Zwiększony popyt na pracowników notują przede wszystkim super- i hipermarkety, centra handlowe, firmy kurierskie i cateringowe. Zatrudniają dodatkowych sprzedawców choinek, karpi, fajerwerków, kucharzy czy dostawców zamówionych przez internet produktów. Zarobki kształtują się od 9 do 14 zł za godzinę. Na wyższe dochody mogą liczyć hostessy poprzebierane za anioły czy elfy, a także mężczyźni w strojach mikołajów. Tu średnia za godzinę to ok. 15 – 35 zł. A są firmy, które płacą nawet po 60 zł za godzinę.

– Dobry mikołaj może przyczynić się do wzrostu obrotów sklepu nawet o kilkanaście procent – mówi Krzysztof Ingot z Work Service.

8 tys. zł brutto miesięcznie może zarobić święty mikołaj

25 zł za godzinę może dostać sprzedawca choinek

To w tym roku ważne, bo zapowiadane przez ekonomistów spowolnienie gospodarcze sprawia, że klienci bardziej oszczędnie niż w poprzednich latach wydają pieniądze.

Najobfitsze żniwa mikołaje zbierają za wizyty domowe. W Wigilię po godzinie 15 w Warszawie można dostać nawet 200 – 300 zł za godzinę. Cena idzie w górę, jeśli mikołaj umie śpiewać, tańczyć, grać na instrumencie, a także jeśli zna obce języki. Nie bez znaczenia jest także aparycja mikołaja: najlepiej, żeby miał naturalną siwą brodę i wąsy, brzuszek i oczywiście piękny czerwony uniform. Wtedy ceny za usługę mogą wzrosnąć nawet o 20 proc.

Działające w Polsce firmy, takie jak np. mikołaje24pl czy mikołajowe pl., każdego roku notują 100-proc. wzrost obrotów. Polski mikołaj nie zarabia jednak kokosów w porównaniu ze swoimi kolegami z Niemiec, Finlandii czy Stanów Zjednoczonych. W Berlinie np. średnia stawka za godzinę to ok. 90 – 100 euro. Jeszcze lepiej zarabiają mikołajowie z Nowego Jorku: tu za wizytę trzeba zapłacić nawet równowartość 120 euro. „Przebierany” biznes na świecie kwitnie więc nawet mimo kryzysu.