W środę, 14 grudnia odbędzie się kolejne spotkanie samorządowców, którzy walczą o nowelizację ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej z ministrem Michałem Bonim.

Efektem dotychczasowych rozmów specjalnego zespołu samorządowo-rządowego jest projekt zmian przedstawiony na ostatnim posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

– W przyszłym tygodniu rozstrzygnie się, czy będzie możliwe zgłoszenie go jako projektu rządowego, czy będzie to projekt poselski – mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Jednak szanse na uchwalenie nowelizacji przed 1 stycznia, czyli jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów, są znikome. Co więcej, na razie nie były też prowadzone rozmowy z klubami, które mogłyby ewentualnie przedstawić projekt jako propozycje zmian w ustawie.

Michał Boni

Michał Boni

źródło: Newspix

Tymczasem samorządom spieszy się z nowelizacją, bo ustawa nakłada na nie wiele nowych obowiązków, na które nie dostaną pieniędzy z budżetu. Swoje potrzeby szacują na ok. 700 mln zł, podczas gdy w przyszłorocznym budżecie na ten cel jest zarezerwowane 62,5 mln zł. Dlatego przygotowany projekt zamienia część obowiązkowych zadań samorządów na fakultatywne.

Dotyczy to m.in. zatrudniania asystentów rodziny oraz koordynatorów rodzin zastępczych. W przypadku tych ostatnich przewiduje zwiększenie z 15 do 30 liczby rodzin, które znajdą się pod opieką koordynatora, oraz przesunięcie na 2016 r. terminu rozpoczęcia przez nich pracy. Wcześniej nieobowiązkowo koordynatorzy mieliby pracować tylko z rodzinami, które mają krótszy niż dwa lata czas pełnienia funkcji.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że projekt zawiera też dodatkowe rozwiązania, które całkowicie zmieniają sens i efekty ustawy.

– Niezrozumiały jest zapis dotyczący możliwości łączenia pracy na stanowisku pracownika socjalnego i asystenta rodziny, pod warunkiem że to drugie zajęcie będzie wykonywał na terenie innej gminy – uważa Joanna Luberadzka-Gruca, przewodnicząca Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej.

Dodaje, że już teraz pracownicy socjalni są obciążeni pracą ze zbyt dużą liczbą rodzin, więc trudno wyobrazić sobie, w jaki sposób będą jeszcze pracować z dodatkowymi osobami.