Projekt w przyszłym tygodniu ma trafić do Sejmu. Nowa ustawa o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej, która ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia, ma kosztować samorządy ponad 700 mln zł rocznie. To dlatego lokalne władze tak zawzięcie walczyły o nowelizację przepisów, które odciążyłyby ich budżety nawet o pół miliarda złotych – o czym informowaliśmy w „DGP”. Zmiany nie podobają się województwom. „Proponowane regulacje w większości mają prowadzić do osiągnięcia efektów ekonomicznych, a nie merytorycznych” – czytamy w stanowisku Związku Województw RP. Zdaniem ZW RP żaden przepis nowelizacji nie zwalnia gmin od zatrudnienia asystenta rodziny, przed którym lokalni włodarze tak bardzo się wzbraniali. Niektóre przepisy ustawowe i tak przewidują konieczność uczestniczenia asystenta w podejmowaniu określonych zadań nie tylko na szczeblu gminy, ale również powiatu i województwa. Chodzi np. o sporządzenie na wniosek sądu opinii o rodzinie czy ocenę sytuacji dziecka umieszczonego w rodzinie zastępczej. Sprzeciw budzi też możliwość występowania pracownika socjalnego w roli asystenta rodziny. Zdaniem ZW RP nowelizacja umożliwia gminom wymienianie się pracownikami socjalnymi, przez co osoby te nie będą należycie wykonywały swojej pracy z powodu nadmiernego obciążenia obowiązkami.

Sprawę niechętnie komentują inni samorządowcy. – We wtorek spotkamy się we własnym gronie i tam sobie wszystko wyjaśnimy – mówi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP. – Lepiej by było w ogóle odłożyć projekt w czasie, bo poprawiany na kolanie będzie wymagał następnych poprawek. A to oznacza kolejne koszty – dodaje.

Brak zgody wśród samorządowców nie jest zaskoczeniem dla przewodniczącego sejmowej komisji ds. polityki społecznej i rodziny Sławomira Piechoty (PO). – Każdy samorząd ma własny interes. Liczymy, że stanowiska samorządów będą precyzyjne, bo prace idą dotychczasowym trybem – mówi. Ustawa miałaby wejść w życie pod koniec stycznia z mocą obowiązywania od początku roku.