statystyki

W gimnazjach wszystko idzie źle. Jest agresja i niski poziom nauczania

autor: Artur Grabek, Artur Radwan15.12.2011, 06:18; Aktualizacja: 15.12.2011, 10:02

To najsłabsze ogniwo w łańcuchu polskiej edukacji. Problemem jest nie tylko rosnąca agresja uczniów, ale też to, że zamiast się uczyć nowych rzeczy, zapominają to, co już dawno powinni wiedzieć.

Reklama


Reklama


Kuratorzy przeprowadzający kontrole w ramach ewaluacji dostrzegli w gimnazjach nowy problem: niskiej efektywności edukacyjnej. Uczniowie uzyskują niższe wyniki na egzaminie gimnazjalnym w porównaniu z tymi, które osiągnęli na teście szóstoklasisty.

Co szwankuje w gimnazjach? Wszystko. Słabo został oceniony zorganizowany charakter zajęć edukacyjnych oraz współpraca z rodzicami. Jednak głównym problemem jest agresja. Nauczycielom trudno opanować charakter dojrzewających młodych ludzi.

Z ankiet przeprowadzonych wśród uczniów w Wielkopolsce wynika, że co drugi z nich był ofiarą agresji słownej, a czterech na pięciu ma kolegę w klasie, który padł ofiarą agresji. Z kolei uczniowie gimnazjów na Dolnym Śląsku żalą się – co trzeci – że są w szkole miejsca, w których nie czują się bezpiecznie. Najczęściej są to szatnie oraz toalety.

– Jedynym dostępnym i skutecznym sposobem zwalczania złych zjawisk jest stosowanie przyjętego w szkole prawa. Każde wykroczenie musi być konsekwentnie karane i poddane naprawie – przekonuje prof. Aleksander Nalaskowski, członek Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Ale to nie jest łatwe.

W Gimnazjum nr 21 w Gorzowie Wielkopolskim dyrekcja ma problem z bójkami. A współpraca z rodzicami szwankuje. – Nie chcą słyszeć, że ich dziecko źle się zachowuje. Dzwonimy więc do nich dopiero wtedy, gdy już kierujemy sprawę do policji – mówi Ewa Józefowicz, dyrektor tej placówki.

Część szkół stara się wprowadzać programy naprawcze, by ostudzić zapalczywe głowy. Tak jest w gimnazjum w Suchym Dębie w woj. pomorskim. – Agresję uczniowie bardzo często wynoszą z domu. By ten problem rozwiązać, organizujemy spotkania rodziców z pedagogami. Podpowiadają im, jak wychowywać trudną młodzież – mówi Aleksandra Lewandowska, dyrektor tej szkoły. Ona też próbuje maksymalnie wypełnić czas uczniów i zachęcić ich do nauki. – Organizujemy zajęcia edukacyjne przeprowadzane w formie zabawy. Uczniowie zdobywają wiedzę, grając w gry – dodaje Lewandowska.

Tam, gdzie kończą się problemy wychowawcze, zaczynają się edukacyjne. Potwierdzają to wyniki egzaminu gimnazjalnego. W tym i w ubiegłym roku średni wynik uczniów z części matematyczno-przyrodniczej wynosił mniej niż połowę możliwych do zdobycia punktów. Nieco lepiej wypadła część humanistyczna, ale i tu średni wynik wyniósł odpowiednio 50 i 60 proc. z maksymalnej liczby punktów.

W gimnazjum w Lipnie kontrolerzy dostrzegli, że uczniowie tej szkoły otrzymują słabsze wyniki na teście gimnazjalnym w porównaniu z tymi ze sprawdzianu szóstoklasisty. A to oznacza, że szkoła spowalnia proces rozwoju ucznia. – By rozwiązać te problemy, w gimnazjum powinni uczyć najlepsi nauczyciele. Powinni oni otrzymywać lepsze uposażenie – podpowiada Krystyna Łybacka, była ministerka edukacji.

Takie rozwiązania trzeba szybko wprowadzić, gdyż straty w edukacji gimnazjalnej bardzo trudno odrobić w liceach. Wyniki tych zaniedbań wychodzą w końcu na egzaminach maturalnych i potem w szkołach wyższych. Dlatego coraz częściej pojawiają się zalecenia ekspertów, by gimnazja połączyć z liceami, ale MEN nie ma w tej chwili pieniędzy na przeprowadzenie takiej operacji.

