W protokole rozbieżności zostały dwie kwestie: wypłata pierwszej emerytury dopiero po przekroczeniu 55. roku życia oraz zakaz łączenia świadczenia emerytalnego z rentowym. Mundurowi akceptują natomiast pomysł rządu, aby funkcjonariusze uzyskiwali prawa emerytalne po 25 latach służby, a nie jak dziś już po 15. Rząd chce, by emerytura była naliczana na podstawie średniej z wynagrodzeń z ostatnich trzech lat, a nie ostatniej pensji, jak obecnie. – Osiągnęliśmy częściowe porozumienie, ale diabeł tkwi w szczegółach – mówił wczoraj wiceszef policyjnych związków Andrzej Szary, który w samych związkach uchodzi za jastrzębia.

Do kolejnego spotkania ze związkowcami ma dojść już w styczniu. – Będziemy dalej negocjować. Mamy argumenty, które powinny przekonać ministra Cichockiego i premiera Tuska – zapowiada Szary.

Wyraźną wygraną związkowców jest rezygnacja rządu z planu włączenia żołnierzy, policjantów czy strażaków w system ZUS-owski. Dodatkowo wczoraj sam premier Tusk potwierdził, że zmiany nie będą dotyczyć już będących w służbie, a dopiero tych przyjmowanych po styczniu 2013 roku. Obecnie służący mają dostać możliwość wyboru systemu, z którego będzie naliczana ich emerytura. Ma to uspokoić żołnierzy i policjantów i zapobiec odchodzeniu ze służby. Drugim argumentem rządu ma być dla nich potwierdzenie wprowadzenia od lipca 2012 roku podwyżki. Zapowiedział ją w expose premier. Ma wynieść średnio 300 zł miesięcznie w przeliczeniu na funkcjonariusza.

Ale rząd znalazł się pod presją innych służb, którym podwyżki nie obiecano. – Pominięcie strażaków, strażników granicznych i przedstawicieli innych formacji jest próbą podzielenia naszego środowiska. Walczymy o podwyżki dla wszystkich – komentuje Szary.

Proponowane zmiany są dla obecnie służących neutralne, a rząd nie licytuje ostro ze względu na zbliżający się turniej Euro, a także obawę przed rozwojem sytuacji społecznej. Już dziś liczba wakatów w policji (ok. 6000) jest najwyższa w historii ostatnich 20 lat, a przy zapowiedzi niekorzystnych zmian lawinowo by urosła. – Tylko pominięcie trzynastki przy naliczaniu emerytury spowodowałoby, że cztery lata dłużej musiałbym pracować, aby wyrównać sobie stratę. Nawet sekundy bym się nie zastanawiał, czy przejść już na emeryturę – mówi oficer policji z 19-letnim stażem, który ma pełnić kierowniczą funkcję podczas turnieju Euro.

Podobne nastroje panują w innych służbach, np. wśród strażaków. Wczoraj związki poinformowały, że w 2012 r. ich liczba może stopnieć nawet o 5 tysięcy. Fala odejść mogłaby zachwiać systemem bezpieczeństwa i spowodować bezradność państwa np. wobec powodzi. – Czujemy, że rząd łagodzi swoje stanowisko i zamierzamy to wykorzystać. Jeśli ktoś nam zarzuci, że jesteśmy cyniczni, odpowiem, że to my zmusiliśmy dwa lata temu premiera Tuska do rozmów o kształcie emerytur – mówi jeden ze związkowców. Według oficjalnych zapowiedzi realne jest, że w połowie 2012 r. prezydent dostanie do podpisu gotową ustawę. Jeśli utrzymane zostaną dzisiejsze założenia to pierwsze, realne oszczędności dla budżetu przyniosą one w 2027 roku.