Z funduszy unijnych wypłacają sobie dodatkowe wynagrodzenia za to, co i tak należy do ich obowiązków. Nieprawidłowości mogą drogo kosztować samorządy, bo to one będą musiały zwracać Unii Europejskiej kwoty przeznaczane na pensje urzędników wydawane z naruszeniem prawa.

Te same obowiązki

Starosta z Namysłowa sprawdził powiatowy urząd pracy (PUP). Przeprowadzony audyt ujawnił, że 13 etatowych pracowników zajmujących się aktywizacją osób bezrobotnych dorabiało na umowach cywilnoprawnych w projekcie, na który urząd pozyskał dofinansowanie z UE. Wykonywali przy tym te same zadania, co w ramach obowiązków służbowych.

– Badanie twardych dysków wykazało, że od 68 proc. do 100 proc. obowiązków wynikających z projektu pracownicy wykonywali między 7.00 a 15.00 czy w godzinach pracy urzędu – mówi Julian Kruszyński, starosta namysłowski.

Kontrola zakwestionowała wynagrodzenia pięciu osób. Rekordzista w ciągu kilkunastu miesięcy realizacji projektu ze środków unijnych zarobił 109 tys. zł. Łączna kwota zakwestionowanych przez audyt wynagrodzeń przekracza pół miliona złotych. Teraz na kontrolę do urzędu w Namysłowie udaje się Wojewódzki Urząd Pracy (WUP) w Opolu, który przyznał mu unijną dotację.

– Jeśli informacje o nieprawidłowościach się potwierdzą, będziemy odzyskiwać środki – zapowiada Milena Piechnik, wicedyrektor WUP w Opolu.

Pieniądze będzie musiał oddać organ nadzorujący PUP, czyli starosta.

Podobny problem ma burmistrz Brzegu (woj. opolskie). Audyt przeprowadzony w tamtejszym Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej ujawnił jeszcze inne nieprawidłowości.

– Kontrola stwierdziła, że część wynagrodzeń w projekcie realizowanym ze środków unijnych została wypłacona za zadania nigdy niezrealizowane – mówi Tomasz Dragan, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Brzeg.

Okazało się np., że szkolenia z wizerunku dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym nigdy się nie odbyły. Miasto obawia się, że będzie musiało zwrócić Unii Europejskiej około 100 tys. zł wraz z odsetkami.

Zastrzeżenia do niektórych wynagrodzeń wypłacanych urzędnikom ze środków UE ma także Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR). Okazuje się, że nieprawidłowości zdarzają się nawet w urzędach, które dzielą unijne dotacje.

Urzędnicy

Urzędnicy

źródło: ShutterStock

Premia z Unii

Kontrolerzy MRR stwierdzili w tym roku, że pracownicy Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu w ramach umów cywilnoprawnych otrzymywali dodatkowe wynagrodzenia za dokonywanie oceny merytorycznej wniosków o unijne dotacje, czyli pracę, która należy do ich etatowych obowiązków.

– Na podstawie ustaleń kontroli przeprowadzonej przez resort dostosowaliśmy system wynagradzania członków komisji oceny projektów do stawianych nam wymogów. Zrezygnowaliśmy z umów cywilnoprawnych i zastąpiliśmy je dodatkami specjalnymi, a od przyszłego roku wprowadzamy system nagród –zapewnia Adam Szponka, wicedyrektor w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu.

Jednak z kontroli MRR w innych urzędach wynika, że dodatki zadaniowe mogą być również polem do nadużyć. Przysługują one za zadania specjalne, niemieszczące się w zakresie obowiązków danej osoby. Tymczasem w niektórych projektach stanowią drugie wynagrodzenie pracownika i znacząco przekraczają jego podstawową pensję.

Potwierdzają to firmy audytorskie.

– Jest zauważalny problem. Trudno w niektórych urzędach uniknąć podwójnego wynagradzania pracowników, którzy są zatrudnieni w danej instytucji, a za podobny zakres działań pobierają wynagrodzenie z UE. Żeby uniknąć takich błędów, wystarczy dokładnie czytać wytyczne MRR w tej sprawie – podkreśla Mariusz Siwoń, prezes firmy Audit Consulting Municipial.

Bez podwójnej płacy

Rafał Zbieć, zajmujący się kontrolami w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Białymstoku, podkreśla, że do nieprawidłowości może dochodzić w tzw. własnych projektach realizowanych ze środków UE przez niektóre urzędy.

– Kluczowe jest to, czy jest to praca rodzajowo różna. Jeżeli urzędnik w projekcie wykonuje te same zadania, co w ramach stosunku pracy, istnieje ryzyko, że doszło do podwójnego finansowania – mówi Rafał Zbieć.

Dodaje, że urząd, chcąc uniknąć takich problemów, powinien oddelegować pracownika do projektu. Innym sposobem na uniknięcie podwójnego finansowania jest płacenie pracownikowi zaangażowanemu w projekt PO KL tylko ze źródła krajowego. Tak robi PUP w Chorzowie, który pozyskał unijne dofinansowanie na aktywizację osób bezrobotnych.

– Zdecydowaliśmy, że wszystkie wynagrodzenia doradców i pośredników zawodowych zaangażowanych w realizacje projektu PO KL będziemy wypłacać tylko ze środków Funduszu Pracy. Pieniądze z unijnej dotacji idą w całości na aktywizację bezrobotnych – mówi Iwona Solorz, zastępca dyrektora PUP w Chorzowie.

Fikcyjna ewidencja

Ponadto zgodnie z wytycznymi MRR etatowy pracownik instytucji, która otrzymała unijną dotację, zatrudniony w projekcie na umowę cywilnoprawną, powinien prowadzić ewidencję godzin i zadań. Musi wskazywać w niej, jakie zajęcia, w jakich godzinach wykonywał codziennie w ramach poszczególnych umów. Powinno z niej jasno wynikać, że obowiązki wynikające z projektu realizował po godzinach pracy w urzędzie. Wymóg prowadzenia ewidencji dotyczy zresztą nie tylko urzędników, ale wszystkich pracowników projektów unijnych angażowanych na podstawie różnych umów, także przez firmy szkoleniowe. Na informacjach w nich zawartych opierają się głównie kontrolerzy instytucji odpowiedzialnych za wdrażanie programów unijnych.

– Podczas kontroli sprawdzamy przede wszystkim umowy, na podstawie których jest zatrudniany personel projektów, oraz ewidencję godzin i zadań. Nie posiadamy tak szerokich uprawnień jak audytorzy, ponieważ nie mamy dostępu np. do twardych dysków komputerów, na których pracują urzędnicy– podkreśla Andrzej Sobczak, kierownik wydziału kontroli w WUP w Opolu.

Problem w tym , że ewidencja zadań jest w wielu przypadkach fikcją.

– Papier przyjmie wszystko. Osoby zatrudnione w projektach musiałyby mieć elektroniczne karty czasu pracy, żeby można było ich czas pracy rzetelnie kontrolować – mówi Joanna Kasprzak-Dżyberti, właścicielka biura doradczego Dobry projekt.

Dlatego skala nieprawidłowości udowodnionych przez kontrolerów instytucji wdrażających unijne programy nie jest alarmująca.

– W przeprowadzonych dotychczas kontrolach ponad 2 tys. projektów potwierdzone przypadki podwójnego finansowania dotyczyły zaledwie około dwóch promili skontrolowanych wydatków. To zaledwie 46 tys. zł – podkreśla Piotr Popa, zastępca dyrektora biura ministra w MRR.