PRAWO

Teraz ewaluacja

Ewaluacja zewnętrzna –nowy model sprawowania nadzoru pedagogicznego nad szkołami. To praktyczne badanie określające, w jakim stopniu dana placówka oświatowa spełnia wymagania stawiane przez państwo. Wyniki badania określane są na podstawie: efektów działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej oraz innej działalności statutowej szkoły, procesów zachodzących w szkole, funkcjonowania szkoły w środowisku lokalnym, w szczególności w zakresie współpracy z rodzicami, zarządzania placówką. Szkoły oceniane są w skali od A do E, gdzie A oznacza bardzo wysoki stopień wypełniania wymagań, a E – że szkoła nie spełnia ich nawet w stopniu podstawowym.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • jolanta1(2012-11-05 01:36) Odpowiedz 00

    paweł nie szkoły specjalne, bo te są dla uczniów z róznymi rodzajami upośledzenia umysłowego, są odpowiednim miejscem dla takich delikwentów, ale szkoły zamknięte o odpowiednim rygorze. Takie są, tylko troszke to trwa, zanim taki osobnik sie w nim znajdzie.

  • Ela Brooks(2011-12-16 11:16) Odpowiedz 00

    Przypominam sobie dyskusję z czasów ministra Handke, jakimi to wspaniałymi szkołami będą gimnazja - nowoczesne, wyrównujące szanse edukacyjne i inne tego typu pierdoły. Pamiętam też protest i opór nauczycieli, ale tych nigdy nikt nie słucha. To samo dotyczy systemu awansu nauczycieli - od razu wiadomo było, że to głupota, ale oczywiście władza zawsze wie lepiej.
    Wbrew pozorom sposób na rozwiązanie problemów z gimnazjami (a także służby zdrowia) jest prosty: prywatyzacja. Nawet jeśli polski nauczyciel zarobi więcej niż luksemburski czy niemiecki (czyli ponad 100 tys. euro rocznie), to i tak jego sposób pracy i motywacja się nie zmieni w tym chorym systemie.
    Nawet jeśli wyposażymy szkoły w technologie przyszłości, to i tak wyniki nie będą wiele lepsze, a może i gorsze. Służba zdrowia jest w stanie wchłonąć każdą sumę z budżetu państwa, a i tak to jej nie naprawi.
    Rzecz w tym, żeby przywrócić normalność - za dobrą pracę dobra płaca, a za dobry produkt (wykształcenie) trzeba dużo zapłacić. Bo nie każdy musi skończyć szkołę, mieć maturę, czy studia. Zacznijmy od zniesienia obowiązku szkolnego.

  • Efekt_odwrotny(2011-12-15 13:15) Odpowiedz 00

    Skutki ustaw antyprzemocowych?

  • ted(2011-12-15 13:35) Odpowiedz 00

    Tak zwany demokratyczny system oświatowy miał być najlepszym i najzdrowszym, jak zachwalał Minister Handke, żaden dyrektor, nauczyciel, pedagog - nie mieli nic do powiedzenia bo byli skażeni przeszłością. Harcerstwo ze szkół wyrzucono, bo też było skażone. Wielu rodziców obecnych uczniów również "walczyło" ze starym- " i nadal walczą. Dlaczego ich dzieci mają być inne? Tu nie pomoże nawet codziennie lekcja religii i krzyże na wszystkich na ścianach, bo nikt tej młodzieży nie nauczył szacunku ani do krzyża ani do księdza, religii, nauczyciela, władzy, czy osób starszych... Najwyższą wartością jest pieniądz i aby być bogatym nie trzeba być specjalnie mądrym. Po co się uczyć skoro i tak do 18 roku życia muszą mnie w jakiejś szkole przechować a później i tak każdy ma szansę zostać politykiem (a do tego nie trzeba mieć żadnego wykształcenia)| i można decydować o losie narodu.

  • ............................(2011-12-15 14:06) Odpowiedz 00

    @5: Michał

    dzicko mogloby doznac nieodwracalnych szkód psychicznych gdyby zostalo na drugi rok w tej samej klasie, więc wprowadzono zapis, że z dwoma jedynkami mozna otrzymac promocje

