżet nie może dalej finansować składek zdrowotnych wszystkich rolników bez względu na wielkość gospodarstwa – tłumaczy prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Wysokość obciążeń na leczenie nadal ma zależeć od wielkości gospodarstwa. I tak rolnicy i domownicy zgłoszeni do ubezpieczenia zdrowotnego posiadający gospodarstwa o powierzchni poniżej 6 ha nie będą w ogóle płacić do NFZ. Rolnicy mający od 6 do 15 ha zapłacą 18 zł miesięcznie od osoby, a ci z gospodarstwami powyżej 15 ha – 36 zł. To oznacza, że będą płacić składki na takich samych zasadach jak osoby prowadzące firmy.

– Jestem przeciwnikiem tworzenia rozwiązań zastępczych. Rząd powinien przygotować ustawę, która spowoduje, że rolnicy będą płacić PIT – mówi Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych.