W Polsce mamy jeden z najniższych wskaźników zatrudnienia osób powyżej 55. roku życia w UE. Rząd oprócz programu 50+ nie przedstawił żadnego pomysłu na zatrzymanie starszych osób, w tym także emerytów, na rynku pracy. Obowiązujące prawo tylko pogłębia nierówności. W dobrej sytuacji są tylko emeryci przedsiębiorcy. Ci opłacają jedynie składkę zdrowotną od prowadzonej działalności. Ale już na dorabiających jako pracowników narzuca się dodatkowe obciążenia. Nie tylko płacą wszystkie składki ubezpieczeniowe. Przekraczając określony limit przychodów, muszą się liczyć z tym, że ZUS zawiesi im wypłatę emerytury. Chcąc tego uniknąć, decydują się więc na pobieranie części wynagrodzenia pod stołem. W efekcie powiększają szarą strefę. Eksperci są zgodni – limity trzeba zlikwidować. Bardziej powściągliwi w wypowiedziach są posłowie, którzy mogliby zmienić obowiązujące przepisy.

– Zanim zdecydujemy się na likwidację progów, musimy wiedzieć, jakie są wpływy ze składek od pracujących emerytów, i porównać je z wydatkami, jakie ponosimy na opłacenie ich wcześniejszych emerytur – mówi Magdalena Kochan, wiceprzewodnicząca komisji polityki społecznej i rodziny.

Dobry biznes z emeryturą

Obecnie emerytury pobiera 4,97 mln osób. 377 tys. dorabia. Nie wiadomo, ile wśród nich to emeryci przedsiębiorcy.

– Nie mamy dostępu do danych, pozwalających powiązać prowadzenie działalności gospodarczej z pobieraniem świadczenia – mówi Radosław Milczarski z centrali ZUS.

Z szacunków wynika jednak, że takich osób może być grubo ponad 100 tys. To dlatego, że korzystają z preferencji w opłacaniu składek. Polega ona na tym, że składki ubezpieczeniowe mogą płacić, a składkę zdrowotną – muszą. Jeśli zdecydują się na to pierwsze, to płacą je od określonej minimalnej podstawy. Wynosi ona 60 proc. średniej prognozowanej pensji (w tym roku – 2015,40 zł). 99 proc. ubezpieczonych nie robi tego, zatem nie płaci składek ubezpieczeniowych do ZUS. Uiszczają tylko co miesiąc składkę zdrowotną, która w 2011 roku wynosi 243,39 zł.

Emeryci, którzy nie prowadzą biznesu, są w gorszej sytuacji. Każdy pracodawca, decydując się na ich zatrudnienie, jest zobowiązany do opłacania składek emerytalnych i rentowych. Ponadto mogą dorabiać, ale tylko do określonych limitów. ZUS zmniejsza wysokość emerytury, jeśli osiągną dodatkowy przychód przekraczający 70 proc. średniej płacy. Jeśli dorobią ponad 130 proc. tej wartości, ZUS w ogóle zawiesza wypłatę. Szczególne rozwiązanie dotyczy osób, które mają prawo do emerytury pomostowej i wykonują pracę w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze. Jeśli takie osoby dorabiają, to ZUS zawiesza im wypłatę świadczenia bez względu na wysokość zarobku.

– Te limity z pewnością wpychają emerytów w szarą strefę – mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Zlikwidować limity

Eksperci są zgodni, że takie same zasady dorabiania powinny obowiązywać wszystkich emerytów bez względu na to, czy dorabiają, pracując na umowie, czy prowadząc działalność gospodarczą. Są więc za likwidacją limitów.

– Ich utrzymywanie zniechęca do aktywizacji. W takiej sytuacji wydłużenia wieku emerytalnego do 67. roku życia dla kobiet i mężczyzn jest absurdem – mówi prof. Krystyna Iglicka z Uczelni Łazarskiego.

Dodaje, że dzięki skasowaniu limitów więcej starszych osób byłoby aktywnych na rynku, co przełożyłoby się na wyższe wpływy z podatków do budżetu i ze składek do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

– Likwidację limitów trzeba powiązać z reformą ochrony przedemerytalnej – mówi prof. Krystyna Iglicka.

Zdaniem ekspertów przedsiębiorcy byliby bardziej skłonni do zatrudniania starszych, jeśli w kodeksie pracy zostałaby zlikwidowana lub zmniejszona do dwóch lat ochrona przedemerytalna. Natomiast obecnie (art. 39 kodeksu pracy) pracownika nie można (poza pewnymi wyjątkami) zwolnić, jeśli brakuje mu czterech lat do osiągnięcia wieku emerytalnego. Problem w tym, że to pozorny przywilej. Pracodawcy najczęściej pozbywają się podwładnych na krótki czas przed osiągnięciem przez nich czteroletniego okresu ochronnego albo w ogóle nie zatrudniają osób, które niedługo zostaną nim objęte.

Więcej starszych pracuje

– Dzięki temu, że emeryci z firmami płacą niskie składki, poprawiają się statystyki zatrudnienia starszych ludzi. Należy wspierać wszelkie zachęty mające na celu ich aktywizację – mówi prof. Gertruda Uścińska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Według prof. Urszuli Sztanderskiej z Uniwersytetu Warszawskiego osoby, które mają własny biznes, dłużej pozostają na rynku pracy. Wskazują na to badania, które prowadziła.

– Można zatem potwierdzić stosunkowo niską skłonność do zaprzestawania pracy przez osoby prowadzące samodzielną działalność gospodarczą – mówi prof. Urszula Sztanderska.

Niesprawiedliwe prawo

Zdaniem Piotra Rogowieckiego z Pracodawców RP umożliwienie emerytom osiągania dodatkowych dochodów bez ograniczeń jest niesprawiedliwe w stosunku do pozostałych dorabiających seniorów, którzy objęci są takimi limitami, a także osób z własną firmą, które jeszcze mają czas na przejście na emeryturę. Ci ostatni muszą bowiem płacić składki w wysokości 890,13 zł miesięcznie.

– Ta dysproporcja w opłacaniu składek przez osoby prowadzące biznes zakłóca konkurencję na rynku – potwierdza Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.