  • alex60(2011-12-15 15:11) Odpowiedz 00

    Faktycznie, i ja obserwuję zmasowany atak na szkolnictwo i zastanawiam się co to oznacza. Wyjaśnienie problemu agresji i braku efektów nauczania w gimnazjach jest bardzo proste:
    po pierwsze: kiedyś za czasów 8-letnich podstawówek uczeń był znany nauczycielom od wieku lat 7 do 15. O nastolatkach w trudnym wieku 13-15 lat dyrekcja i nauczyciele wiedzieli bardzo dużo. Bo znali ich od "pierwszaków"Poza tym najstarsze klasy stanowiły tylko jakiś procent całej podstawówki. Oto jednak ktoś wymyślił gimnazja. I tę całą młodzież z bombą hormonalną, w trudnym wieku dojrzewania zgrupował w jednej szkole- nierzadko molochu, gdzie klasy pierwsze zaczynały się na "a" a kończyły na "j" ! Nierzadko trafiała tam młodzież z podstawówek zwalczających się wzajemnie. Oni sami się nie znali, nie znali też ich nauczycieli- mieli ich dopiero"rozpracować"
    po drugie: tzw. obowiązek edukacyjny sprawia,że do gimnazjów trafić muszą wszyscy łącznie ze zdziczałymi lumpami, którzy już dawno nauką przestali się przejmować ale gimnazjum skończyć muszą. Terroryzują uczniów i nauczycieli, ci zaś nierzadko przestraszeni przepuszczają ich z klasy do klasy, żeby "już tylko sobie stąd poszedł" Walka z agresją? Ależ skąd! Wiem co mówię, kiedyś dla zabawy, taki lump podpalił memu synowi włosy. I co? Pani pedagog wezwała obu: sprawcę i poszkodowanego i kazała temu pierwszemu... przeprosić ! Dobrze ,że nie pogroziła tylko paluszkiem i nie powiedziała "a fe"
    W ogóle we wspomnianym gimnazjum odgrywały się dantejskie sceny!
    po trzecie: jaką uczeń ma motywację do nauki, skoro czy się będzie uczył czy nie to i tak przejdzie do następnej klasy? Bo przecież z dwiema jedynkami jest to możliwe. Stąd i kiepskie wyniki.
    po czwarte: na szanownego ucznia nawet krzyknąć nie można, bo by się biedaczek jeszcze zestresował, a nauczyciel wylądował z naganą. W najlepszym wypadku.
    Odebrano nauczycielom wszelkie możliwości oddziaływania, dołożono biurokracji a teraz zdziwienie: ojej, dzieci się nie uczą się i są agresywne. Czemu?
    Ano temu!

  • rewizor(2011-12-15 18:50) Odpowiedz 00

    Ewaluacja zewnętrzna!!-jaka nazwa taki poziom

  • prof. Dońda(2011-12-15 16:51) Odpowiedz 00

    Pierwsze co trzeba zlikwidowac to kuratoria ministertwa i reformatorów, potem po kilkunastu, kilkudziesieciu latach edukacja moze sie odrodzi.
    Sytuacja jest taka ze przez 20 ostatnich lat w edukacji gmeraja ludzie ktorzy o niej nie maja pojecia i co nie dziwi udalo sie im ja kompletnie zepsuc. Bez konsekwencji dla nich samych.

  • .(2011-12-15 17:44) Odpowiedz 00

    Błędem było utworzenie gimnazjów. Teraz, opierając się na istniejącym systemie, można by to niewielkim kosztem skorygować wprowadzając dziewięcioletnią podstawówkę i pozostawiając trzyletnie licea. Zmiany w systemie nie byłyby rewolucyjne, a niekorzystny próg pomiędzy podstawówką i gimnazjum zostałby zlikwidowany.

  • zk(2011-12-15 19:27) Odpowiedz 00

    Popieram wypowiedz 14 ,bo inaczej kiedyś ci ********* nas pozabijają, a my broniąc się dostaniemy jeszcze wyroki.

  • gucia(2011-12-16 08:37) Odpowiedz 00

    a o masowym cpaniu w szkole i dilerach ani slowa

  • kolo(2011-12-16 16:33) Odpowiedz 00

    Ela 28 - powiedz mi a z czego zapłacić czesne jak tkz. płacodawca daje ci minimalną krajową i robi łachę że do roboty przyjmie??? Kobieto - trzeba zreformować rynek pracy i to drastycznymi karami do puszczenia w majtach włącznie. To wystarczy reszta się sama unormuje

  • ukarać buzka(2011-12-15 13:26) Odpowiedz 00

    A kto jest temu winny??? Nieudolny buzek i jego ekpia! ten czlowiek do dzisiejszego dnia nie poniósł odpowiedzialności za to że zniszczył polska edukacje!

  • Komu dać w mordę - Chętkowski(2011-12-16 20:16) Odpowiedz 00

    15.12.2011
    czwartek
    Szkoła do luftu, czyli komu dać w mordę
    Dariusz Chętkowski Share

    „Dziennik Gazeta Prawna” wali w edukację każdego dnia. 13 grudnia zaatakowane zostały przedszkola (Nie uczą, a jedynie przechowują nasze dzieci), wczoraj szkoła podstawowa (Nie uczy myśleć, w ogóle uczy niewiele), a dzisiaj gimnazjum (Wszystko idzie źle, jest agresja i niski poziom nauczania). Spodziewam się, że jutro dostanie się liceom, a w najbliższym czasie uczelniom. Wszędzie bowiem jest do dupy.

    Tego typu artykuły wywołują niepokój moralny i skłaniają do poszukiwania winnych. Zgadzamy się, że to wszystko prawda, jednak nie my się do tego przyczyniliśmy. Nie my jako decydenci oświatowi, politycy, urzędnicy itd., nie my jak związkowcy, nie my jako wykładowcy, nie my jako nauczyciele, nie my jako rodzice, nie my jako uczniowie. To nie ja, Chętkowski, jestem winny, ale zła młodzież, fatalni rodzice, upierdliwy dyrektor, księgowa, sekretarka i pies sąsiada. Wiadomo, cała reszta odpowiada za to, że jest źle.

    Walenie w edukację każdego dnia daje taki efekt, że ludzie się zgadzają (tak, tak, wszędzie jest złodziejstwo, ******** i chamstwo), ale wcale nie czują się winni. Zbyt radykalna krytyka wywołuje w człowieku pustkę. Zamiast wyrzutu sumienia pojawia się pragnienie, aby dać komuś w mordę. Kto wie, może dzisiaj w szkole ktoś da w mordę mnie, a może ja będę pierwszy. Zresztą co to da? Dopóki przez oświatę nie przetoczy się trąba powietrzna, nie poczuję ulgi. I chyba o to właśnie chodzi autorom tych tekstów: gwałtu, rety, koniec świata, trzeba burzyć i niszczyć, dopóki jest co.

  • ola(2011-12-16 21:33) Odpowiedz 00

    W gimnazjum są super fajne dzieciaki, których problemem są zapracowani rodzice lub rodziny patologiczne które nie dbają o swoje dzieci. Szkoła nie cofa w rozwoju i nie jest żle. kto chce ma naprawdę szansę i okazje do rozwoju. I są zindywidualizowane zajęcia, i są Kipy i PDWy, ale szanowny pan redaktor nawet nie wie pewnie o co chodzi. A zawód sam eliminuje ludzi ktorzy nie nadają się do pracy z młodzieżą. A mówienie że są słabe wyniki nauczania, kiedy w klasie jęst pięcioro dzieci z orzeczeniami o nauczaniu specjalnym, dyslektycy, autystycy a część z domów dziecka lub rodzin patologicznych zakrawa na ironię. Ale napisać można wszystko bo klawiatura dziennikarza przyjmie wszystko zwłaszcza jeśli chodzi o to żeby zaoszczędzić na dzieciach, czyli na edukacji.

  • elder(2011-12-17 12:44) Odpowiedz 00

    JAK TO JEST W NASZYM KRAJU, ŻE NAWET IDIOTA MOŻE ZUPEŁNIE BEZKARNIE SPOWODOWAĆ MILIARDOWE STRATY MATERIALNE ALBO JESZCZE WIĘKSZE SPOŁECZNE I ZA TO NIE ODPOWIADA.

  • rodzic(2011-12-17 12:51) Odpowiedz 00

    Ktoś się naglądał jakichś przedwojennych laurek, albo nasłuchał bajań dziadków, jak to przed wojną wspaniale bywało - i ubrdało mu się, że wróci tamte czasy. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i ekonomii wprowadzono reformę oświaty i reformę samorządową.

    Obie reformy spieprzone tak, że nawet gdybym się starał to tak bym ich nie spieprzył. Przedwojenny eksperyment się nie przyjał - dzięki czemu mamy gimnazja - nośniki patologii - i ultradrogą niewydolną i nieprzyjazną ludziom administrację.

    Tak to jest, kiedy świat goni do przodu, słuchać profesorków, którym jakiś sentymentalny szit uderzył do głowy.

  • marro(2011-12-17 13:58) Odpowiedz 00

    Może zobaczmy kim są obecnie twócy tej pseudoreformy edukacji? Co robią ci, którzy wygenerowali tą patologię. Co robią obecnie ludzie, którym nie powierzyłbym nawet nadzoru na toy-toy'em, a co dopiero nad edukacją naszych dzieci.

  • AAA(2011-12-18 18:42) Odpowiedz 00

    Dlaczego w demokracji nikt nie zawlecze siłą do TV twórców tej ''reformy''. Niech P.Handke, Pani Radziwiłł po 10 latach wytłumaczą się z tego co zrobili. Ale odpowiedzialni zawsze po czasie znikają

  • Willy(2011-12-20 10:03) Odpowiedz 00

    Pani Radziwiłl już się wytłumaczyła ale przed panem Bogiem, bo nie żyje.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane